fot. Paweł Pasionek

S. Karczewski: Niewykluczone, że reprezentant Polonii będzie zasiadał w Senacie

„Wspólnie odpowiedzialni za Polskę” – pod tym hasłem od piątku trwa w Toruniu XX Forum Polonijne. Co roku w murach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej gromadzą się przedstawiciele Polonii z całego świata, a także politycy, naukowcy i duchowieństwo. Tym razem jednym z gości jest marszałek Senatu. W rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja Stanisław Karczewski podkreślił, że pomysł na to, by reprezentant Polonii zasiadał w Senacie nie jest nowy, ale na pewno warty przemyślenia i rozpatrzenia. Senator odniósł się też do ustawy repatriacyjnej i wskazał, że czeka ona tylko na podpis prezydenta.

Szymon Kozupa: Czy scenariusz, w myśl którego w ławach Senatu zasiądzie przedstawiciel Polonii, jest scenariuszem realnym? Ten postulat pojawia się na corocznym Forum Polonijnym nie pierwszy raz.

Stanisław Karczewski: Wszystko jest możliwe. Na pewno będziemy pracować nad ordynacją wyborczą. Nie jest to nowy pomysł, ale jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Pierwszy krok już zrobiliśmy, bo przecież w ławach senackich zasiada córka gen. Władysława Andersa, która jest z Polonią mocno związana. W innych krajach, jak np. Francja, tak jest. Chcielibyśmy, aby były możliwości reprezentowania poszczególnych kontynentów przez przedstawicieli Polonii. Bardzo zbliżałoby to nas do Polonii i wpływało na lepsze relacje.

Towarzyszą nam dzisiaj szczególne okoliczności, bo obok przedstawicieli środowisk polskich z całego świata, udział w dyskusji biorą także parlamentarzyści. Czy jest szansa na to, aby od deklaracji i słów przejść do wspólnego działania na rzecz naszych rodaków mieszkających poza granicami Ojczyzny?

Oczywiście. Po raz kolejny jestem na Forum Polonijnym w WSKSiM. Padają tu bardzo ciekawe pomysły i rodzą się ciekawe inicjatywy. Razem ze mną jest tu dziś bardzo duża grupa osób z całego świata, bo są to przedstawiciele konsultacyjnej rady przy marszałku. Przez dwa dni prowadziliśmy bardzo ciekawe rozmowy. Mam nadzieję, że za tym pójdą również i czyny.

Senat rozdziela pieniądze przeznaczone na Polaków i Polonię. W jaki sposób – poprzez tę kwotę 75 mln zł – wspieramy naszych rodaków z całego świata?

Są to przede wszystkim pieniądze, które od ponad 10 lat nie uległy zwiększeniu. W 2007 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości zwiększył tę kwotę właśnie do 75 mln zł, a później nie dbano już o to, aby powiększyć finansowanie Polonii. Wiemy, że te oczekiwania i potrzeby są olbrzymie. Mamy kwotę 75 mln zł, a oferty płynęły na kwotę nawet 275 mln zł. To pokazuje, jak wielkie jest oczekiwanie i potrzeby. Będziemy dbali o to, aby zwiększyć tę środki. Pieniądze są przede wszystkim przeznaczane na oświatę. Zanim zaczęliśmy je dzielić, zwróciliśmy się do wszystkich organizacji polonijnych w Polsce i na świecie, które powiedziały nam, na co są największe potrzeby. Z tych rozmów wynikał, że największe zapotrzebowanie środków jest na naukę języka polskiego i oświatę.

Oczekiwania Polaków ze Wschodu to m.in. ustawa o repatriacji. Kiedy możemy spodziewać się podpisu prezydenta pod dokumentem i co jego wejście w życie oznacza dla naszych rodaków?

Ta ustawa nie ma jeszcze podpisu prezydenta i nie wiem, kiedy to nastąpi. Nie widzę jednak przeszkód, by prezydent tej ustawy nie podpisał, ponieważ jest to dobra ustawa. Cieszymy się z niej. To jest nasze wielkie dzieło. Ale ono jest spóźnione o kilkadziesiąt lat. To nasz wielki wyrzut sumienia, że nie potrafiliśmy sprowadzić Polaków, którzy tego oczekiwali i którzy już dawno powinni być sprowadzeni do Polski. Niemcy potrafili sprowadzić około miliona swoich obywateli do swojego kraju, a my nie potrafiliśmy kilku czy kilkunastu tysięcy. Ta ustawa ma zabezpieczenia finansowe i organizacyjne na to, aby sprowadzić wszystkich, którzy będą tego potrzebować i będą tego chcieli. To będą pieniądze na ich nowe życie: na mieszkania czy miejsce pracy. Zatem ta ustawa w sposób kompleksowy załatwia i rozwiązuje problem repatriacji.

 RIRM

drukuj