[TYLKO U NAS] Dr A. Zapałowski: Ustawa o IPN nie ogranicza badań i wypowiedzi

Musimy przeczekać ten rok kampanii wyborczej na Ukrainie, bo przez ten rok nawet gdyby Polska wykonała jak największe gesty w stosunku do tego państwa (…) i tak to nic nie zmieni. (…) Ustawa, którą przyjął polski Sejm, w żaden sposób nie ogranicza badań, nie ogranicza wypowiedzi. Ogranicza tylko zaprzeczanie, że doszło do ludobójstwa na Wołyniu i w innych regionach II Rzeczpospolitej – mówił w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja dr Andrzej Zapałowski.

Historyk odniósł się do reakcji strony ukraińskiej na przyjętą przez polski parlament ustawy o IPN. Podkreślił, że Polska prowadziła bardzo przyjazną politykę wobec Ukrainy, jednak nie doczekała się niczego w zamian.

– Przez ponad 20 lat w stosunku do Ukrainy Polska prowadziła na korzyść Ukrainy jednowymiarową politykę, czyli wspieraliśmy to państwo, byliśmy adwokatem tego państwa, wspieraliśmy je finansowo, kredytowo. W zamian za to nie ma zwrotu ani jednego kościoła, obiektu we Lwowie. Jest problem z Domem Polskim, również z innymi miejscami, gdzie Polacy mogliby się zbierać na Ukrainie – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

Prof. Andrzej Zapałowski wyraził zaskoczenie twitterowym wpisem szefa ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkina, który stwierdził, że „Prawda historyczna nie ma granic narodowych i nie jest wyznaczana ustawami”.

– Wpis pana ministra dotyczący polityki historycznej, tego, że nie reguluje się historii ustawami, jest zaskakujący, ponieważ jeszcze za prezydentury Bronisława Komorowskiego, kiedy przebywał w Kijowie, właśnie w tym dniu Wierchowna Rada (Rada Najwyższa Ukrainy – red.) uchwaliła właśnie karanie za przedstawianie w złym świetle Ukraińskiej Powstańczej Armii jako ruchu narodowo-wyzwoleńczego. W związku z tym pan minister Klimkin absolutnie nie powinien zabierać głosu – zaznaczył.

Historyk zauważył, że Ukraina, która ma zepsute relacje z większością swoich sąsiadów, nie podejmuje kroków w celu ich poprawy.

– Tak naprawdę Ukraina, oczywiście poza Rosją, ma całkowicie popsute stosunki z Białorusią, z Węgrami, z Rumunią. Jeszcze ze Słowacją utrzymuje w miarę poprawne stosunki. (…) Zamiast poprawiać te stosunki, coraz bardziej je psuje. Zresztą na linii Ukraina-Węgry napięcia są wyjątkowo ostre, ponieważ w ubiegłym tygodniu na Zakarpaciu doszło do podpaleń lokali mniejszości węgierskiej. Państwo ukraińskie przede wszystkim to powinno kontrolować, powinno dbać o poprawę tych stosunków – powiedział profesor.

Ustawa o IPN jest niezbędna dla porządku publicznego w Polsce z powodu obecności w naszym kraju miliona Ukraińców – wskazał prof. Andrzej Zapałowski.

– W Polsce przebywa ponad milion obywateli Ukrainy. Ta ustawa, którą właśnie wprowadził Sejm, jest wprost niezbędna dla porządku publicznego w Polsce, bo cóż by się stało, jeżeli kilkadziesiąt tysięcy, a może więcej Ukraińców w Polsce, zaczęłoby publicznie głosić kult UPA, kult Bandery, zwłaszcza w środowiskach, gdzie jest mnóstwo potomków Kresowian, osób, w których rodzinach było mnóstwo ofiar? Doprowadziłoby to do bardzo dużych napięć społecznych w wtedy tym bardziej Bruksela zaczęłaby atakować Polskę za ksenofobię – tłumaczył.

Dużą rolę w kwestii utrzymujących się od dawna złych relacji na linii Ukraina-Polska odgrywa ukraiński IPN z jego prezesem, Wołodymirem Wiatrowyczem, na czele – ocenił gość „Aktualności dnia”.

– Tak naprawdę ukraiński IPN jest w dużym stopniu winny temu, co się stało już dużo wcześniej w relacjach polsko-ukraińskich. Przecież to on zamroził badania strony polskiej, kwestię pochówków i badań miejsc osób pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich i tak naprawdę właśnie prezes tego instytutu jest jakby jednym z największych orędowników napiętych stosunków z Polską – wyjaśnił historyk.

Całą rozmowę z prof. Andrzejem Zapałowskim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj