
Dr L. Popek: W obecnej sytuacji ekshumacje na Wołyniu to kwestia następnych kilkuset lat
W obecnej sytuacji, związanej m.in. z legislacją i procedurami, ekshumacje na samym Wołyniu to kwestia następnych kilkuset lat – powiedział

W obecnej sytuacji, związanej m.in. z legislacją i procedurami, ekshumacje na samym Wołyniu to kwestia następnych kilkuset lat – powiedział

Spotkaniem z historykami rozpoczną się w piątek, 4 lipca, w Muzeum Kresów w Lubaczowie (woj. podkarpackie) obchody 82. rocznicy Rzezi Wołyńskiej, która przypada tydzień później. W programie są też Msza św. w intencji ofiar ukraińskich nacjonalistów z OUN i UPA, składanie kwiatów i marsz pamięci.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. 11 lipca to rocznica „krwawej niedzieli” na Wołyniu. Tego dnia 1943 roku ukraińscy nacjonaliści zamordowali tam kilka tysięcy osób. Było to apogeum zbrodni popełnianych od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku, które przeszły do historii jako Rzeź Wołyńska.

Niszczenie przy pomocy spychaczy całych miejsc kwater czy groźba, że zostaną zniszczone, jest bardzo niepokojące, bo trwająca wojna przenosi się na miejsca pamięci. To dotyka pokolenia żyjących, także nas jako państwa, które jest strażnikiem pamięci narodowej. Nie mamy za bardzo wpływu na Rosję czy Białoruś, natomiast wydaje się, że temat ludobójstwa Polaków na Wołyniu został zaniedbany – mówił dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN, w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W dalszym ciągu ponad 95 procent Polaków, którzy zginęli na Wołyniu, czeka na odnalezienie i ekshumację. W województwach tarnopolskim, lwowskim, stanisławowskim i poleskim nie było w ogóle ekshumacji, a zginęło tam około 70 tys. ludzi – mówił w rozmowie z redakcją informacyjną Radia Maryja dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej.

Tak naprawdę Polacy nie mieli wielkich szans, dlatego zaledwie w ciągu kilku miesięcy Wołyń został wypalony i wymordowany. W dwóch tysiącach miejscowości zginęło ok. 60 tys. Polaków – podkreślił dr Leon Popek, wicedyrektor Biura Upamiętnienia Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

To jest takie „wyciąganie kolca z rany”, wyciąganie ościenia z relacji polsko-ukraińskich. To boli, ale pozwala, że ta rana w końcu się zagoi. Mówią: „Ale będzie blizna!”. Tak. Blizna będzie świadczyć do końca świata o tym, co było i będzie przypominać, żeby to się już więcej nie powtórzyło – mówił dr Leon Popek, wicedyrektor Biura Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN w swojej prelekcji pt. „Polska-Ukraina. Walka o pamięć i krzyże” podczas konferencji „Prawda a historia – Polska wobec wschodnich sąsiadów”, która dobyła się w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

W ukraińskich źródłach i dokumentach jest to określane jako „akcja na Piotra i Pawła”, bo rzeczywiście w kalendarzu prawosławnym jest 13-dniowe przesunięcie czasowe i będą zorganizowane akcje już na szerszą skalę w trzech powiatach: chocholskim, włodzimierskim, kowelskim. Banderowcy napadli jednocześnie na 99 miejscowości. Była to świetnie zorganizowana akcja na cztery kościoły, w których odprawiały się nabożeństwa. Nie chodziło o to, żeby zastraszyć Polaków i zmusić ich do ucieczki, tylko o to, żeby zaskoczyć i wymordować jak największą liczbę Polaków, i rzeczywiście im się to udało. Historycy obliczają, że w ciągu kilku dni (10-12 lipca) zginęło do 8 do 10 tys. Polaków. „Krwawa niedziela” jest punktem kulminacyjnym ukraińskiego ludobójstwa – powiedział dr Leon Popek z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w rozmowie z TV Trwam.

Nasi rodacy leżą bez katolickiego pochówku na łąkach, polach, w lasach i na bagnach. W dalszym ciągu na ich szczątkach uprawiane jest zboże i wypasa się bydło. To jest urągające – podkreślił dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniana Walki Męczeństwa IPN, podczas audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Zbrodnia wołyńska ma różne określenia. Dla mnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to było ludobójstwo. W takich kategoriach podchodzę do tematu. Wiele osób pyta, kiedy to się zaczęło. Na podstawie badań moich i wielu historyków uważam, że wszystko zaczęło się na dobrą sprawę już 1 września 1939 roku. Z chwilą napaści Niemiec na Polskę na Wołyniu dochodzi do zorganizowanych napadów bojówek komunistycznych i nacjonalistycznych na gajówki, osadników wojskowych i cywilnych, wycofujących się żołnierzy, policjantów, różne instytucje państwowe, które jeszcze funkcjonują. Dochodzi do podpaleń, kradzieży, gwałtów, pobić. Podpalane są dwory – mówił dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Dziś bardzo często używając skrótu myślowego, mówiąc o rzeźwi wołyńskiej, sprowadzamy temat do Wołynia. Zapominamy, że wydarzenia (szczególnie w latach 1943-1944) te przesuwają się w kierunku południowo-wschodnim i obejmują województwa: lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie. Szkoda, że pamiętamy tylko o Wołyniu, a zapominamy o tamtych terenach. Historycy mówią, że w tych województwach, na tych terenach, w wyniku ludobójstwa zginęło dwa razy więcej osób – powiedział dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN, w niedzielnym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Takich sprawiedliwych rzeczywiście było dużo. Pisali na ten temat najpierw Leon Karłowicz, Romuald Niedzielko. Jest już jakaś literatura na ten temat i wiemy, że tacy sprawiedliwi Ukraińcy byli. Szkoda i należy na tym ubolewać, że obecnie, gdy szukamy śladów na Ukrainie o tych, którzy zapisali się tak pięknie, ratując Polaków, często spotykamy się z tym, że miejscowi boją się wspominać, mówić, bo ci, którzy wtedy mordowali, są tam teraz uważani za bohaterów – powiedział dr Leon Popek z Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.
