fot. PAP/Grzegorz Jakubowski

[TYLKO U NAS] Dr L. Popek o ukraińskim ludobójstwie na Wołyniu: Nie chodziło o to, żeby zastraszyć Polaków, tylko o to, żeby ich wymordować. Historycy obliczają, że w ciągu kilku dni (10-12 lipca) zginęło do 8 do 10 tys. Polaków

W ukraińskich źródłach i dokumentach jest to określane jako „akcja na Piotra i Pawła”, bo rzeczywiście w kalendarzu prawosławnym jest 13-dniowe przesunięcie czasowe i będą zorganizowane akcje już na szerszą skalę w trzech powiatach: chocholskim, włodzimierskim, kowelskim. Banderowcy napadli jednocześnie na 99 miejscowości. Była to świetnie zorganizowana akcja na cztery kościoły, w których odprawiały się nabożeństwa. Nie chodziło o to, żeby zastraszyć Polaków i zmusić ich do ucieczki, tylko o to, żeby zaskoczyć i wymordować jak największą liczbę Polaków, i rzeczywiście im się to udało. Historycy obliczają, że w ciągu kilku dni (10-12 lipca) zginęło do 8 do 10 tys. Polaków. „Krwawa niedziela” jest punktem kulminacyjnym ukraińskiego ludobójstwa – powiedział dr Leon Popek z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w rozmowie z TV Trwam.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że Wołyń kojarzy się Polakom dwojako, jednak przewyższa tragiczna jego strona.

– Wołyń dla Polaków z jednej strony kojarzy się z sielską, wspaniałą krainą lat dzieciństwa, lat młodości tych, którzy przeżyli, ale z drugiej strony Polacy wspominają, że już 1 września 1939 roku na Wołyniu miały miejsca liczne napady na gajówki, leśniczówki, domy osadników wojskowych czy napady na wycofujących się żołnierzy Wojska Polskiego, na policjantów. Dokonywały tego bojówki nacjonalistyczne i komunistyczne. Okres okupacji sowieckiej przyhamował te działania, ale prześladowanie Polaków znowu zaczęło na nowo nabierać większego tempa z chwilą napaści Niemców na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku. Następna faza ataków będzie z chwilą, gdy Niemcy powołują policję pomocniczą ukraińską do swojej służby i ta policja natychmiast zaczyna represje wymierzone przede wszystkim przeciwko ludności żydowskiej, Holokaust Żydów i przy okazji prześladowanie Polaków, którzy ocaleli na początku od wywózek sowieckich: inteligencji polskiej, działaczy społecznych, nauczycieli i księży – powiedział dr Leon Popek.

Gość TV Trwam przypomniał, że wiosną 1943 roku mordy rozprzestrzeniły się na szeroką skalę.

– Punktem kulminacyjnym będzie 11 lipca 1943 roku. W ukraińskich źródłach i dokumentach jest to określane jako „akcja na Piotra i Pawła”, bo rzeczywiście w kalendarzu prawosławnym jest 13-dniowe przesunięcie czasowe i będą zorganizowane akcje już na szerszą skalę w trzech powiatach: chocholskim, włodzimierskim, kowelskim. Banderowcy napadli jednocześnie na 99 miejscowości. Była to świetnie zorganizowana akcja na cztery kościoły, w których odprawiały się nabożeństwa. Nie chodziło o to, żeby zastraszyć Polaków i zmusić ich do ucieczki, tylko chodziło o to, żeby zaskoczyć i wymordować jak największą liczbę Polaków, i rzeczywiście im się to udało. Historycy obliczają, że w ciągu kilku dni (10-12 lipca) zginęło do 8 do 10 tys. Polaków. „Krwawa niedziela” jest punktem kulminacyjnym ukraińskiego ludobójstwa – zaznaczył.

– W okresie PRL było wiadomo, że pewnych tematów związanych z Polakami mieszkającymi na Wołyniu, ale również w Małopolsce Wschodniej, nie ma. Jedyną książką, która była wydawana to publikacja Henryka Cybulskiego „Czerwone noce” dodał dr Leon Popek z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN.

Należy pamiętać, że w 2000 roku ukazało się dzieło Ewy i Władysława Siemaszków dotyczące ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Publikacji dotyczących ludobójstwa Polaków na Wołyniu jest sporo.

– Wołyń jest dobrze opracowany. Wiemy, że w ok. 2 tys. miejscowości zginęło przynajmniej 60 tys. Polaków. Natomiast gorzej jest z opracowaniem ludobójstwa na dalszych terenach, bo po wymordowaniu Wołynia fala pożogi przesunęła się na tereny województw południowo-wschodnich. Tam zostało wymordowanych kolejnych 60-70 tys. Polaków również w ok. 2 tys. miejscowości – wskazał rozmówca TV Trwam.

– Temat jest w dalszym ciągu aktualny z chwilą, gdy Instytut Pamięci Narodowej dwa lata temu opracował bazę wołyńską, to na dzisiaj jest w niej ponad 20 tys. nazwisk i chcę powiedzieć, że ta baza ciągle rośnie. Oprócz bazy wołyńskiej jest baza poświęcona województwu: tarnopolskiemu, lwowskiemu, stanisławowskiemu, ale w dalszym ciągu pojawiają się nowe źródła, nowe dokumenty i nowe relacje, świadkowie i nazwiska. To jest niezwykle ważne, czyli ten temat trzeba jeszcze ciągle badań i rozbudowywać pomimo upływu 78 lat, to w dalszym ciągu jest wiele do zrobienia – powiedział dr Leon Popek z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN.

radiomaryja.pl

drukuj