fot. PAP/Adam Warżawa

W Gdyni upamiętniono ofiary Grudnia ’70

Mija 49 lat od tak zwanych wydarzeń grudniowych. W czterech miastach na Wybrzeżu – Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu – robotnicy podjęli strajk przeciwko władzom PRL. Skutki protestów były jednak tragiczne. W Gdyni upamiętniono dziś ofiary tych wydarzeń.

Uczestnicy Grudnia 1970 roku z trudem wspominają tamte chwile.

– Ciężko się wspomina tę sytuację. Nie chciałbym przechodzić tego po raz wtóry – powiedział Andrzej Andrzejewski, który był tuż obok Zbyszka Godlewskiego, gdy padły pierwsze strzały w Gdyni.

– To nie były pociski ostre, tylko rozrywające dum-dum. Zbyszek Godlewski nie miał żadnych takich ran, które by krwawiły, świadczyłyby o tym, że coś się stało – zaznaczył.

Rana była niewielka i – niestety – śmiertelna. Zbyszek Godlewski miał zaledwie osiemnaście lat. Po tych tragicznych wydarzeniach ulicami Gdyni przeszedł biało-czerwony marsz. Na jego czele mieszkańcy miasta nieśli drzwi, a na nich ciało młodego chłopaka. To Godlewski znany jest szerzej jako Janek Wiśniewski.

– Wolność kosztuje. Wolność ma cenę krwi, ran i łez. Gdynia pamięta, Gdańsk pamięta, Szczecin pamięta, Elbląg pamięta – mówił metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź podczas dzisiejszych uroczystości.

To w tych czterech miejscowościach odbyły się wtedy największe protesty przeciwko polityce PRL-u. Podczas dzisiejszych obchodów odczytano apel poległych.

– Wzywam bohaterów grudnia 1970 roku, którzy oddali swe życie, abyśmy mogli żyć w niepodległym i sprawiedliwym kraju – odczytano.

Do uczestników uroczystości list skierował prezydent Andrzej Duda. [czytaj więcej] 

„Składamy hołd ofiarom Grudnia 1970 roku i potępiamy ich zabójców, sprawców grudniowej zbrodni” – napisał w liście Andrzej Duda.

Do świadków tych wydarzeń list skierował także premier Mateusz Morawiecki.

„Naszym obowiązkiem jest pamiętać o bohaterach tamtych dni. Naszym obowiązkiem jest pamiętać o najwyższej cenie, jaką przyszło im zapłacić za walkę o wolną ojczyznę. Naszym obowiązkiem jest pamiętać również o winie i odpowiedzialności tych, którzy na wolnościowy zryw Polaków odpowiedzieli wysyłając na ulice Wybrzeża tysiące żołnierzy, setki czołgów i transporterów opancerzonych” – napisał premier Mateusz Morawiecki.

W pacyfikacji Wybrzeża zginęło łącznie 45 osób, ponad 1100 zostało rannych, a 3 tys. aresztowano i brutalnie pobito.

TV Trwam News

drukuj