fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. W. Wysocki: Rosja próbuje się wybielić, twierdząc, że była zmuszona przyjąć pakt Ribbentrop-Mołotow

Rosja próbuje się jakoś wybielić. Rosjanie mówią o tym, że inne państwa zmusiły ją do podpisania tego paktu. To oczywiście kłamstwo. Przez wiele lat ZSRR nie przyznawał się do tego, że taki pakt zawarł, szczególnie z tajną klauzulą. Kiedy są w takim razie wiarygodni? Wtedy, kiedy zaprzeczali czy teraz, kiedy interpretują te wydarzenia?  – powiedział w rozmowie z portalem RadioMaryja.pl historyk prof. Wiesław Wysocki. Odniósł się w ten sposób do słów szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, który mówił na łamach rosyjskiej prasy, że Rosja była zmuszona przyjąć pakt Ribbentrop-Mołotow.

Szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) i przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego (RIO) Siergiej Naryszkin ocenił w piątek na łamach prasy, że ZSRR musiał zawrzeć w 1939 roku pakt o nieagresji z III Rzeszą (pakt Ribbentrop-Mołotow) i bronił decyzji ówczesnych władz.

– Rosja próbuje się jakoś wybielić. Rosjanie mówią o tym, że inne państwa zmusiły ją do podpisania tego paktu. To oczywiście kłamstwo. Przez wiele lat ZSRR nie przyznawał się do tego, że taki pakt zawarł, szczególnie z tajną klauzulą. Kiedy są w takim razie wiarygodni? Wtedy, kiedy zaprzeczali czy teraz, kiedy interpretują te wydarzenia? – podkreślił prof. Wiesław Wysocki.

Do paktu dołączono tajną klauzulę, według której Niemcy i ZSRR podzieliły Europę, w tym Polskę, na swoje strefy wpływów.

– Chodziło po prostu o interes, o podział Europy, który stał się faktem z udziałem Zachodu. Myślę tu o Teheranie, Jałcie i Poczdamie – wskazał historyk.

Jak zaznaczył prof. Wiesław Wysocki, świat skłania się jednak ku retoryce rosyjskiej, która głosi, że Rosja była zmuszona do zawarcia paktu.

– Świat ten punkt widzenia kupił już dawno i w dalszym ciągu go powiela – powiedział.

Dodał, że przyczyną takiej sytuacji jest brak polityki historycznej Polski.

– Polska nigdy nie miała polityki historycznej. Dzisiaj istnieją zaledwie jej relikty. Nie mamy systemowej polityki historycznej, mamy tylko resortową. Każdy sobie coś tam ciurka – powiedział.

– Jej powstanie jest konieczne. To właściwie sprawa numer jeden, która będzie owocowała za lat 20, może więcej. My mamy polityków, a nie mamy mężów stanu. Te działania powinny być skoordynowane przez prezydenta, MSZ, poszczególne resorty, zwłaszcza kultury. Musi powstać instytucja, która będzie tym zawiadywała – zaznaczył.

RIRM

drukuj