Szczyt NATO w Ankarze
W Ankarze rozpoczyna się na szczyt NATO. Europa stara się przekonać Donalda Trumpa, że jest gotowa wydawać więcej na swoje bezpieczeństwo. Polskę pierwszy raz na szczycie Sojuszu reprezentuje prezydent Karol Nawrocki.
Zacieśnianie relacji transatlantyckich, utrzymanie stanowiska, że Rosja jest długoterminowym zagrożeniem oraz rozbudowa infrastruktury sojuszniczej – to trzy cele, z którymi na szczyt NATO do Ankary przybyła polska delegacja. Pierwszy raz na jej czele stoi prezydent Karol Nawrocki. O szczegółach polskiej strategii na szczycie NATO w Turcji mówił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz.
– Z jednej strony to oczywiście bazy, ale z drugiej strony to także infrastruktura – chociażby przesyłowa, jeśli chodzi o rurociągi, które do czasów zimnej wojny sięgały tylko granicy Zachodnich Niemiec. Od tamtego czasu niewiele się w tym temacie wydarzyło – mówił Marcin Przydacz.
Prezydent RP @NawrockiKn wraz z Pierwszą Damą przybyli z wizytą do Turcji, gdzie jutro przed południem w Ankarze Prezydent weźmie udział w posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej. Małżonka Prezydenta będzie w tym czasie realizowała program odrębny.
To ważny szczyt, ponieważ od… pic.twitter.com/900huTioxN
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) July 7, 2026
Polska to jeden z liderów NATO, jeśli chodzi o wydatki na obronność. Od kilku lat wydajemy ponad 4 proc. PKB na nasze bezpieczeństwo. Cel całego Sojuszu ustalony rok temu w Hadze to 5 proc. wydawane przez wszystkie państwa do 2035 roku. W Ankrze jest już Donald Trump, który ma konkretne wymagania wobec europejskich sojuszników. Prezydent Stanów Zjednoczonych od miesięcy ma zastrzeżenia do Europy, że ta za mało wydaje na swoje bezpieczeństwo. Są państwa – takie Hiszpania – które łożą na obronę ok. 2 proc. swojego PKB. Donald Trump jest też zawiedziony postawą tych, którzy nie pomogli mu podczas ataku na Iran.
– Włochy nas odrzuciły, Niemcy nas odrzuciły, Francja nas odrzuciła. Nie potrzebujemy żadnej pomocy i w pewnym sensie testowałem ludzi. Testowałem, czy będą tam, czy ich tam nie będzie – mówił prezydent USA.
Donald Trump przyznał, że jest w Ankarze, bo ma dobre relacje z prezydentem Turcji, Recepem Erdoğanem, ale zastanawiał się, czy wziąć udział w szczycie. Europa stara się jednak odpowiadać konkretami na oczekiwania przywódcy USA. W pierwszych godzinach szczytu w Ankarze państwa sojuszu podpisały szereg umów zbrojeniowych. W części z nich udział wzięła Polska. O szczegółach pisze w mediach społecznościowych wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.
„Podpisaliśmy porozumienie z USA, Niemcami, Holandią oraz Szwecją w sprawie utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot. To znacznie zwiększy moce oraz przyspieszy produkcję i serwis pocisków” – napisał na platformie X Władysław Kosiniak-Kamysz.
To nie wszystko. Według prognoz do przyszłego roku Sojusz będzie produkował ok. 4 mln pocisków artyleryjskich rocznie. Wynikami z ostatnich miesięcy chwali się sekretarz generalny NATO, Mark Rutte.
– Tylko w ciągu ostatniego roku odnotowaliśmy inwestycje o wartości 37 miliardów dolarów, przeznaczone wyłącznie na wzmocnienie naszego przemysłu obronnego – wskazał Mark Rutte.
Najważniejszy punkt szczytu NATO w Turcji zaplanowany jest na jutro. Chwilę po godz. 10:00 czasu polskiego zbierze się Rada Północnoatlantycka, w której udział weźmie prezydent Karol Nawrocki.
TV Trwam News



