fot. PAP/Andrzej Grygiel

[TYLKO U NAS] J. Grzesik: Przed TSUE zostaliśmy potraktowani gorzej niż bydło. KE zabrania grodzenia pastwisk dla zwierząt drutem kolczastym, a przywitała nas – swoich obywateli – stalowym parkanem i zasiekami z drutu kolczastego

To były zasieki i drut kolczasty stosowane na wojnie. Za zasiekami postawiono stalowy płot, którego wcześniej tam nie było. Byłem tam 2 tygodnie temu na rekonesansie, aby zobaczyć, w jaki sposób można stamtąd przejść pod czeską ambasadę, żeby tam także zamanifestować swoje niezadowolenie. To, co zobaczyłem teraz, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zostaliśmy potraktowani gorzej niż bydło. Prawo unijne wprowadzone przez KE zabrania grodzenia pastwisk dla zwierząt – w tym bydła – drutem kolczastym. Europa przywitała nas, czyli swoich obywateli, wysokim stalowym parkanem i zasiekami z drutu kolczastego – powiedział Jarosław Grzesik, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Wczoraj przed siedzibą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu protestowali m.in. pracownicy kopalni w Turowie. Manifestacja jest efektem złożonych ataków unijnych organów na Polskę. Do strajku odniósł się Jarosław Grzesik.

– Nie tylko pracownicy kopalni i elektrowni Turów odwiedzili wczoraj Luksemburg, ale była z nami ogromna reprezentacja pracowników różnych branż z całej Polski. Niektórzy mieli do pokonania blisko 2 tysiące kilometrów, bo byli tacy, którzy wyjeżdżali z Lubelszczyzny czy Podlasia. Grupa górników z kopalni Turów stanowiła mniej więcej jedną trzecią wczorajszego zgromadzenia. Było ich około 600, natomiast łączna liczba manifestantów oscylowała w okolicy 2000 – mówił gość Radia Maryja.

– Wczoraj pokazaliśmy zarówno „Solidarność”, jak i solidarność. Uwypukliliśmy determinację, że będziemy bronić naszych miejsc pracy, polskiej suwerenności energetycznej, bezpieczeństwa energetycznego. Trzeba powiedzieć, iż to nie tylko chodzi o ludzi pracujących w Turowie i mieszkających w okolicy. Tu chodzi o całą polską gospodarkę. W regionie turowskim produkuje się 7-8 proc. łącznej energii elektrycznej, która produkowana jest w Polsce. Bez prądu, energii i ciepła, którym zasilane są sieci ciepłownicze w kopalni Turów, nie damy sobie rady jako kraj – dodał.

Polaków w Luksemburgu przywitały sceny rodem z wojny. Wszechobecne były zasieki z drutu kolczastego.

– To były zasieki i drut kolczasty stosowane na wojnie. Za zasiekami postawiono stalowy płot, którego wcześniej tam nie było. Byłem tam 2 tygodnie temu na rekonesansie, aby zobaczyć, w jaki sposób można stamtąd przejść pod czeską ambasadę, żeby tam także zamanifestować swoje niezadowolenie. To, co zobaczyłem teraz, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zostaliśmy potraktowani gorzej niż bydło. Prawo unijne wprowadzone przez KE zabrania grodzenia pastwisk dla zwierząt – w tym bydła – drutem kolczastym. Europa przywitała nas, czyli swoich obywateli, wysokim stalowym parkanem i zasiekami z drutu kolczastego – powiedział przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”.

– Jestem dumny z tego, że żaden z uczestników manifestacji nie dał się tym sprowokować. To wyglądało jak poligon albo linia frontu. Bałem się, iż ludzi to sprowokuje. Tam przyjechało 2 tysiące ludzi, którzy są zdenerwowani z uwagi na arbitralną decyzję Trybunału Niesprawiedliwości UE, która – tak jak wyrok za czasów słusznie minionych – skazuje ludzi mieszkających w zagłębiu turowskim na degradację i śmierć – oznajmił gość „Aktualności dnia”.

Z protestującymi miał spotkać się przedstawiciel TSUE, który miał odebrać od nich przygotowaną petycję.

– Staliśmy pod płotem przez kilkanaście minut i nikt do nas nie wyszedł. Funkcjonariusze, którzy byli rozstawieni wzdłuż płotu, powiedzieli, że oni nic nie wiedzą, że miała do nas przyjść jakakolwiek delegacja i odebrać od nas petycję. Miejsce, które nam wyznaczono, było z uwagi na deszcz całe rozmoknięte, więc ubabraliśmy się w glinie i błocie, żeby tam dojść. Staliśmy kilkanaście minut, po czym wetknęliśmy petycję w dziurę w płocie – zaakcentował Jarosław Grzesik.

Z kolei pod ambasadą czeską na Polaków czekały żelbetonowe zapory.

– Może się spodziewali, że przyjedziemy tam czołgami. Wyglądało to jednocześnie i komicznie, i tragicznie. Policjant na policjancie w kaskach i wysokich butach z długimi pałkami przypiętymi do pasków. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami tam także mieliśmy złożyć petycję i muszę przyznać, że ambasada czeska stanęła na wysokości zadania, a my zostaliśmy przepuszczeni przez zasieki i zapory. Mieliśmy zatem możliwość wręczenia petycji do narodu czeskiego bezpośrednio na ręce pana ambasadora, który do nas wyszedł i przyjął dokument – podsumował gość Radia Maryja.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem Jarosława Grzesika można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj