Papież, który kochał Polskę

To, że Jan Paweł II kochał Polskę, od pierwszych dni pontyfikatu Papieża
Polaka stanowiło jeden z najbardziej oczywistych elementów świadomości Jego
rodaków. O tym, jak bardzo bliska sercu Jana Pawła II była Ojczyzna, wiedziano
powszechnie od początku. Stanowiła ona przedmiot różnorakich wypowiedzi i gestów
Ojca Świętego, jakimi to niezbicie potwierdził. W momencie pierwszej kulminacji
pomnikowej postaci Papieża Polaka, jaką jest Jego beatyfikacja, wypada bliżej
przyjrzeć się tej jakżeż szczęśliwej dla nas, Polaków, prawdzie o radosnej
relacji błogosławionego Jana Pawła II do Jego Ojczyzny i Jego Narodu.

I
"Myśląc Ojczyzna"

Już sam zacytowany tytuł napisanego wiersza jeszcze przed przekroczeniem progu
Watykanu posiada swoją głęboką wymowę świadczącą o fascynacji Autora takiego
sformułowania. Na dobrą sprawę jest to chyba wyjątek w bogatej polskiej
literaturze patriotyczno-poetyckiej. Tyle sam tytuł.
A jakżeż głębsza jest ta fascynacja treścią poematu, który stanowi traktat
zanurzający w przepastnej głębi. Treść przenosząca na szczyty poetyckiego polotu
chwyta za serce żarem synowskiego uczucia. Niechby wziąć tylko pierwsze strofy
tej natchnionej "Ody do Ojczyzny": "Myśląc Ojczyzna… Ojczyzna – kiedy myślę –
wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, mówi mi o tym serce…". I to musi
wystarczyć, bo ciąg dalszy jest górskim potokiem mieniących się w słońcu
metafor, błyskotliwych fraz, brylantów słów – syntez. Całość jest więc
absolutnie nie do streszczenia. Ją trzeba od początku do końca przetrawić, z
najwyższą uwagą prześledzić. Co najwyżej można usiłować wyłuskać pojedyncze
perły słów czy sformułowań, ażeby przekonać się o urzekającym pięknie i
bogactwie tego potoku. Na przykład w sprawie języka, który "opływa ziemię", a
szczytem, ku któremu ten potok języka płynie, jest człowiek. A dalej o ojczystym
języku: "…nie podjęły mowy moich ojców języki narodów, tłumacząc "za trudna"
lub "zbędna"… Język własny zamyka nas w sobie: zawiera, a nie otwiera".
A dalej: "Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam, by stanowić o
wspólnym dobru i mową własną jak sztandar wyśpiewać dzieje". No i wreszcie owo
notoryczne znane: "Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie
tej drgają zwycięstwa i upadki… Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi
sumień?". Z tej pozycji niech to wystarczy.
Tyle jako Kardynał krakowski na kilka lat przed wejściem w orbitę Następcy św.
Piotra.
To wiekopomne warszawskie: "Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i
odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi", z poprzedzającymi słowami, równie głęboką i
wzruszającą frazą: "I wołam ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II,
Papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia…".

II
Papież – błogosławiony Syn Narodu

Ojczyzna i Naród to prawie synonimy. Oznaczają niemal to samo, a jednak są
pierwiastki, które je odróżniają od siebie. Ale w duszy Papieża z rodu Polaków
były obecne tak samo: z miłością, przywiązaniem i synowską troską. I jak to
synowskie ciepło wyraził wobec Ojczyzny, tak też dobitnie wyraził w odniesieniu
do Narodu. Dobrze będzie to prześledzić w jego kilku dramatycznych przejawach.
Pierwsza wymowna i bardzo znacząca wzmianka o swoim Narodzie dopiero co
wybranego Papieża znalazła się w sławnym przemówieniu do UNESCO wygłoszonym w
ramach pierwszej pielgrzymki do Francji 2 czerwca 1980 roku. UNESCO stanowiło od
początku istnienia Organizacji Narodów Zjednoczonych i stanowi do dzisiaj jedną
z najważniejszych instytucji tej organizacji odpowiedzialnej za kulturę. Papież
w pełni docenił wagę tej znanej instytucji i podkreślił związki Kościoła z jej
zadaniami. Doniosłe jest jej znaczenie przez rozległy wachlarz zadań i
obowiązków.
Tak rozumiany sens tej instytucji tłumaczy fakt ustanowienia jej głównej
siedziby w Paryżu, a to jako konsekwencja spowodowało, że w jej skład weszły
intelektualne elity ONZ.
UNESCO było więc i jest wysokiej rangi areopagiem współczesnego życia
międzynarodowego.
Czternasty punkt wystąpienia Papieża jest nie tylko kluczowym elementem tego
wielkiego przemówienia z punktu widzenia kultury i jej sensu, ale równocześnie
jest wzruszającą frazą wyrażającą stosunek Papieża znad Wisły do swojego Narodu.
Doniosłość tego punktu wynika ze zwartej syntezy stosunku wychowania do kultury.
Kulturę tworzy człowiek. Pierwszą warstwę budowania kultury stanowi rodzina, a
stąd już tylko jeden krok do zaangażowania Narodu. Wszystkie te trzy elementy
kulturotwórcze: człowiek, rodzina, naród – znalazły swoje odbicie w dziejach i
losach Narodu Polskiego, z przynależności do którego Papież był dumny: "Jestem
synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego
wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a pozostał przy życiu i pozostał
sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną
suwerenność jako naród – nie biorąc za podstawę jakichkolwiek innych środków
fizycznej potęgi, ale tylko własną kulturę, która się okazała w tym przypadku
potęgą większą od tamtych potęg" (nr 14).
Nie wiadomo, co bardziej podziwiać w tym tekście, czy odwagę rzucenia w twarz
krzywdy wyrządzanej przez potężne mocarstwa, uciskające małe, ale cieszące się
ustabilizowaną kulturą narodową kraje? Czy też te głębokie związki Papieża ze
swoim ukochanym Narodem doświadczanym przez państwa ościenne. Jakżeż wyraźnie z
tych słów nie wyczytać koszmaru przeżyć okupacji niemieckiej, jak nie wyczytać
bólu 150-letniej niewoli i rozbiorów. To wszystko było Jego sprawą, bo dotykało
Jego Narodu.
Dramatyczne wołanie z krakowskich Błoni (9 II 1979), rozdzierający krzyk z
lotniska pod Kielcami (3 VI 1991), bohaterski apel z Westerplatte (12 VI 1987),
żarliwe wołanie spod Krokwi o panowanie krzyża w Narodzie – to tylko niektóre
echa tamtego uroczystego wyznania z Paryża na międzynarodowym forum UNESCO.
A przecież takich odniesień do tego papieskiego zjednoczenia z Narodem w Jego
pielgrzymowaniu po narodowych przybytkach jest dużo więcej. Owszem, o tym
świadczą te kłębiące się tłumy wokół Niego, w Jego oczach i sercu to nie byli
tylko członkowie wspólnoty kościelnej, ale umiłowane rzesze Narodu.
Wszystko to nieodparcie świadczy o tym, że błogosławiony Jan Paweł II to wielki
członek wielkiego – czy takim jest do dzisiaj? – Narodu.

Ks. kard. Stanisław Nagy SCJ, Kraków
 

drukuj