fot, Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Min. H. Kowalczyk: Nie będzie zgody na blokowanie inwestycji pod płaszczykiem ochrony przyrody

Każdy ma prawo się wypowiedzieć, przedstawić swoje racje. Mamy obowiązek dopilnować, żeby inwestor spełnił wszystkie reguły środowiskowe, ale nie może być tak, że ktoś przez wiele lat będzie przeszkadzał. Było tak praktykowane, że pod płaszczykiem ochrony przyrody można blokować inwestycje. Na to zgody nie będzie – podkreślił Henryk Kowalczyk, minister środowiska, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.

Problemy środowiskowe brane są pod uwagę przy rozpoczynaniu każdej inwestycji.   Ważne są terminy wykonywania prac. Działania nie są podejmowane np. w okresie lęgowym ptaków. Minister zaznaczył, że wszystkie reguły dot. ochrony środowiska są zachowywane, przy jednoczesnym uniemożliwianiu „specjalnego blokowania inwestycji”.

– Niestety, niektórzy chcieliby zablokować inwestycję z różnych powodów – konkurencji itd. Jesteśmy za tym, żeby zachować środowisko, żeby – jeśli trzeba – zrobić kompensację środowiskową i nawet, jeśli jest jakiś gatunek ptaków, to przenieść go w odpowiednie miejsce i nie niszczyć środowiska. Nie można jednak spowodować, aby inwestycja została uniemożliwiona. Zmieniliśmy ustawę o ocenach oddziaływania na środowisko, która była bardzo krytykowana, ale zupełnie nie rozumiem dlaczego, ponieważ zlikwidowaliśmy absurdy biurokratyczne. Ten uporządkowany system pozwala każdej stronie brać udział w postępowaniu, ale nie latami blokować. Było tak praktykowane, że pod płaszczykiem ochrony przyrody można blokować inwestycje przez wiele lat. Na to zgody nie będzie. Każdy ma prawo się wypowiedzieć, swoje racje przedstawić. Mamy obowiązek dopilnować, żeby inwestor wszystkie reguły środowiskowe spełnił, ale nie może być tak, że ktoś przez wiele lat będzie przeszkadzał i nigdy nie da się tego zrobić – wskazał szef resortu.

Minister Henryk Kowalczyk przypomniał propozycje Zjednoczonej Prawicy dla mieszkańców wsi. Wśród nich znajduje się program „Mój prąd”. Polityk tłumaczył, że po pięciu latach inwestycja będzie się zwracać, a później przez 20 lat „mamy już prąd za darmo”.

– Od lipca proponujemy program „Mój prąd”, czyli wytwarzanie energii elektrycznej na własny rachunek i bycia prosumentem, czyli wymienianie się energią elektryczną z zakładem energetycznym. Z jednej strony pozwoli nam to na uzyskanie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł, z energii słonecznej, a z drugiej strony jest to wyraźne obniżenie kosztów. Jeśli prąd będzie za darmo, to koszty utrzymania drastycznie zmaleją. Na takie instalacje są pieniądze – 5 tys. zł na instalację domową o wielkości od 2 do 10 kW. Od września te pieniądze już są wypłacane. W tej chwili jest bardzo duże zainteresowanie – mówił gość TV Trwam.

Minister środowiska omówił również realizację innych programów, m.in. „Czyste powietrze”, zbieranie folii porolniczych czy gospodarkę wolnościekową dla obszarów poza aglomeracyjnych, które do tej pory nie miały szans na skorzystanie z przeznaczonych do tego środków europejskich.

radiomaryja.pl

drukuj