fot. PAP

Kremlowska gra

Zachowanie Władimira Putina, prezydenta Federacji Rosyjskiej, względem Ukrainy jest konsekwentną realizacją strategii od dawna prowadzonej przez Kreml.

Tamtejsi geopolitycy oparli ją na założeniach, że Rosja za wszelką cenę musi odbudować swoją potęgę imperialną poprzez budowanie tzw. nowej wspólnoty geopolitycznej od Lizbony do Władywostoku. Nie jest to odkrywcze, ale wszystko na to wskazuje, że właśnie teraz obserwujemy kolejny krok ku realizacji tej strategii. Jeżeli Rosja rzeczywiście chce taką wspólnotę utworzyć – a przecież wszyscy wiemy, że od dawna tego pragnie – następnym krokiem w osiągnięciu tego celu jest właśnie Ukraina.

Teraz pozostaje jedynie pytanie: jak daleko Rosja może się posunąć, biorąc pod uwagę ewentualny opór Zachodu? Zastanawiające jest także czy to przeciwstawienie się będzie wystarczająco stanowcze, aby zablokować plany Putina względem Ukrainy.

Stany Zjednoczone są najważniejszym działaczem po zachodniej stronie w kwestii ostudzenia zapałów Putina. Nie Unia Europejska. To Amerykanie wciąż mają duży wpływ w NATO z racji na swój potencjał i możliwości polityczne, choć ich pozycja zmniejszyła się. Kiedyś Stany Zjednoczone bezdyskusyjnie były najważniejsze, niestety od pewnego czasu ta ich pozycja uległa zmianie.

Jak wynika z doniesień z ostatniego posiedzenia Rady NATO zarówno Niemcy, jak i Francja były  przeciwne temu, aby podejmować stanowcze kroki w kierunku Rosji. To stanowisko tych obu europejskich państw prawdopodobnie zaważyło na złagodzeniu środków, które należy przyjąć. Z drugiej strony wystąpienie Andersa Fogha Rasmussena, sekretarza generalnego NATO, było bardzo stanowcze. Jednak – jak mówią obserwatorzy – były to tylko słowa. Za nimi muszą iść równocześnie czyny. Teraz pozostaje nam czekać. Musimy obserwować czy rzeczywiście słowa przerodzą się w działania i jak realne są te wszystkie słowne przestrogi kierowane wobec Rosji. Możemy spodziewać się, że Niemcy będą zdecydowane, aby zastosować tę ostrzejszą wersję działań wobec Kremla.


Romuald Szeremietiew

Autor jest doktorem nauk wojskowych, byłym wiceministrem obrony narodowej.

drukuj