fot. twitter.com/RBakiewicz

[TYLKO U NAS] R. Bąkiewicz: Politycy lewicy i lewaccy aktywiści, którzy wspierają nielegalny przypływ ludzi z Białorusi, współuczestniczą w przestępstwie, które jest penalizowane przez polskie prawo

Granica polsko-białoruska to granica pomiędzy Białorusią a Unią Europejską, czyli Unia Europejska powinna być również zainteresowana, by ta granica była szczelna. Dzisiaj przekraczanie tej granicy wiąże się również z aktem przestępczym. Politycy lewicy i lewaccy aktywiści, którzy wspierają nielegalny przypływ ludzi, współuczestniczą w przestępstwie, które jest penalizowane przez polskie prawo – powiedział Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Wojsko Polskie wspiera Straż Graniczną w ochronie granicy z Białorusią, zaangażowanych jest pond 900 żołnierzy – poinformował Mariusz Błaszczak, minister Obrony Narodowej, po odebraniu meldunków w tej sprawie [czytaj więcej].

Straż Narodowa pomaga na granicy polsko-białoruskiej Straży Granicznej i Wojsku Polskiemu.

Robert Bąkiewicz podkreślił, że w tej chwili sytuacja jest opanowana w tym sensie, że jest wystarczająca ilość żołnierzy Wojska Polskiego i Straży Granicznej.

– Natomiast przy zwiększającej się i zapowiadanej presji migracyjnej wydaje się, że obecne siły nie wystarczą. Apelujemy, żeby powstał tymczasowy mur, który będzie odgradzał polską granicę od Białorusi. Nie chcemy odgradzać się od Białorusinów, ale dzisiaj musimy bronić własnych granic, musimy bronić własnego bezpieczeństwa. W dzień sytuacja jest zupełnie kontrolowana. Natomiast w nocy zdarzają się przypadki przedzierania się grup migrantów przez tereny leśne, które są niezabezpieczone i które trudno na tak dużej długości po prostu w pełni zabezpieczyć. Dzisiaj bardzo dużego problemu nie ma, jednak zwiększenie liczby migrantów spowoduje, że przemieszczą się przez granice, bo nikt ich nie będzie w stanie zatrzymać – powiedział prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

fot. Straż Narodowa

Rozmówca portalu Radia Maryja zaznaczył, że migranci po prostu koczują przy polskiej granicy z Białorusią.

– Migranci, których obserwowałem byli między dwoma kordonami służb (służb białoruskich i służb polskich). To jest tragiczna sytuacja, bo migranci są zakładnikami Moskwy i zostali wysłani na granicę polsko-białoruską. To ludzie znajdujący się w trudnej sytuacji. Przypadki migrantów, które były mi referowane przez mieszkańców były takie, że ci migranci, którym udało się przedrzeć przez granicę, porzucają swoje rzeczy, chodzą po terenach prywatnych i jest pewna obawa co do tego, jak ci ludzie będą się dalej zachowywali, jeśli będzie ich więcej. Wiem, że ludność miejscowa współpracuje ze Strażą Graniczną, by wyłapywać migrantów, którzy zachowują się niestosowanie i to aktualnie sprawnie działa – powiedział Robert Bąkiewicz.  

fot. Straż Narodowa

– Byłem świadkiem sytuacji, w której jeden z rolników wskazywał na miejsce koczowania imigrantów, porzuconych ubrań i plecaków. Także słyszałem o innych miejscach przebywania imigrantów od miejscowych ludzi. Wszyscy na miejscu mówią, że jeśli nie powstanie płot, który będzie skutecznym odgrodzeniem jednej granicy od drugiej, to „za chwilę” siły, które są, nie wystarczą do zabezpieczenia granicy polsko-białoruskiej przy ciężkiej pracy zarówno Straży Granicznej, jak i Wojska Polskiego. Będzie to po prostu niemożliwe – wskazał.

Nie ma oficjalnej odpowiedzi, co do utworzenia muru, który zabezpieczy mieszkańców, którzy mieszkają blisko granicy, przed imigrantami.

– Wiem, że same służby są do tego przekonane. Z prywatnych rozmów wywnioskowałem, że Straż Graniczna myśli o utworzeniu muru. (…) Na pewno będziemy działali w tym zakresie, by wywierać taką presję. Staramy się współpracować z lokalną ludnością, która informuje o całym przebiegu sytuacji: jak to wygląda i jak to wpływa na ich życie. W tej chwili widzimy obrazki, które media lewicowo-liberalne przekazują, które mają chwytać za serce – zaznaczył gość Radia Maryja.

– To sprawdzone schematy działania, żeby wywrzeć presję na polski rząd. Realnie sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. To Polacy (szczególnie miejscowi) stają się zakładnikami całej sytuacji. Ludzie, którzy – jak opowiadają – żyli spokojnie, mieszkania i domy mieli pootwierane, a dzisiaj się zamykają i nie wychodzą na ulice, nie wypuszczają własnych dzieci z domów, bo mają obawy o to, że może się wydarzyć coś niebezpiecznego. Trzeba pokazać to, co ci ludzie uważają, jakie mają doświadczenia i trzeba pokazać tę presję społeczną na polski rząd, który jest oczywiście atakowany zewnętrznie, chociażby przez Unię Europejską. Trzeba zatrzymać takie działania, bo to jest łamanie praw człowieka, ale prawa człowieka dotyczą także mieszkańców naszej ojczyzny i od tego powinniśmy zaczynać zgodnie z Ordo caritatis”. Będziemy również apelowali do Frontexu (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej – red.), by zaangażowała się w działania na granicy polsko-białoruskiej. Granica polsko-białoruska to granica pomiędzy Białorusią a Unią Europejską, czyli Unia Europejska powinna być również zainteresowana, by ta granica była szczelna. Dzisiaj przekraczanie tej granicy wiąże się również z aktem przestępczym. Politycy lewicy i lewaccy aktywiści, którzy wspierają nielegalny przypływ ludzi, współuczestniczą w przestępstwie, które jest penalizowane przez polskie prawo – podsumował prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.    

fot. Straż Narodowa

Karolina Gierat/radiomaryja.pl

drukuj