fot. flickr.com

Finlandia: najniższa liczba urodzeń od około 150 lat

Liczba urodzeń w Finlandii w 2019 r. spadła do najniższego poziomu od około 150 lat. Również współczynnik dzietności, wynoszący 1,35 dziecka, jest na najniższym historycznym poziomie ­– wynika z opublikowanych dziś danych urzędu statystycznego.

Według Centralnego Urzędu Statystycznego Finlandii (Tilastokeskus) w zeszłym roku w kraju urodziło się ok. 45,6 tys. osób, a zmarło ok. 53,6 tys. W porównaniu z rokiem 2018 dzieci urodziło się mniej o prawie 2 tys.

Poprzednio tak mało dzieci urodziło się w 1868 r., który zapisał się w historii Finlandii jako „rok głodu”, oraz pod koniec tamtego stulecia. W połowie XIX wieku na terytorium obecnej Finlandii żyło ok. 1,6 mln mieszkańców.

Współczynnik dzietności, który w 2019 r. znalazł się na najniższym historycznym poziomie, jeszcze w latach 2000-2010 wynosił 1,7-1,87 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym. Następnie zaczął gwałtownie spadać.

Mimo zmniejszającej się liczby urodzeń w 2019 r. populacja kraju zwiększyła się o ponad 9,5 tys. osób, tj. do ok. 5 mln 527 tys. mieszkańców.

„Wzrost populacji wynika z (dodatniego) salda migracji: imigrantów było o 17,9 tys. więcej niż osób emigrujących z kraju” – podkreślono w raporcie statystyków.

W fińskich analizach i badaniach dotyczących spadającej liczby urodzeń wskazuje się na złożoność problemu, a przede wszystkim na zmianę świadomości i podejścia do rodzicielstwa w pokoleniu obecnych 20- i 40-latków, którzy uważani są za „pokolenie zachowawcze”, a przy tym poważnie podchodzące do kwestii rodzicielstwa. Ze względu na „niepewność co do przyszłości świata” przedstawiciele tej grupy dobrowolnie rezygnują z posiadania potomstwa – wynika z obszernej ankiety przeprowadzonej pod koniec ubiegłego roku wśród czytelników największego fińskiego dziennika “Helsingin Sanomat”.

„Stajemy się w Europie drugą Japonią” – komentowała profesor Anna Rotkirch z fińskiej Federacji Rodzin (Vaestoliito), organizacji działającej w sektorze socjalnym i ochrony zdrowia.

„Jeśli to jest ta grupa, która w głównej mierze przyczynia się do spadku liczby urodzeń, to żadne reformy urlopów rodzicielskich nie wystarczą, aby to zmienić” – podkreśliła.

Z cyklicznego „barometru rodzinnego” przeprowadzonego przez Vaestoliito kilka lat temu wynikało również, że wiele osób decyduje się tylko na jedno dziecko albo decyduje się w ogóle nie mieć dzieci, wskazując na niedogodności związane z ich wychowywaniem na co dzień. Ponadto osoby o niższych dochodach, słabiej wykształcone i bezrobotne uważają, że wychowywanie dzieci tylko pogorszyłoby ich sytuację życiową.

PAP

drukuj