fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] M. Nawrocka: Emocja stała się sposobem zdobywania masowego odbiorcy i sposobem rozpychania się na ciasnym rynku kultury

Emocja stała się sposobem zdobywania masowego odbiorcy i sposobem rozpychania się na ciasnym rynku kultury. Za emocją idą różne rzeczy. To jest wabienie intymnością ludzką, wabienie hałasem, wabienie kolorem oraz nowymi formami sztuki. W tym również zafunkcjonował język, który zaczął bazować na niskim poziomie, ponieważ nadawca musiał szybko nakarmić odbiorcę nowym produktem. Nie była już potrzebna wyższa kultura – wystarczyło odwołać się do najniższych instynktów. To doprowadziło do tego, że język zaczął funkcjonować na najniższych poziomach komunikacji – powiedziała Małgorzata Nawrocka, pisarka, dziennikarka, pedagog, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie Telewizji Trwam. 

Małgorzata Nawrocka oceniła, że kultura zaczęła funkcjonować jak produkt fabryczny.

– Promowanie popkultury spowodowało umniejszenie znaczenia kultury. W XIX wieku kultura podpadła mechanizmowi produkcji. Narzędzia były coraz bardziej wyrafinowane i dynamiczne. Coś, co kiedyś było luksusowym i artystycznym produktem, wpadło w szufladę „rzemiosło”, a z tego jest już tylko krok do tego, aby stało się to produktem codziennego użytku. Kultura zaczęła funkcjonować jak produkt fabryczny – zaznaczyła gość programu.

Pedagog wskazała, że współczesny człowiek jest wabiony każdego dnia przez kulturę masową, która spowodowała prymitywizację języka.

– Emocja stała się sposobem zdobywania masowego odbiorcy i sposobem rozpychania się na ciasnym rynku kultury. Za emocją idą różne rzeczy. To jest wabienie intymnością ludzką, wabienie hałasem, wabienie kolorem oraz nowymi formami sztuki. W tym również zafunkcjonował język, który zaczął bazować na niskim poziomie, ponieważ nadawca musiał szybko nakarmić odbiorcę nowym produktem. Nie była już potrzebna wyższa kultura – wystarczyło odwołać się do najniższych instynktów. To doprowadziło do tego, że język zaczął funkcjonować na najniższych poziomach komunikacji, a to może bardzo szybko doprowadzić do prymitywizacji i wulgaryzacji kultury – podkreśliła dziennikarka.

Małgorzata Nawrocka zwróciła uwagę, że media nie są jedynie zagrożeniem, ale mogą być narzędziem do czynienia dobra. Warunkiem jest pokora. Jako przykład wskazała św. Jana Pawła II.

– W nowe czasy medialne genialnie wszedł na „scenę” Wielki Święty z intuicją, jak można wykorzystać media i świadomie „prowokował widowiska medialne”. Był to Wielki Święty obecnych czasów, który wykorzystał moment i narzędzia do tego, żeby zawojować świat dla Chrystusa. Nie mam nic przeciwko takim „celebrytom”, ale powinni być najpokorniejszymi z pokornych, czyli odpowiedzieć na pytanie: „Dla kogo to robię?”. (…) Kreując siebie – jesteś bałwanem, uprawiasz idolatrię. Robiąc coś dla Jezusa – nie bój się tego. Wejdź w to. Użyj naturalnych zalet i własnych talentów, ale pamiętaj, że robisz to dla Pana  – akcentowała gość programu.

– Naprawdę trzeba często trzy godziny mądrzej myśleć, żeby potem trzy minuty mądrze mówić. Człowiek, który ma ambicję, a nawet arogancję, że chce nas czegoś nauczyć, coś nam powiedzieć, powinien wiele godzin w pokorze szlifować wiedzę i język. Uważam, że jeżeli przekaz będzie podany w prostej formie (nie mylmy z prostactwem, bo to nie są synonimy) jest bogaty ewangelicznie – dodała pedagog.

Mówienie powinno wynikać z myśli, czyli kontaktu z drugim człowiekiem i dialogu oraz wymianie myśli. Współczesny przekaz oferuje zamienniki prawidłowej komunikacji międzyludzkiej w postaci skrótowców i emotikonów. Prowadzi to do tego, że ludzie nie potrafią nazywać swoich emocji. Gość programu zauważyła, że człowiek potrzebuje rozszerzonego wydania słownika języka polskiego, żeby opisać samego siebie, a nie zestawu nowych emotikonów.

– Współczesny człowiek jest bardzo skomplikowanym homo sapiens. Jest on bardzo wymagającą modyfikacją. Tym bardziej powinien poszukiwać sposobów poznania samego siebie. Jeżeli człowiek współczesny jest tak bardzo skomplikowany, ekspresyjny i ma wielki głód opowiadania o sobie, to taki człowiek potrzebuje rozszerzonego wydania słownika języka polskiego, żeby opisać samego siebie. Właśnie dlatego ze świata skrótu i obrazu powinniśmy wkroczyć w świat słowa (…). Czytajmy, edukujmy i rozmawiajmy z drugim człowiekiem – podsumowała Małgorzata Nawrocka.

radiomaryja.pl

drukuj