Prof. T. G. Grosse: Odpowiedzialność za KPO ponoszą zarówno ówczesny rząd PiS, jak i ówczesna opozycja, czyli Donald Tusk i całe jego zaplecze
Uważam, iż odpowiedzialność za KPO ponoszą zarówno ówczesny rząd PiS, jak i ówczesna opozycja, czyli Donald Tusk i całe jego zaplecze. Chodzi o to, że formalnie Prawo i Sprawiedliwość negocjowało i podejmowało decyzje jako rząd, ale musimy pamiętać, jaki był kontekst, jak ówczesna opozycja atakowała rząd, w jaki sposób przypierała go do muru. Musimy również pamiętać, że politycy ówczesnej opozycji wielokrotnie zwracali się z prośbą do KE o zablokowanie wszystkich środków finansowych. W ten sposób działali na szkodę Polaków, ale również własną, bo dzisiaj okazuje się, iż rząd PO ma za mało czasu, żeby wydać wszystkie pieniądze z KPO. Oni za to odpowiadają, bo to oni skrócili ten okres, prosili Brukselę, żeby wstrzymała wszystkie wypłaty – mówił prof. Tomasz Grzegorz Grosse, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Afera wokół Krajowego Planu Odbudowy tylko potwierdza, jak chybioną decyzją było jego przyjęcie. Zamiast brać wieloletnią pożyczkę z warunkami narzuconymi przez Komisję Europejską, mogliśmy pozyskać środki samodzielnie z rynków finansowych i przeznaczyć je na strategiczne cele, takie jak modernizacja armii, energetyki czy infrastruktury. Tymczasem pieniądze z KPO są trudno dostępne, ich wykorzystanie stoi pod znakiem zapytania. W efekcie Polska nie tylko traci elastyczność fiskalną, ale także bierze udział w programie, który może okazać się kosztownym błędem na pokolenia.
– Uważam, że afera dotycząca Krajowego Planu Odbudowy jest kolejnym argumentem przeciwko programowi. Mówiąc krótko, trzeba było wziąć pożyczkę, ale poza strukturami Unii Europejskiej na rynkach finansowych np. na modernizację polskiej armii, przemysłu zbrojeniowego, modernizację energetyki, budowę Centralnego Portu Komun8ikavcyjnego. Można było wziąć narodową pożyczkę, aby pchnąć rozwój Polski do przodu w sposób skokowy, a nie brać pożyczkę, którą będziemy spłacać przez kolejne 30 lat. Już teraz wiadomo, że nie skorzystamy z tego wszystkiego, co jest nam przyznane przez Komisję Europejską, bo nie jesteśmy w stanie w tych terminach wykorzystać funduszy. Poza tym cele są wątpliwe, może pomogą biznesmenom, ale w krótkiej perspektywie czasowej. To jest marnowanie naszych podatków i funduszy. Dalej nie do końca wiadomo, czy część z tych projektów dostanie aprobatę KE, czy będą finansowane z pożyczki unijnej, czy będą finansowane przez budżet państwa, który – jak wiadomo – jest w opłakanym stanie (…). My mając kulę u nogi w postaci KPO, którą – jak wszystko wskazuje – po prostu zmarnujemy, będziemy mieli mniejsze możliwości fiskalne, by podejmować kolejne pożyczki i realizować sprawy, które są dla nas kluczowe. Popełniliśmy błąd, w ogóle godząc się na to całe KPO. Niestety to będzie się za nami ciągnąć przez kolejne 30 lat – wskazał prof. Tomasz Grzegorz Grosse.
Początkiem wszystkich problemów z KPO była sama decyzja o wejściu w ten mechanizm. Eksperci już wtedy ostrzegali, że może to być narzędzie politycznej presji i zagrożenie dla suwerenności Polski. Odpowiedzialność spada zarówno na rząd PiS, który podjął decyzję, jak i na ówczesną opozycję, która naciskała na Brukselę, by wstrzymać środki.
– Praprzyczyną całego sporu i tych wszystkich problemów, o których mówimy, była decyzja o wejściu do tego programu. Eksperci, w tym również ja, wskazywaliśmy bardzo wyraźnie, jakie są ryzyka, że to może się dla nas bardzo negatywnie zakończyć i to na wielu poziomach. Wskazywaliśmy, iż to będzie instrument presji na ówczesny rząd Prawa i Sprawiedliwości, a przez słynne KPO PiS może stracić władzę. Zwracaliśmy też uwagę na wiele negatywnych elementów, które towarzyszyły temu programowi, łącznie z tym, że bardzo osłabia pole manewru i suwerenności polskich władz. Uważam, iż odpowiedzialność za KPO ponoszą zarówno ówczesny rząd PiS, jak i ówczesna opozycja, czyli Donald Tusk i całe jego zaplecze. Chodzi o to, że formalnie Prawo i Sprawiedliwość negocjowało i podejmowało decyzje jako rząd, ale musimy pamiętać, jaki był kontekst, jak ówczesna opozycja atakowała rząd, w jaki sposób przypierała go do muru. Musimy również pamiętać, że politycy ówczesnej opozycji wielokrotnie zwracali się z prośbą do KE o zablokowanie wszystkich środków finansowych. W ten sposób działali na szkodę Polaków, ale również własną, bo dzisiaj okazuje się, iż rząd PO ma za mało czasu, żeby wydać wszystkie pieniądze z KPO. Oni za to odpowiadają, bo to oni skrócili ten okres, prosili Brukselę, żeby wstrzymała wszystkie wypłaty – akcentował europeista.
Decyzja o uruchomieniu KPO otworzyła Komisji Europejskiej drogę do poszerzania swoich kompetencji. Wprowadzono unijne podatki, a teraz trwają prace nad nowym budżetem, który zakłada kolejne wydatki i ukryte pożyczki. KE idzie za ciosem, chcąc dalej zaciągać długi w imieniu wszystkich państw. To wyraźny krok w stronę federalizacji i centralizacji wspólnoty.
– Oczywiście decyzja o KPO zachęciła Komisję Europejską, aby rozszerzała swoje kompetencje. Wprowadzono tzw. podatki europejskie. Teraz mamy dyskusję nad nowymi ramami finansowymi na kolejny okres budżetowy. Komisja Europejska proponuje kolejne wydatki i mało tego w tym budżecie, który jest planowany od 2028 roku, są ukryte kolejne pożyczki. Komisja Europejska idzie za ciosem i liczy na to, że w dalszym ciągu będzie miała możliwości i preteksty, by w imieniu wszystkich państw członkowskich pobierać kolejne zobowiązania finansowe, zaciągać dług. Z całą pewnością jest to bardzo silny impuls w kierunku federalizacji i centralizacji – zauważył gość programu „Polski punkt widzenia”.
radiomaryja.pl



