fot. PAP/Grzegorz Jakubowski

[TYLKO U NAS] E. Siemaszko: o zbrodni wołyńskiej: Zbrodnia wynikała z nienawiści, którą OUN rozbudziło poprzez trwającą wiele lat indoktrynację społeczeństwa ukraińskiego

To wynikało z nienawiści, którą OUN rozbudziło poprzez trwającą wiele lat indoktrynację społeczeństwa ukraińskiego. W każdej społeczności są osoby niechętnie nastawione do innych narodowości (…). Tam zbrodniarze są bohaterami. Mamy do czynienia z kultem zbrodniarzy. W tej sytuacji nie może być mowy o pojednaniu. Nie możemy godzić się na gloryfikację tych ludzi, bo jest to zaprzeczeniem ogólnoludzkich zasad etycznych. Jeżeli Polakom utrudnia się ekshumacje, upamiętnianie ofiar, bo mnóstwo ofiar nie zostało godnie pochowanych i ich szczątki dalej leżą w pohańbieniu, to jak w takiej sytuacji w ogóle można myśleć o pojednaniu – wskazała Ewa Siemaszko, badacz ludobójstwa dokonanego na Wołyniu, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Klub im. Romana Dmowskiego organizuje wydarzenie upamiętniające 78. rocznicę ludobójstwa na Wołyniu, które na ludności polskiej dokonali zbrodniarze ukraińscy. Do zbrodni odniosła się Ewa Siemaszko.

– Koncepcja biologicznego usunięcia Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej, a właściwie z wszystkich terenów wspólnie zamieszkanych przez Polaków i Ukraińców powstała jeszcze przed wojną. Pomysł zrodził się w głowach działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, którzy opierając się na skrajnie faszystowskiej ideologii integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, chcąc uzyskać niezależne państwo ukraińskie, doszli do wniosku, iż najwłaściwszą drogą będzie wyeliminowanie Polaków drogą eksterminacji z tych ziem. To było właściwym powodem podjęcia akcji ludobójczych w latach 40. W tym czasie trwała II wojna światowa, był to czas dogodny do ostatecznych rozpraw z ludnością polską – mówiła badacz ludobójstwa dokonanego na Wołyniu.

Działania zbrodniarzy ukraińskich uwarunkowane były indoktrynacją stosowaną przez OUN.

– To wynikało z nienawiści, którą OUN rozbudziło poprzez trwającą wiele lat indoktrynację społeczeństwa ukraińskiego. W każdej społeczności są osoby niechętnie nastawione do innych narodowości. To nie musi oznaczać totalnej nienawiści. Trudno mówić o powszechnej nienawiści, bo część Ukraińców pomagała Polakom, inni byli obojętni ze względu na terror, który OUN i UPA skierowali przeciwko Ukraińcom. Objawiał się on tym, że za pomaganie Polakom groziła kara śmierci. Nawet ci, którzy byli przeciwni mordowaniu Polaków i tej drodze do niepodległości, nie angażując się po stronie zbrodniarzy, nie podejmowali działań powstrzymujących ich. Każda ofiara ze strony Ukraińców, którzy przeciwstawiali się zbrodniom, jest aktem nadzwyczajnego heroizmu. Nasza wdzięczność jest obowiązkiem  – powiedziała rozmówczyni Redakcji Informacyjnej Radia Maryja.

Pozostaje pytanie o to, czy istnieje realna szansa na pojednanie Polski i Ukrainy, biorąc pod uwagę odradzający się banderyzm na terenach Zachodniej Ukrainy.

– Mamy do czynienia z dwoma problemami. Jednym z nich jest przebaczenie. Nasza wiara wymaga od nas przebaczenia winowajcom. To może być akt indywidualny osób poszkodowanych, a więc członków rodzin, którym wymordowano najbliższych, może to być akt zbiorowy środowisk czy całego społeczeństwa. Druga sprawa to tzw. pojednanie, które moim zdaniem nie może być utożsamiane z przebaczaniem. Pojednanie jest wytworzeniem atmosfery, w której już po przebaczeniu następuje ekspiacja i uznanie zbrodni za zbrodnię. Na Ukrainie mamy do czynienia nie tylko z pomniejszaniem skali czy wręcz zaprzeczaniem zbrodni popełnionej na Polakach. Najczęściej mamy do czynienia z próbą usprawiedliwiania i przekonywania, że to Polacy mieli doprowadzić do zbrodni poprzez swoje niewłaściwe zachowanie wobec Ukraińców – podkreśliła Ewa Siemaszko.

– Tam zbrodniarze są bohaterami. Mamy do czynienia z kultem zbrodniarzy. W tej sytuacji nie może być mowy o pojednaniu. Nie możemy godzić się na gloryfikację tych ludzi, bo jest to zaprzeczeniem ogólnoludzkich zasad etycznych. Jeżeli Polakom utrudnia się ekshumacje, upamiętnianie ofiar, bo mnóstwo ofiar nie zostało godnie pochowanych i ich szczątki dalej leżą w pohańbieniu, to jak w takiej sytuacji w ogóle można myśleć o pojednaniu – dodała.

W dniach 8-10 lipca Klub im. Romana Dmowskiego organizuje uroczystości upamiętniające 78. rocznicę ukraińskiej zbrodni.

8 lipca w kościele Nawiedzenia NMP w Konstantynowie Łódzkim-Srebrnej o godz. 16.00 odprawiona zostanie uroczysta Msza święta żałobna w intencji ofiar.

9 lipca w Łodzi o godz. 18.00 odbędzie się 3. Marsz Pamięci Ofiar Wołynia. Manifestacja rozpocznie się pod konsulatem honorowym Ukrainy.

Z kolei 10 lipca o godz. 16.00 w Zgierzu na Placu Stu Straconych odbędą się uroczystości pod tablicą „W hołdzie poległym i pomordowanym”.

Kamil Klimczak/radiomaryja.pl

drukuj