fot. M. Borawski

Skarga do Trybunału gotowa

Do Trybunału Konstytucyjnego trafi wkrótce wniosek PiS o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją znowelizowanej ustawy o lasach – dowiedział się „Nasz Dziennik”.

– To potężny wniosek. Dokument jest już przygotowany, ale konstytucjonaliści jeszcze go przeglądają – ujawnia prof. Jan Szyszko, poseł PiS, były minister środowiska. Szczegóły wniosku wkrótce zostaną podane do publicznej wiadomości, ale nie jest tajemnicą, że PiS wskazuje m.in. na nieprzeprowadzenie konsultacji społecznych, obciążenie Lasów Państwowych quasi-podatkiem obrotowym czy odbieranie środków finansowych w trakcie roku, którego zmiana dotyczy.

Przypomnijmy, że przyjęta w błyskawicznym tempie nowelizacja ustawy o lasach zakłada, że Lasy Państwowe w tym i 2015 roku odprowadzą do budżetu państwa łączną kwotę 1,6 mld zł, która w znacznej części zostanie przekazana na budowę dróg lokalnych. Od roku 2016 Lasy mają oddawać do budżetu 2 proc. wartości sprzedaży drewna, tj. ok. 100-150 mln zł, bez względu na osiągany zysk, choć przewiduje się uznaniowe mechanizmy odstąpienia od obowiązku dokonania wpłaty.

Podpisów przybywa

Równocześnie trwa akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie przyszłości Lasów Państwowych i polskiej ziemi. Proponowane pytania dotyczą utrzymania dotychczasowego modelu funkcjonowania Lasów Państwowych oraz zobowiązania rządu do przeprowadzenia renegocjacji traktatu akcesyjnego w zakresie wolnego obrotu ziemią dla obcokrajowców w Polsce. Chodzi o to, aby rząd wynegocjował gwarancje, że zakup polskiej ziemi przez obcokrajo- wców będzie możliwy od roku, w którym siła nabywcza średniej pensji Polaka będzie stanowiła minimum 90 proc. siły nabywczej średniej pensji mieszkańców pięciu najbogatszych państw UE.

– Mamy już policzone 300 tys. podpisów. To wynik mozolnej pracy wolontariuszy, którzy sprawdzili pocztę nadesłaną do piątku. Spodziewamy się kolejnych listów z poparciem dla wniosku. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że dotychczasowa dynamika jest lepsza niż wtedy, gdy w obronie Lasów zebraliśmy ponad 1,5 mln podpisów – dodał prof. Szyszko. By nadać akcji jeszcze większy rozmach, w najbliższych dniach do hierarchów kościelnych, duszpasterzy leśników, leśników, myśliwych trafią dodatkowe informacje związane z uzasadnieniem proponowanych pytań referendalnych. Takie kompendium wiedzy ma przysłużyć się dalszej popularyzacji tej inicjatywy.

Lasy Państwowe wzorcem

Zmiany w ustawie o lasach skłoniły Fundację Republikańską do opracowania niezależnego raportu „Polskie Lasy – Analiza instytucji, rynku i polityki”. Z dokumentu m.in. wynika, że lasy będące w państwowym zarządzie należą do najlepszych w Europie, ich ilość i jakość rośnie z każdym rokiem. Sposób gospodarowania Lasów został uznany za wzorcowy. Uznano też, że wynagrodzenia w Lasach Państwowych są nieco wyższe niż w gospodarce narodowej, ale kształtują się one na „akceptowalnym poziomie”. Lasom wytknięto jednak, że jako monopolista na rynku mają wpływ na ceny drewna, a system sprzedaży faworyzuje przedsiębiorstwa z historią transakcji z Lasami Państwowymi. Wskazano też na trudny dostęp do pracy w Lasach dla osób spoza środowiska z nim związanego czy pewne nieprawidłowości w gospodarowaniu funduszami.

Z krytycznymi ocenami nie zgodził się prof. Szyszko, który wskazał, że model funkcjonowania Lasów jest dobry, a pojawiające się uwagi wynikają z charakteru prowadzenia gospodarki leśnej. – System handlu drewnem uległ reorganizacji, jest przejrzysty, jasny i urynkowiony. A jeśli nawet prawdą jest to, że większe szanse w przetargach mają firmy z tzw. historią transakcyjną, to nie może stać się to powodem krytyki. Stali, pewni odbiorcy wpływają na stabilizację rynku. Firmy typu „krzak” pojawiają się i znikają błyskawicznie, a wtedy pojawiają się niespłacone należności – zauważył.

W jego ocenie, wskazywane nienasycenie rynku drewnem także nie wynika ze złej woli Lasów, bo te działają na bazie operatów urządzeniowych Lasów. – To dziesięcioletnie plany czynione na bazie inwentaryzacji i oparte na założeniu, że Lasy mają spełniać potrzeby społeczeństwa i ma w nich następować przyrost dóbr – podkreślił prof. Szyszko. Jak zauważył, plany zatwierdzane są przez ministra środowiska, a za ich złamanie leśnikom grozi odpowiedzialność karna. W ocenie parlamentarzysty, wytykany „rodzinny” charakter firmy to efekt funkcjonującego przez dziesięciolecia modelu przejmowania schedy po ojcu. – Ktoś może uznać to za wadę, ale ja widzę w tym też sporo zalet. To mniej problemów mieszkaniowych, z opieką nad osobami starszymi. Związek z terenem to znajomość jego i jego historii. A nie ma możliwości dobrego gospodarowania drzewostanami, nie znając ich historii i mentalności ludzi, którzy tam pracowali – dodał. Jak zauważył poseł, faktem jest, że o pracę w Lasach Państwowych w ogóle jest trudno i jest to wynik zaniechania koalicji rządzącej, która zamiast stworzyć nowe miejsca pracy, generuje bezrobotnych absolwentów techników i uczelni leśnych. – Lasy Państwowe trzeba wspomóc i zatrudnić tam kilkanaście tysięcy osób, które powinny stymulować rozwój terenów wiejskich – dodał.

Jak zauważył prof. Szyszko, przede wszystkim jednak Lasy Państwowe zostały powołane, by chronić i rozwijać zasoby przyrodnicze, zapewniać trwałość występowania gatunków i dbać o bezpieczeństwo ekologiczne kraju. Tu zaś Lasy wypełniają swoją rolę wzorowo, do tego działając na zasadzie samofinansowania. – Za te zadania zachodnia Europa słono płaci. Proszę sobie wyobrazić, że np. na reintrodukcję pary bociana białego w Holandii wydaje się 3 mln euro. Na zachodzie bocian czarny dawno wyginął, a jest on związany ze środowiskiem leśnym. Gdyby tak wyliczać, to całego budżetu UE nie stać byłoby na to, żeby odtworzyć te gatunki, które w Polsce występują właśnie dzięki Lasom Państwowym – dodał prof. Jan Szyszko.

Marcin Austyn

drukuj