fot. PAP

Darmowy podręcznik

Bez konsultacji, bez recenzji – za to w zgodzie z programami równościowymi. Tak powstaje pierwszy darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów. Co oczywiste – darmowy nie będzie, bo w ciągu 10 lat będzie kosztować podatników 3 mld 800 mln złotych.  

We wrześniu tego roku tzw. darmowe podręczniki otrzymają uczniowie klas I szkół podstawowych. Za rok – uczniowie klas II, a za dwa lata – uczniowie klas III.

Projekt podręcznika miał być przedstawiony w maju, ale jest gotowy już teraz. Pod koniec maja resort edukacji przedstawi cały podręcznik, a do drukarni trafi w ciągu wakacji. Koszt przedsięwzięcia tylko w 2015 roku wyniesie 290 mln zł. W ciągu 10 lat daje to sumę ponad 3,8 mld zł.

„Pieniądze na to są” – zapewnia Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa resortu.

Mamy na to pieniądze. Nie musiałam nawet specjalnie chodzić do ministra finansów i prosić o wsparcie. W ministerstwie edukacji mamy „Wyprawkę szkolną”, to jest ok. 330 mln zł rocznie. Nie wydawaliśmy całej tej sumy – mówiła Joanna Kluzik-Rostkowska.

Tajemnica tych oszczędności jest prosta ani rodzice, ani dyrekcje często nie wiedzą, jak korzystać z programu ,,Wyprawka szkolna” – programy dla najbiedniejszych. Resort edukacji wielu rodzicom odmawia refundacji i stąd pieniądze na tzw. darmowy podręcznik.

Rodzice ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców podkreślają, że podręcznik, to próba odwrócenia uwagi od tego, że we wrześniu setki tysięcy maluchów zostanie przymusowo wcielonych do szkoły. Bunt wywołuje też tryb przygotowania podręcznika – bez konsultacji z rodzicami i ekspertami.

Wybrani przez MEN autorzy podręcznika dla pierwszaków przez najbliższe lata mają zapewniony dobry byt. O przyszłość nie będą musieli się troszczyć także wybrani przez rząd wydawcy. Część rodziców zrezygnuje z takiej szkoły i zacznie uczyć swe pociechy w systemie edukacji domowej. Część może jednak się zbuntuje. Resort edukacji mimo woli wciąż nad tym pracuje.

TV Trwam News

drukuj