PAP/Adam Warżawa

Wybory w PO

Platforma Obywatelska wybierała w sobotę przewodniczącego partii oraz szefów lokalnych struktur. Donald Tusk mówił, że chce budować silną opozycję. Po powrocie byłego premiera PO przekształca się w partię wodzowską. Jarosław Kaczyński przekonywał, że opozycja może mieć problem z wyrwaniem się z totalności.

Donald Tusk nie ma dziś w Platformie konkurencji. Był jedynym kandydatem na stanowisko przewodniczącego. W wewnętrznych partyjnych wyborach głosował w Sopocie.

– Mogę tutaj – trochę symbolicznie – zamknąć pierwszy etap budowy silnej opozycji – powiedział Donald  Tusk.

– Platforma zamienia się w partię wodzowską z silną władzą przewodniczącego i redukcją tych, którzy potencjalnie mogliby zagrozić jego pozycji – tłumaczył prof. Tadeusz Marczak.

Wielu polityków Platformy musiało odłożyć na później swoje polityczne ambicje. To Donald Tusk jest głównym rozgrywającym w partii. Trudno nie łączyć właśnie z nim decyzji Andrzeja Halickiego, który zrezygnował z walki o fotel przewodniczącego Platformy na Mazowszu.

– Podjąłem decyzję o niekandydowaniu w tych wyborach. Chciałbym wesprzeć Jana Grabca – oznajmił Andrzej Halicki.

Sobotnie głosowanie wewnętrzne w Platformie odbywało się w 240 lokalnych biurach partii na terenie całego kraju. Obok przewodniczącego, którego wybór był formalnością, wybierani byli liderzy struktur regionalnych i powiatowych.

– Tusk przejmie stery i nikogo nie będzie pytał o rady. Sam będzie zarządzał partią – zaakcentował Piotr Uściński, wiceminister rozwoju.

W dniu wewnętrznych wyborów Donald Tusk mówił o swoich rozmowach w Brukseli. Przekonywał, że chce, by do Polski popłynęły unijne środki. Wskazał, że po spełnieniu określonych warunków możliwa będzie wypłata zaliczki.

– Polska  i Polacy tak czy inaczej dostaną te pieniądze. Pytanie jest o to, na ile PiS szybko wywiąże się z danej publicznie obietnicy Polakom i w PE, czyli wycofa się z tzw. Izby Dyscyplinarnej – próbował przekonywać Donald Tusk.

Słów bez komentarza nie chciał zostawić rzecznik rządu. Piotr Muller zwrócił się do polityków Platformy, by ustalili jedną wersję: albo chcą walczyć o środki unijne, albo blokować ich wypłatę.

„W rezolucji PE, za którą głosowaliście, apelujecie do KE o „wykorzystanie swoich uprawnień, w tym wstrzymanie lub zawieszenie płatności”. Głosujecie przeciwko interesom Polski” – napisał rzecznik rządu na  Twitterze.

Program nowej Platformy budowanej przez Donalda Tuska wyłania się z jego wypowiedzi – mówił prof. Tadeusz Marczak. Wskazał na starcie dwie wizje Unii Europejskiej, gdzie obok wizji wolnych i suwerennych narodów premiera Mateusza Morawieckiego pojawiła się druga – budowa imperium europejskiego Ursuli von der Leyen.

– Donald Tusk jednoznacznie opowiedział się po stronie niemieckiej, czyli imperialnej wizji UE – mówił politolog.

Donald Tusk gromadzi wokół siebie różne środowiska. Na manifestację na Placu Zamkowym zaprosił aktywistów proaborcyjnych. Dziś to za mało, by rzucić wyzwanie PiS-owi – podkreślił dr Aleksander Kozicki.

– Donald Tusk nie ma programu odsunięcia PiS od władzy. Marsze, które miały miejsce, ogniskują część mieszkańców dużych i średnich miast – powiedział politolog.

Czyli elektorat skupiony dziś właśnie wokół opozycji.

– Ukształtowany przez opozycję najbardziej radykalny elektorat, przede wszystkim ten głosujący na PO, musi dostać swoją porcję nienawiści. (…) Będą mieć olbrzymie kłopoty, żeby się z tej totalności wyrwać – podkreślił Jarosław Kaczyński w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Dr Aleksander Kozicki ocenił, że opozycja nie jest w stanie wygrać najbliższych wyborów bez sprzyjających jej okoliczności.

– Poczucie ewentualnego niezadowolenia w dużej części społeczeństwa, jeżeli koszty utrzymania istotnie wzrosną w przyszłym roku, będą mogły być wykorzystane przez opozycję – podsumował dr Aleksander Kozicki.

Platforma może wykorzystać sytuację, w której Polacy coraz głębiej zaczną sięgać do kieszeni w obliczu rosnących wydatków na prąd i gaz, co przełoży się także na rosnące ceny innych produktów.

TV Trwam News

drukuj