fot. PAP/Rafał Guz

IPN umorzył śledztwo dot. radzieckich represji wobec Polaków z Wilna w latach 1944-56

Pion śledczy gdańskiego IPN umorzył śledztwo dotyczące radzieckich prześladowań Polaków zamieszkujących w latach 1944-1956 Wilno i okolice. Postępowanie obejmowało m.in. represje wobec ok. 8 tysięcy żołnierzy AK, w tym uczestników operacji „Ostra Brama”.

Postępowanie dotyczyło „zbrodni komunistycznych stanowiących zbrodnię przeciwko ludzkości popełnionych od 17 lipca 1944 roku do końca 1956 roku na terenie byłego województwa wileńskiego Rzeczpospolitej Polskiej”. Zbrodnie te polegała na „stosowaniu represji stanowiących poważne prześladowanie wobec obywateli polskich: żołnierzy Armii Krajowej, osób współpracujących z Armią Krajową i ludności cywilnej okupowanego obszaru, z powodu ich przynależności do określonej grupy narodowej”.

O umorzeniu prowadzonego przez gdański IPN od 2001 roku śledztwa poinformował w piątek PAP naczelnik działającej w gdańskim IPN Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prokurator Maciej Schulz.

Wyjaśnił, że śledztwo zakończono umorzeniem ze względu na śmierć winnych, których tożsamość udało się ustalić.

„Mowa tu o kilkunastu osobach – członkach wysokich władz Związku Radzieckiego, komisarzach spraw wewnętrznych, dowódcach kontrwywiadu wojskowego itp.” – powiedział PAP Maciej Schulz.

Dodał, że w śledztwie nie zdołano dociec personaliów wszystkich osób odpowiedzialnych za represje wobec Polaków. Zaznaczył, że przyczyną tego był brak dostępu do rosyjskich archiwów, a także fakt, iż w dokumentach, do których dotarli prokuratorzy, pojawiały się często niepełne informacje, niepozwalające zidentyfikować konkretnych osób.

„Mieliśmy np. do czynienia z dokumentami, w których znajdowaliśmy tylko nazwisko danej osoby, bez imienia czy innych danych” – zaznaczył Maciej Schulz.

Jak przypomniał, represje polegały m.in. na zabójstwach, bezprawnym pozbawianiu wolności oraz fizycznym i psychicznym znęcaniu się. W ich ramach Polaków masowo wywożono w głąb terytorium ZSRR, wcześniej konfiskując ich majątki, część z nich przymusowego wcielono też do armii.

Prześladowania dotyczyły głównie funkcjonariuszy i urzędników państwowych oraz samorządowych, właścicieli ziemskich, przedstawicieli inteligencji, przedsiębiorców i przeciwników komunistycznego ustroju politycznego, uznawanych za wrogich państwu sowieckiemu oraz członków ich rodzin.

Jak ustalono w śledztwie, represje dotknęły m.in. co najmniej osiem tysięcy żołnierzy AK, w tym uczestników operacji „Ostra Brama”, z których duża część została wywieziona do Kaługi i przymusowo wcielona do 361 zapasowego pułku piechoty armii sowieckiej.

„Tam wobec odmowy złożenia przysięgi wojskowej zostali skierowani do prac przy wyrębie tajgi” – poinformował IPN.

W ramach śledztwa prokuratorzy IPN przesłuchali ponad tysiąc świadków, zgromadzili też liczne – m.in. pisemne – relacje dotyczące prześladowań. Przeprowadzono też kwerendy w wielu archiwach.

„W ich wyniku zgromadzono bogaty materiał dowodowy w postaci szczegółowych zeznań, relacji, wspomnień ilustrowanych licznymi dokumentami” – poinformował IPN, dodając, że „w ten sposób utrwalono nieznane losy szeregu pokrzywdzonych i ogrom cierpień, jakich doznali od reżimu komunistycznego tylko za to, że byli Polakami”.

Maciej Schulz wyjaśnił, że w efekcie śledztwa w gdańskim IPN zgromadzono jeden z największych w Polsce zbiorów dokumentów i relacji dotyczących prześladowania Polaków na Kresach Wschodnich.

Prokurator wyjaśnił, że brak dostępu do archiwów rosyjskich był dużym utrudnieniem w prowadzeniu tego postępowania. Podkreślił, że – obok niemożności wykonania kwerendy w tych zasobach, utrudnieniem były także liczne zmiany administracyjne, jakie zachodziły w okresie objętym śledztwem na terenie Wilna i okolic.

„To wszystko sprawiło, że bardzo trudno jest określić, ilu Polaków dotknęły represje w badanym w ramach śledztwa okresie” – powiedział PAP Maciej Schulz.

„Mówi się, że z Litwy w okresie od 1939 roku do lat 50. wywieziono około 120 tysięcy Polaków, ale nawet ta liczba jest niepewna” – zaznaczył.

PAP/RIRM

drukuj