Tu chodzi o biznes

Taki przekaz usłyszała pewnego dnia Abby Johnson, dyrektor kliniki aborcyjnej Planned Parenthood (Planowane Rodzicielstwo). I mimo że pracowała w niej 8 lat, słowa te spadły na nią jak grom z jasnego nieba.

Abby, studentka psychologii, zaczynała pracę w Planned Parenthood jako wolontariusz, wierząc, że pomaga kobietom zmagającym się z problemami. Następnie awansowała na dyrektora ds. lokalnych programów pomocy i edukacji zdrowotnej, łącząc funkcje pośrednika pomiędzy organizacją i lokalną społecznością oraz rzecznika prasowego. Jako szefowa kliniki odpowiadała za planowanie rodziny i programy aborcyjne. „Nigdy nie byłam zainteresowana promocją samej aborcji (…) przekonana, że głównym celem organizacji [Planned Parenthood – przyp. red.] jest zapobieganie niechcianym ciążom, a tym samym zmniejszanie liczby aborcji” – wyznaje.

Punktem zwrotnym w jej życiu stało się zebranie dyrektorów klinik aborcyjnych, na którym usłyszała, że „organizacja społeczna”, której była częścią, ma problemy finansowe i że trzeba im zaradzić. „Zaznaczono, że mam uporządkować priorytety, czyli podnieść dochody kliniki” – wyznaje. Łuski spadły jej z oczu. Zdała sobie bowiem sprawę, co to oznacza. Jako dyrektor kliniki miała znaleźć sposób na zwiększenie liczby aborcji – jako najbardziej dochodowej usługi – w podlegającej jej placówce. A to nijak nie pasowało do haseł, które od ośmiu lat miała wtłaczane do głowy. Że celem Planned Parenthood jest walka i troska o prawa kobiet do zdrowia reprodukcyjnego, że organizacja ta ma pomagać kobietom w trudnej sytuacji… To był początek radykalnych zmian w życiu i myśleniu Abby Johnson, dziś członka Koalicji dla Życia, która odpowiada także za prace nad projektami narodowych kampanii „40 Dni dla Życia”.

„Biorąc do ręki głowicę ultrasonografu, nie miałam pojęcia, że kolejnych dziesięć minut to będzie wstrząs, który zupełnie odmieni moje życie” – wyznaje na łamach najnowszej publikacji Edycji Świętego Pawła bohaterka książki „Nieplanowane”. 8 lat zajęło jej uświadomienie sobie, że dokonała złych wyborów, bez względu na słuszność i szlachetność powodów, którymi się kierowała.

„Nieplanowane” to książka-świadectwo, która nasuwa skojarzenia z wyznaniem dr. Bernarda Nathansona, abortera, dyrektora największej w Stanach Zjednoczonych kliniki aborcyjnej. Abby podobnie jak dr Nathanson ma na rękach krew nie tylko tysięcy cudzych dzieci, ale także własnego, a nawet dwojga. Podobnie jak on dostąpiła łaski przemiany umysłu i serca i stała się gorliwym obrońcą życia dzieci nienarodzonych. Jej opowieść obnaża także motywy działania amerykańskiej Planned Parenthood, która pod szumnym hasłem praw kobiet promuje aborcję. Pokazuje, że to nie żadna charytatywna i dobroczynna organizacja, ale aborcyjna machina w przemyśle zabijania dzieci i osiągania określonych dochodów. „Robiliśmy wszystko, żeby tylko oszkalować całą organizację [Koalicję dla Życia, której członkowie modlą się przed klinikami aborcyjnymi w Stanach Zjednoczonych – przyp. red.] i wykreować siebie jako ofiary tych walczących z aborcją fanatyków – a tak naprawdę chodziło o zdobywanie datków oraz wsparcia, pozyskiwanie nowych wolontariuszy i tworzenie atmosfery wojny pomiędzy nami i nimi” – przyznaje Johnson. I zaświadcza, że lobbyści aborcyjni chętnie uciekają się do wytaczania procesów obrońcom życia czy zastraszania ich w celu zamknięcia ust swoim krytykom.

Opowieść Abby pokazuje również relatywizm moralny, który niczym rak toczy żywy organizm, jakim jest społeczeństwo. Można być chrześcijaninem, a jednocześnie nie dostrzegać niczego złego w popieraniu aborcji. Brać udział w niedzielnych nabożeństwach, a w poniedziałek w białych rękawiczkach zabijać najbardziej bezbronnych obywateli. Choć autorka opisuje wyłącznie rzeczywistość amerykańską, analogie do sytuacji w Polsce nasuwają się same. Wystarczy przypomnieć ostatnią wypowiedź prezydenta Bronisława Komorowskiego, którego zdaniem obecna ustawa dotycząca aborcji to dobry kompromis.

„Moja historia obrazuje zawiłość i zamęt, a wręcz przepaść pomiędzy zachowaniami i wartościami przenikającymi naszą cywilizację” – przyznaje Johnson. Według danych statystycznych z Guttmacher Institute, ośrodka badawczego związanego z Planned Parenthood, prawie dwie trzecie kobiet, które poddały się aborcji, to chrześcijanki. Abby Johnson była jedną z nich, decydując się na zabicie własnych dzieci. Pokazuje to, jak wielkie spustoszenie w umysłach dokonało się za sprawą retoryki lobby aborcyjnego.

Aneta Jezierska-Chudzik

„Nieplanowane”, Abby Johnson, Cindy Lambert, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2012.

drukuj