fot. wikipedia

Bożonarodzeniowy rozejm 1914. Braterstwo i przyjaźń – ponadczasowa misja sportu

Jedno z największych sportowych zwycięstw miało miejsce przed stu laty na frontach I wojny światowej. Niemcy i Brytyjczycy, zamiast ciągłego ostrzału broni palnej, samolotów i czołgów, wybrali… grę w piłkę. O legendarnej historii z Ploegsteert dziś przypomina prosty, niewyróżniający się pomnik.


„Zawierzyliśmy Bogu sport jako formę aktywności człowieka, której celem jest jego całościowy rozwój i tworzenie braterskich więzi społecznych. Ten ołtarz, wzniesiony na wielkim stadionie olimpijskim w Rzymie, przypomniał nam, że także sport jest przede wszystkim darem Bożym” – powiedział przed laty na stadionie olimpijskim w Rzymie Papież Jan Paweł II.

„Umiłowanie sportu jest budulcem ludzkiej solidarności, przyjaźni i dobrej woli między narodami.” Wielka misja sportu, którą dostrzegał Ojciec Święty, doprowadziła do niebywałego pojednania na początku I wojny światowej. Bożonarodzeniowy rozejm na froncie Ypres we Flandrii był nie tylko wspaniałym zwycięstwem futbolu. To atmosfera świętowania narodzin Chrystusa powstrzymała żołnierzy od kolejnych walk, skłaniając ich ku pokojowi i pojednaniu.

Po niemieckiej stronie pojawiły się choinki oraz liczne ozdoby świąteczne. Blask świec i radosna atmosfera nie była jednak prowokacją. Gdy na froncie zaczęła rozbrzmiewać kolęda „Stille Nacht”, do śpiewu przyłączyli się Brytyjczycy, intonując jej angielską wersję „Silent Night”. Do spotkania wrogich sobie armii doszło na tzw. pasie ziemi niczyjej. Boże Narodzenie okazało się ważniejsze od podziałów i szaleństwa rządzących. Wojna, która przyniosła zagładę milionów istnień ludzkich, na kilkadziesiąt godzin została zażegnana. W wielu miejscach zawieszenie broni trwało do drugiego dnia świąt, jednak zdarzało się, że wznowienie działań zbrojnych następowało dopiero na przełomie rozpoczynającego się roku.

rozejm_bozonarodzeniowy2

Legendarny piłkarski pojedynek, którego prawdziwość do dziś jest kwestionowana, jeśli miał miejsce, zakończył się wygraną Niemców nad Brytyjczykami 3:2. Trudno jest jednak ustalić, co dokładnie wydarzyło się przed stu laty. Piekło wojny zmusiło do pójścia na front licznych piłkarzy Leyton Orient (wcześniej Clapton Orient), Hearts of Midlothian czy londyńskiej Chelsea. Pamięć o legendarnym meczu przetrwała w pamiętnikach żołnierzy, które wybitne postaci futbolu czytały na upamiętniającym rozejm filmie UEFA. „Gdybym nie widział na własne oczy, jak Boże Narodzenie podziałało na te dwie linie okopów, nigdy bym w to nie uwierzył” – wyrecytował Gareth Bale, przytaczając wspomnienia wojskowych.

Mimo różnych wersji Johannesa Niemanna i Erniego Williamsa o tym, że piłka pojawiła się na froncie możemy być przekonani. Niewiadomą pozostają okoliczności tamtych wydarzeń. Kwestionuje się przede wszystkim autentyczność pojedynku Niemców z Brytyjczykami.

Bramki z hełmów bądź płaszczy, boiskowa kopanina oraz sportowa rywalizacja na chwilę pozwoliły walczącym odpocząć od trudów i znoju wojny. Prostych ludzi zjednoczył futbol i Boże Narodzenie, dając im święta pełne życzeń, prezentów i radości.

Wydarzenia sprzed stu lat do dziś są wspominane, jako symbol pokoju i pojednania. Święta 1914 to nie tylko bajka i legenda, lecz przede wszystkim przejaw ponadczasowej misji sportu, jaką jest braterstwo, przyjaźń i uczciwa rywalizacja.

Sport/RIRM

drukuj