fot. facebook.com/Marian Szołucha

[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Od środków unijnych nie będzie zależał poziom zamożności polskiego społeczeństwa czy dynamika wzrostu gospodarczego

Od środków unijnych nie będzie zależał poziom zamożności polskiego społeczeństwa czy dynamika naszego wzrostu gospodarczego. Jeśliby środki unijne podzielić na lata, podzielić na liczbę mieszkańców, to okazałoby się, że każdy z nas >>dostaje<< rocznie z Unii Europejskiej kilkaset euro – mówił dr Marian Szołucha, ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego, w środowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Polska wraca ze szczytu Unii Europejskiej jako wielki zwycięzca, jesteśmy największym beneficjentem funduszu spójności, a budżet UE oznacza, że szansa dla Polski na złotą dekadę jest znacząco wyższa – mówił w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam przypomniał, że „to 160 mld euro łącznie, czyli 124 dotacji i ok. 35 pożyczek ze specjalnego funduszu, który ma pomóc Europie wyjść z kryzysu, w jakim znalazła się w wyniku pandemii COVID-19”.

– Ta kwota może robić wrażenie, ale przypomnijmy, że będzie rozłożona na lata 2021-2027, że być może nie całą uda nam się wykorzystać. W środę wiceminister spraw zagranicznych pan Paweł Jabłoński mówił, że może się założyć – podał nawet konkretną kwotę – że wykorzystamy co do centa. Oby tak było. Trzeba trzymać kciuki. Wiele zależy od nas, na co te pieniądze dokładnie będą szły, bo Unia wyznaczyła tylko kierunki. Ta kwota będzie istotnym elementem naszego wzrostu gospodarczego, czynników naszego wzrostu gospodarczego w najbliższych latach. Od środków unijnych nie będzie zależał poziom zamożności polskiego społeczeństwa czy dynamika naszego wzrostu gospodarczego. Jeśliby środki unijne podzielić na lata, podzielić na liczbę mieszkańców, to okazałoby się, że każdy z nas >>dostaje<< rocznie z Unii Europejskiej kilkaset euro – powiedział dr Marian Szołucha.

Na całą sumę środków z Unii Europejskiej składają się dwa filary: fundusz odbudowy oraz tradycyjny budżet dotacyjny.

– Fundusz pomocowy, fundusz COVID-owy, taki ekstra ordynaryjny miał być znacznie większy. Został zredukowany o ponad 20 proc., ale w przypadku Polski tylko o 3 procent. To jest niewątpliwie osobisty sukces Mateusza Morawickiego i jego ekipy negocjatorów. Główna część odpowiedzialności za to, co się w ostatnich dniach działo w Brukseli, spoczywała na premierze RP. Tych sukcesów, którymi może się pochwalić w ramach wyników kilkudniowych intensywnych narad w gronie Rady Europejskiej, nasz premier ma znacznie więcej. Udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza w postaci radykalnego cięcia środków dla Polski, w postaci wpisania wprost kryterium tzw. praworządności, jako warunku do wypłaty środków z budżetu centralnego. Udało się uniknąć wpisana neutralności klimatycznej w odniesieniu do każdego z państw członkowskich Unii z osobna. Jest ona wpisana tylko w odniesieniu do Unii, jako całości. O to też walczyliśmy. Wreszcie udało się zjednoczyć wokół Polski – pierwszy raz od dawna – na twardo, na poważnie całą Grupę Wyszehradzką, która stanęła za nami murem. Za nami, bo to Polska była liderem – podkreślił ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego.

Komisja Europejska szacuje, że transformacja energetyczna w Polsce będzie kosztować aż 240 mld euro. Polski rząd zabiega o to, żeby Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (JTF) inwestował zarówno w łagodzenie skutków transformacji, jak też jej przeprowadzanie. [więcej]

– To jest problem, dlatego Polska wyhamowuje obłędny trend dekarbonizacyjny na tyle, na ile może, który płynie do nas z Zachodu i jest nie do powstrzymania. Trzeba realnie stąpać po ziemi i sobie to uzmysłowić. Natomiast więcej pieniędzy będzie na kilka celów. Na cyfryzację, i słusznie, na infrastrukturę, i Polska skorzysta, bo mamy zaległości względem Europy Zachodniej. Będzie więcej pieniędzy na aktywizację zawodową młodych ludzi – zaznaczył gość TV Trwam.

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji początkowo miał wynosić 40 mld euro. Na lipcowym szczycie UE ustalono, że Fundusz będzie dysponował o wiele mniejszymi środkami – 17,5 mld euro. Polska otrzyma tylko 3,5 mld euro, a drugie tyle, kiedy przestawi swoją gospodarkę na ekologiczną.

– Węgiel jest naszym podstawowym surowcem naturalnym służącym do produkcji energii elektrycznej czy cieplnej. Możemy go wykorzystywać bez nadmiernej szkody dla środowiska naturalnego. (…) Problemem dla środowiska naturalnego jest u nas zupełnie coś innego. Węgiel, który zanieczyszcza środowisko, to węgiel używany do palenia w piecach domów jednorodzinnych, a nie w elektrowniach, ponieważ elektrownie czy elektrociepłownie budowane na całym świecie oparte są o technologię, która jest niemal zeroemisyjna. Węgiel nie musi być złem wcielonym z perspektywy środowiska naturalnego i ekologii – wskazał dr Marian Szołucha.

Olbrzymie pieniądze, które zaproponowała Unia Europejska mają pochodzić m.in. z wprowadzenia szeregu europejskich podatków, które wcześniej negował polski rząd, np. podatek od plastiku, który jest nierecyklingowany czy opłaty związane z pozwoleniami ETS. [czytaj więcej]

radiomaryja.pl

drukuj