fot.flickr.com

Francja przerażona islamem wraca do katolickich korzeni

Francja wraca do katolickich korzeni. Jest przerażona islamem i zmianami obyczajowymi – informuje dziennik „Rzeczpospolita”. Sam Francois Fillon, faworyt w wyborach na prezydenta Francji, uważa, że w kluczowych dla państwa sprawach „głos religii powinien zostać wzięty pod uwagę”.

Fillon zaznaczył, że Francja ma problem z radykalnym islamem. Natomiast katolicy, protestanci, żydzi, buddyści takich problemów nigdy nie stwarzali. Zapowiedział on „rozprawienie się z islamskim terroryzmem”.

Odejście Francji od katolickich korzeni było jej największym błędem – ocenia ks. prof. Paweł Bortkiewicz. Nie można oddzielać Europy od chrześcijaństwa – dodaje etyk.

Francja w tej chwili przekonuje się, czym jest zagrożenie wynikające z rezygnacji z chrześcijaństwa. To są doświadczenia z kolejnych zamachów terrorystycznych, to są doświadczenia realnej agresji i zagrożenia ze strony świata islamskiego. Mimo, że ta refleksja jest okupiona realnym złem, dobrze, że ona przychodzi. Nie ma innej Europy, jak Europa chrześcijańska i nie ma innej przyszłości dla Europy, jak chrześcijaństwo. Tam, gdzie jest chrześcijaństwo, jest przyszłość Europy – podkreśla ks. prof. Bortkiewicz.

W listopadowych prawyborach na byłego prezydenta Francioisa Hollande oddało głos zaledwie 1,8 proc. Francuzów, którzy regularnie chodzą do Kościoła. Natomiast ich faworytem okazał się Francois Fillon, którego poparło 83 proc. „praktykujących regularnie” katolików – wynika z badań Opinion Way.

Kroplą, która przelała czarę goryczy – jak napisała gazeta –  była ustawa z 2013 r. o legalizacji małżeństw homoseksualnych z możliwością adopcji dzieci. To niespodziewanie zmobilizowało wierzących.

RIRM

drukuj