fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Ks. prof. W. Cisło o pomocy humanitarnej dla Libanu: Chcemy pomagać na miejscu, najbiedniejsi wciąż są w kraju. Ojcowie rodzin popełniają samobójstwo, ponieważ własną pracą nie mogą zarobić na wyżywienie

Chcemy pomagać na miejscu. Najbiedniejsi ciągle są w Libanie, bo ich nie stać na to, żeby zapłacić kilka tysięcy dolarów za bilet lotniczy i przyjechać – tak jak ostatnio się dzieje – do Mińska (…). Osobiście najbardziej poruszyły mnie wiadomości, że ojcowie rodzin – było kilka takich przypadków – popełniają samobójstwo, ponieważ własną pracą nie mogą zarobić na wyżywienie, na podstawowe rzeczy dla swoich rodzin – mówił ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, informując o transporcie, który ruszy z pomocą dla Libanu.   

Sytuacja w Libanie nie napawa optymizmem. Ks. prof. Waldemar Cisło wskazał, z czym musi się zmierzyć to małe państwo w dobie kryzysu.

Liban jest kolejnym krajem Bliskiego Wschodu, któremu niestety grozi taka sytuacja, że zostanie „wyczyszczony” z chrześcijan. Pamiętajmy, w Iraku w 2003 roku mieliśmy 1,5 mln chrześcijan, a dzisiaj jest to poniżej 100 tys. i ta liczba nadal maleje. Syria po 10 latach wojny ma równie dramatyczną sytuację – ponad połowa chrześcijan emigrowała. Liban, jako mały kraj przyjął 2 mln uchodźców z Syrii, 500 tys. uchodźców z Palestyny. Po kilku latach ich gospodarka nie wytrzymała (…). Ktoś, kto kiedyś zarabiał 2 tys. dolarów, dzisiaj otrzymuje 120 dolarów (tak się zmienił kurs wymiany) – wyjaśnił duchowny.

Ceny żywności, gazu czy prądu poszły w górę – kontynuował dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Nie ma paliwa, bo bardzo mocno zdrożało i dzisiaj stoimy przed dylematem – albo wyjechać i szukać pracy za granicą, albo cierpieć z głodu. Dochodziły do nas informacje z organizacji kościelnych, że setki dzieci chodzi głodnych po ulicach, do tego doszło jeszcze ubóstwo, które spowodowało, że Kościół maronicki, który jest głównym Kościołem chrześcijańskim na terenie Libanu, grozi zamknięciem 3 tys. szkół. Wyobraźmy sobie, całe pokolenie dzieci będzie pozbawionych możliwości edukacji, a co się z tym wiąże – wychowamy dzieci, które będą żyły z terroryzmu, wymuszeń itd.dodał.

Chcemy pomagać na miejscu. Najbiedniejsi ciągle są na miejscu i w Syrii, i w Iraku, bo ich nie stać na to, żeby zapłacić kilka tysięcy dolarów za bilet lotniczy i przyjechać – tak jak ostatnio się dzieje – do Mińska (…). To, co mnie osobiście najbardziej poruszyło to wiadomości, że ojcowie rodzin, było kilka takich przypadków, popełnili samobójstwo, ponieważ własną pracą nie mogli zarobić na wyżywienie, na podstawowe rzeczy dla swoich rodzin wskazał kapłan.

Pamiętajmy, że Ojciec Święty Jan Paweł II stawiał Liban za wzór relacji chrześcijańsko-muzułmańskich – podkreślił dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

– To jest dylemat Libanu, że jak wyjadą chrześcijanie, to będzie zupełnie inna sytuacja. Będzie to kolejny kraj Bliskiego Wschodu, gdzie chrześcijan już nie będzie dodał.

Ks. prof. Waldemar Cisło podkreślił, że nadziei dla Libanu trzeba szukać w solidarności dobrych ludzi.

Wiele osób korzysta z polskiej pomocy, ma świadomość, że ktoś o nich w tej dalekiej Polsce myśli, modli się i w miarę możliwości pomaga. Programy jak „Mleko dla Aleppo”, leki, które otrzymaliśmy i możemy przekazać, czy paczki żywnościowe – to im pokazuje, że my tutaj w Polsce o nich myślimy  i staramy się, żeby pozostali w swojej ojczyźnie zaznaczył kapłan.

Do Libanu rusza kolejny transport z pomocą humanitarną [więcej].

Korzystając z wolnych przestrzeni dostarczamy do Libanu 10 ton mleka, nawet tabletki do oczyszczania wody. W Libanie nie ma oficjalnego obozu dla uchodźców. Ci ludzie mieszkają w nielegalnych skupiskach, gdzie woda nie nadaje się do użycia. Boimy się, żeby się jakieś choroby czy epidemie nie rozprzestrzeniły. Zawieźliśmy w ubiegłym roku duży transport środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się COVID-19, np. przyłbice. Staramy się – na ile jest to możliwe – docierać do tych ludzi z tym, czego potrzebują – wskazał duchowny.

Od dziś każdy z nas może pomóc Libańczykom, wysyłając SMS o treści „Ratuję” pod numer 72 405  [czytaj więcej].

Całą rozmowę z ks. prof. Waldemarem Cisło można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj