fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Czy nauczycielka namawiała dzieci do udziału w tzw. czarnym proteście?

W jednym z poznańskich liceów nauczycielka fizyki namawiała uczniów do udziału w proteście uderzającym w życie nienarodzonych dzieci. Co więcej, nauczycielka miała sugerować uczniom, że w tym dniu nie muszą przychodzić do szkoły, bo udział w marszu jest ważniejszy. 

W wielu miejscach Polski odbyły się tzw. czarne protesty. Manifestacje nagłośniły lewicowo-liberalne media. Uczestnicy manifestacji domagali się swobody w zabijaniu dzieci poczętych. Czym jest tzw. aborcja, wie dobrze Halina Tabiszewska, która w przeszłości podjęła dramatyczną decyzję o zabiciu poczętego dziecka. Dziś zrobiłaby wszystko, żeby cofnąć czas.

– Aborcja jest zabijaniem prawdziwego dziecka, które czuje, które ucieka przed narzędziami aborcyjnymi. Nam w szkole przedstawiano, że to jest zlepek komórek, plazma – zwraca uwagę Halina Tabiszewska.

Dziś coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że nowe życie zaczyna się w momencie poczęcia. Tymczasem okazuje się, że w niektórych szkołach nadal propaguje się tzw. aborcję. Do naszej redakcji przyszedł mail, z którego wynika, że w jednym z poznańskich liceów namawiano do uczestnictwa w czarnym proteście.

„Witam, chciałabym opisać sytuację zaistniałą niedawno na lekcji fizyki. W czwartek 29 września na lekcji fizyki w 14 LO w Poznaniu (…) nauczycielka namawiała uczniów (…)  do udziału w Czarnym Marszu (…) Poinformowała również, że będzie ona uczestniczyć w owym wydarzeniu oraz że nie powinniśmy iść tego dnia do szkoły, tylko na marsz, bo prawie nikt z nauczycieli nie przyjdzie do pracy (…) Powiedziała, że jednorazowe opuszczenie szkoły w tak ważnej sprawie nie powinno mieć dla nas żadnych negatywnych skutków” – brzmi treść maila.

Według posła PiS Zbigniewa Dolaty, który zapoznał się z treścią maila, zachowanie nauczycielki było skandaliczne.

– Nauczyciele są powołani do tego, żeby wychowywać młodzież, a to było działanie antywychowawcze – ocenia Zbigniew Dolata.

Dyskusja o tzw. aborcji miała miejsce na lekcji fizyki, a więc przedmiocie ścisłym, a nie humanistycznym. Zapytaliśmy więc poznańskiego radnego Michała Grzesia, który także w przeszłości był nauczycielem przedmiotu ścisłego, czy namawianie uczniów do udziału w protestach politycznych to częsta praktyka.

– Jeżeli szkoła pracuje, to szkoła jest odpowiedzialna za ucznia i namawianie ucznia do nieprzyjścia do szkoły jest naganne. W żadnej szkole nie powinno się to zdarzyć – podkreśla Michał Grześ.

Z treści przesłanego do naszej redakcji maila wynika, że nauczycielka afiszowała się ze swoimi poglądami i namawiała do udziału w protestach.

Dyrektor XIV Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu Leszek Bernaczyk twierdzi, że nie widzi powodu, dla którego miałby wyciągnąć jakiekolwiek konsekwencje w stosunku do nauczycielki, którą zatrudnił.

– Nic takiego nie stwierdziłem w wyniku rozmów z uczniami. Odwiedziłem trzy klasy, w których ta nauczycielka prowadziła lekcje tego dnia. Nie stwierdziłem, aby zachęcała ona do udziału w tzw. czarnym marszu – mówi Leszek Bernaczyk.

Dyrektor przed przyjazdem naszej ekipy zdążył porozmawiać z uczniami, ale nie zdążył spotkać się z nauczycielką fizyki. Jak tłumaczy, wspomniana nauczycielka pojawi się w szkole dopiero w czwartek.

– Rozmawiałem z tą panią telefonicznie. Ta pani pojawia się u nas jeden dzień w tygodniu. Będzie dopiero w czwartek, a więc fizyczne spotkanie odbędzie się dopiero w czwartek – wyjaśnia Leszek Bernaczyk.

O sytuacji opisanej w mailu poinformowaliśmy Wielkopolskie Kuratorium Oświaty.


TV Trwam News/RIRM

drukuj