
Dr L. Popek dla „Naszego Dziennika”: Dzięki ekshumacji wiemy, że sześć osób w Ostrówkach zabito z broni palnej. Natomiast spośród 48 odnalezionych osób w Woli Ostrowieckiej tylko jedną zabito z broni palnej. Pozostałe 47, w tym 22 dzieci, zostało zamordowanych tępymi narzędziami
Dzięki ekshumacji, pracy antropologów wiemy, że sześć osób w Ostrówkach zabito z broni palnej. Świadczą o tym rany postrzałowe. Natomiast spośród 48 odnalezionych osób w Woli Ostrowieckiej tylko jedną zabito z broni palnej. Natomiast pozostałe 47, w tym 22 dzieci, zostało zamordowanych tępymi narzędziami, takimi jak na przykład siekiery (…). Możemy przypuszczać, że dzieci były wprowadzane do dołów przez swoje matki. One, idąc, widziały już ofiary zbrodni… Na pewno płakały, bardzo się bały, bo jak wytłumaczyć dzieciom, że idą na śmierć? Wprowadzano je do dołu w pozycji w kucki. Zasłaniały twarz, żeby nie widzieć, nie słyszeć tego, co się dzieje, i otrzymywały śmiertelne ciosy. Przyznam, że ten widok robił na mnie największe wrażenie. Odnaleźliśmy kilkanaście malutkich czaszek. Świadomość, że tam ginęły dzieci w tak straszny sposób, jest bardzo bolesna – powiedział dr Leon Popek, historyk IPN, badacz Rzezi Wołyńskiej i opiekun polskich miejsc na Wołyniu, w rozmowie z Pauliną Gajkowską z „Naszego Dziennika”.









