fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Ks. prof. P. Bortkiewicz: Wizja Europy ducha i wartości została współcześnie zatracona

Jerozolima – tradycja judeochrześcijańska – to nakaz miłości wrogów, nieprzyjaciół. To także pojęcie Boga jako stwórcy i władcy uniwersum. To wreszcie uniwersalna godność osoby ludzkiej. Taką wizję Europy ukształtowała tradycja. Mówimy o niej, że jest to Europa ducha i wartości. Ale ta wizja została niestety współcześnie zatracona – powiedział w felietonie „Myśląc Ojczyzna na antenie TV Trwam ks. prof. Paweł Bortkiewicz, etyk.

Rozpoczęliśmy miesiąc maj tematem Europy – rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej – i także zmierzamy ku tematowi Europy, bo przed nami 26 maja wybory do Parlamentu Europejskiego – powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

W tych dniach niemal każdy z nas będzie odmieniał słowa takie jak: Europa, europejskie, eurosceptycyzm czy eurooptymizm. To pięknie. Rodzi się jednak pytanie: o co w tej Europie chodzi? A może – bardziej precyzyjnie mówiąc – o jaką Europę nam chodzi? – wskazał etyk.

W tym kontekście autor felietonu odniósł się do starożytności antycznej, do „Mitu o Europie”.

Według podań greckich mitografów i historyków królem Tyru był Agenor, syn Posejdona i Libii, urodzony nad Nilem. Przywędrował on do Fenicji, gdzie pojął Telefassę. Miał z nią trzech wspaniałych synów i jedną szczególnej urody córkę – Europę. To właśnie w tej pięknej dziewczynie zakochał się grecki bóg Zeus, który próbował ją bezskutecznie uwieść, aż do momentu, kiedy mu się to udało. Stało się to wtedy, kiedy Zeus przybrał postać oswojonego byka i tak długo igrał wokół Europy, że ta, znęcona jego wyglądem, wdrapała się na jego grzbiet, a wówczas byk uniósł ją na Kretę, gdzie Zeus połączył się z Europą w miłości. Tymczasem oszalały z bólu, z niepokoju i trwogi Agenor wysłał swoich synów na poszukiwanie zaginionej córki. Ci jej nie znaleźli, a ponieważ bali się wrócić do domu, każdy z nich pozostał w jakimś miejscu. Jeden osiadł w krainie zwanej Fenicją, drugi syn osiedlił się w Cylicji, a trzeci wraz z matką Telefassą przywędrował do samej Tracji – mówił ks. prof. Bortkiewicz i wskazał, że mit ten zawiera niezwykłą mądrość i ważne przesłanie.

Jak mówił, przepięknie wyraził to przesłanie prof. Stanisław Grygiel, gdy przed laty pisał interpretując ten mit w następujący sposób:

„Europa znajduje się przed nami. W nieskończoności ideału, a budujemy ją w nas samych. Ona jest darem i równocześnie naszą pracą. Jest ideałem pozwalającym nam nie tylko żyć, ale przede wszystkim sensownie w życiu żeglować. A wszystko dlatego, że Europę uwiodło Bóstwo, którego śladami są piękno i wyrzuty sumienia, z czego doskonale zdawała sobie sprawę grecka mitologiczna oraz sokratejska mądrość. Na trosce o piękno oraz na trosce o wyrzuty sumienia, które bronią tego piękna i wiążącej się z nim wolności przed dziką swawolą, zasadza się europejskie domostwo człowieka” – przytoczył słowa prof. Grygiela autor felietonu.

Warto by było te słowa poddać gruntownej interpretacji, ale zwrócę uwagę na ową troskę o piękno i sumienie – dodał etyk.

Wyrazem tej troski jest odwieczne szukanie, tak charakterystyczne dla dziejów Europy. Warto się zapytać, jakie znaleziska pojawiły się w tym procesie szukania. Można je zmapować według trzech punktów: Ateny, Rzym i Jerozolima – wskazał ks. Prof. Bortkiewicz.

To w starożytnej Grecji ukształtowały się trzy fundamentalnie ważne dla naszej kultury pojęcia – zwrócił uwagę wykładowca akademicki.

Po pierwsze, pojęcie episteme, które wyznacza poznanie naukowe, które ujmowało obserwowaną rzeczywistość w kategoriach tego, co konieczne, a nieprzypadkowe. Po drugie, pojęcia arete – cnoty. To właśnie na koncepcji cnoty budowana była grecka, helleńska etyka, postępowanie moralne. Po trzecie, pojęcie psyche – pojęcie duszy jako centrum naszej egzystencji, jako szczególnego wyróżnika, które odróżnia człowieka od innych bytów kosmosu – wskazał.

Ks. Profesor mówił również o tym, co mamy dzięki starożytnemu Rzymowi.

Rzym dał nam wizję rozległego i wielokulturowego cesarstwa, ale opartego przede wszystkim na zasadach prawa i sprawiedliwości. To właśnie dlatego w państwie rzymskim despotyczny władca był już właściwie niemożliwy. Niemożliwy był też sąd skorupkowy. Byli rzymscy cesarze, ale byli oni odstępstwem od ideału; oni byli patologią wobec normy, która została osadzona w europejskiej kulturze – powiedział ks. prof. Bortkiewicz.

Wreszcie Jerozolima. Tradycja judeochrześcijańska – to nakaz miłości wrogów, nieprzyjaciół. To także pojęcie Boga jako stwórcy i władcy uniwersum. To wreszcie uniwersalna godność osoby ludzkiej. Taką wizję Europy ukształtowała tradycja. Mówimy o niej, że jest to Europa ducha i wartości. Ale ta wizja została niestety współcześnie zatracona – zaznaczył autor felietonu.

RIRM

drukuj