fot. PAP/Jakub Kamiński

[TYLKO U NAS] Dr T. Zych o Polaku zagłodzonym na śmierć w brytyjskim szpitalu: Mamy do czynienia z błędną filozofią, z tym, co św. Jan Paweł II określił jako cywilizacja śmierci

Brak jakiejkolwiek odpowiedzi na interwencje dyplomatyczne ze strony brytyjskiego rządu, brak dopuszczenia lekarzy zewnętrznych do chorego na ostatnim etapie, którzy mogliby zweryfikować rzeczywistą sytuację, rzeczywisty stan zdrowia, brak dopuszczenia konsula oraz brak nawet formalnej odpowiedzi na apele polskiego rządu ze strony władzy brytyjskich – to wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko z indywidualną sprawą. Mamy do czynienia po prostu z pewną błędną filozofią, z tym, co św. Jan Paweł II określił jako cywilizacja śmierci – mówił mec. Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu „Ordo Iuris”, we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam, odnosząc się do Polaka zagłodzonego na śmierć w brytyjskim szpitalu.

Nie udało się uratować Pana Sławomira. Polak zmarł z powodu zagłodzenia w brytyjskim szpitalu w Plymouth. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam stwierdził, że mamy do czynienia z ludzką tragedią, na którą można patrzeć przede wszystkim w wymiarze transcendentnym, ale również i w wymiarze prawnym.

– Przede wszystkim mieliśmy do czynienia z chorym, którego stan rokował na możliwość poprawy. Pierwotnie diagnozowano go jako osobę w stanie wegetatywnym, a później już jako osobę w stanie minimalnej świadomości. Mieliśmy deklaracje ze strony polskich szpitali, ze strony klinik, chociażby Kliniki „Budzik”, które chciały przyjąć chorego i kontynuować terapię. Widać było nadzieję. Były ekspertyzy lekarskie mówiące o tym, że sytuacja chorego w znaczący sposób się poprawiła. Ważny jest fakt, że mieliśmy do czynienia z obywatelem państwa obcego, czyli nie Brytyjczykiem, tylko z Polakiem, który znajdował się na terenie Wielkiej Brytanii, a jego własny kraj się o niego upominał. To powinno sprawić, że chory, Pan Sławomir, powinien w normalnych warunkach zostać przetransportowany do Polski i poddany leczeniu w naszym kraju. Niesamowity upór Brytyjczyków i władz szpitala, i sądów, które konsekwentnie podtrzymywały wnioski o odłączenie chorego od odżywiania i od nawadniania. Wreszcie brak jakiejkolwiek odpowiedzi na interwencje dyplomatyczne ze strony brytyjskiego rządu, brak dopuszczenia lekarzy zewnętrznych do chorego na ostatnim etapie, którzy mogliby zweryfikować rzeczywistą sytuację, rzeczywisty stan zdrowia, brak dopuszczenia konsula oraz brak nawet formalnej odpowiedzi na apele polskiego rządu ze strony władzy brytyjskich – to wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko z indywidualną sprawą. Mamy do czynienia z błędną filozofią, z tym, co św. Jan Paweł II określił jako cywilizacja śmierci – powiedział mec. Tymoteusz Zych.

Wiceprezes Instytutu „Ordo Iuris” podkreślił, że upór ze strony brytyjskiej ws. Pana Sławomira był zaskakujący, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności.

– Mamy wiele umów międzynarodowych, które regulują tę problematykę. Począwszy od [Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych], która gwarantuje każdemu człowiekowi niepełnosprawnemu, w tym także takiemu, który znajduje się w stanie ograniczonej świadomości, prawo do życia i prawo do terapii. Poszliśmy o krok dalej, bo zostały podjęte wszystkie możliwe kroki, żeby uratować Pana Sławomira. Z jednej strony kroki przed brytyjskimi sądami, gdzie każda nowa ekspertyza medyczna pokazująca poprawę stanu zdrowia chorego powodowała kolejny wniosek do sądu, który był rozpatrywany jednoosobowo przez tego samego sędziego za każdym razem i kolejne wnioski były odrzucane. A z drugiej strony podjęto próbę skargi do [Europejskiego Trybunału Praw Człowieka] i przyznania tzw. środka tymczasowego, czyli zawieszenia decyzji szpitala i brytyjskiego sądu. Niestety Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił decyzję (orzekano też jednoosobowo) – wskazał doktor nauk prawnych.   

Instytut „Ordo Iuris” zwrócił się na prośbę rodziny Pana Sławomira do [Komitetu Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ].

– Były publikacje medialne wskazujące na powiązania sędziego, który podejmował decyzje z Open Society Foundations George Sorosa, czyli z międzynarodową liberalno-lewicową siecią fundacji także podejmujących tematykę prawniczą. Jako Instytut Ordo Iuris zwróciliśmy się na prośbę rodziny do Komitetu Praw Osób Niepełnosprawnych ONZ. To działanie okazało się także niestety nieskuteczne. Ostatni etap starań został podjęty przez polski rząd. Myślę, że to sytuacja bezprecedensowa, ale też tworząca nowe ścieżki działania. Przyznanie choremu statusu dyplomatycznego wymagało jego ubezwłasnowolnienia przez polski sąd opiekuńczy. To się stało bardzo szybko. Było widać dobrą wolę, dobrą chęć szybkiego działania. Natomiast Brytyjczycy nawet nie respektowali statusu dyplomatycznego, nie pozwolili osobie mającej ten szczególny status opuścić szpitala i trafić na terapię do naszego kraju. Myślę, że potrzebujemy rozwiązania systemowego, bo wszystkie zwykłe środki prawne, a nawet niektóre nadzwyczajne, zostały wykorzystane. Bardzo duże zaangażowanie ze strony polskich władz zasługuje na uznanie dla każdego, dla którego ważne są prawa człowieka – zaznaczył wiceprezes Instytutu „Ordo Iuris”.

Memorandum, które proponuje Instytut „Ordo Iuris”, to zawarcie umów bilateralnych z naszymi partnerami zagranicznymi albo (byłoby to szerszym instrumentem) wystąpienie przez polski rząd z inicjatywą międzynarodowego porozumienia o charakterze wielostronnym. Chodzi o to, żeby zawrzeć w porozumieniach, w umowie międzynarodowej gwarancję pozwalającą np. polskiemu konsulowi na wyznaczenie lekarza, który miałby możliwość przeprowadzenia niezależnej diagnozy u pacjenta oraz prawnika, który oceniłby czy w ojczyźnie – czyli w Polsce – pacjent mógłby liczyć na pełniejszą ochronę prawną i ochronę zdrowia. W momencie, jeśli byłaby ocena lekarska i prawna, to zagraniczny szpital miałby obowiązek dalszego świadczenia opieki do czasu transportu chorego do Polski.[więcej]

– Potrzebujemy systemu umów międzynarodowych, umów międzyrządowych z poszczególnymi krajami, a w szczególności takimi jak Wielka Brytania, jak Holandia (gdzie eutanazja jest legalna), jak Belgia, które będą regulowały postępowanie w takich sytuacjach i będą potwierdzały, że Polska może przyjąć swojego obywatela, jeżeli wyrazi taką wolę. (…) Sąd brytyjski stwierdził, że chociaż człowiek miał prawdopodobnie żyć przez kilka lat, może nawet jego sytuacja by się poprawiła, to jakość życia będzie na tyle niska, jeżeli chodziło o oczekiwania, jeżeli chodziło o przewidywania, co do jakości, że stwierdzono, że nie warto tego życia przeżyć i będzie się to wiązało z pewnymi kosztami dość istotnymi dla służby zdrowia. Zdaniem sądu brytyjskiego rychła śmierć chorego pozwoliła na przeznaczenie jego organów do transplantacji. To szpital jasno i bardzo otwarcie zadeklarował już w pierwszym tygodniu po zawale (w listopadzie 2020 roku), który przeszedł Pan Sławomir, czyli szpital zadeklarował czysty utylitaryzm. Życie było na tyle mało wartościowe, że prawdopodobnie człowiek miał nie odczuwać z niego wystarczającej przyjemności i lepiej dla niego oraz dla społeczeństwa, jeżeli został on uznany po prostu za dawcę organów. Ocena została dokonana zupełnie bez woli Pana Sławomira, czy najbliższej jego rodziny jak matka, czy siostra, które w tej sprawie były bardzo aktywne – wyjaśnił doktor nauk prawnych. 

– Myślę, że Brytyjczycy bali się stworzenia precedensu, bo przecież to nie jedyna taka sytuacja w tamtejszej służbie zdrowia. Jeżeli okazałoby się, że chory trafia do Polski i co więcej, że jego stan zdrowia stopniowo się poprawia, terapia przynosi efekty, to możemy sobie wyobrazić, że bardzo wielu Brytyjczyków, bardzo wiele brytyjskich rodzin wystąpiłoby z podobnymi wnioskami i także oczekiwałoby kontynuowania terapii. Zimna kalkulacja, nieludzka kalkulacja do pewnego stopnia ignorująca godność człowieka i wartość jego życia całkowicie by się rozsypała – podsumował mec. Tymoteusz Zych.    

radiomaryja.pl

drukuj