fot. Tomasz Gzell

Pos. M. Woś: KO daje swojemu lekarzowi-milionerowi dziesiąty dzień na matactwo w sprawie Warszawskiego Szpitala Południowego   

Koalicja Obywatelska tyle lat mówiła o upolitycznieniu prokuratury i śledztw, a okazuje się, że od 10 dni nie jest przesłuchany główny zainteresowany w sprawie, Dawid Kacprzyk. Nie zabezpieczyli żadnej dokumentacji. Dają swojemu lekarzowi-milionerowi bez specjalizacji dziesiąty dzień na to, żeby ustalali wersje, poczyścili dokumenty, skorygowali faktury, poprzenosili meble. W tym czasie wolą wykorzystać instytucje państwa do ścigania lekarza sygnalisty. Jeżeli coś jest podręcznikowym przykładem możliwości mataczenia, to właśnie to – zaznaczył poseł Michał Woś z Prawa i Sprawiedliwości, b. wiceminister sprawiedliwości, w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Politycy Koalicji Obywatelskiej, w tym premier Donald Tusk, podważają wiarygodność lekarza, który informował o nadużyciach w Warszawskim Szpitalu Południowym. Prorządowe media również odwróciły głowę od postaci lekarza-milionera Dawida Kacprzyka i dołączyły do ataku na doktora Emila Jędrzejewskiego.

– Tyle lat mówili o upolitycznieniu prokuratury i śledztw, a okazuje się, że od 10 dni nie jest przesłuchany główny zainteresowany w sprawie, ten młody działacz Platformy Obywatelskiej, który był koordynatorem SOR-u. Tusk próbuje przekierować cały temat na lekarza sygnalistę, któremu należy się ochrona, żeby powiedział, co wie. Prokuratura powinna natychmiast wejść do szpitala, zabezpieczyć dokumenty, telefony, maile, także od młodego działacza PO. W tym czasie widzimy cały festiwal. Donald Tusk dał sygnał wszystkim politykom KO, w jakim kierunku ma to zmierzać – wskazał poseł Michał Woś.

Były wiceminister sprawiedliwości w kontekście ataków na doktora Emila Jędrzejewskiego podkreślił, że „chodziło przede wszystkim o cele polityczne. (…) Zamiast udzielić mu ochrony, rzucił się na niego cały aparat państwa – media w likwidacji, premier, prokuratura”.

– To pokazuje, jak bardzo PO boi się tej afery, jak bardzo są umoczeni w sprawy nielegalnego przyjmowania w saloniku VIP różnych polityków, ale jeszcze bardziej tego, co powiedział dr Emil Jędrzejewski, że przez błędy lekarskie tam ginęli ludzie. Zmarłym były robione rezonanse magnetyczne, tomografy komputerowe, żeby w papierach im się wszystko zgadzało. Takiej afery nie było od czasu łowców skór z Łodzi – powiedział polityk PiS.

Poseł Michał Woś zwrócił uwagę, że prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, a także minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, od ponad roku „wiedzieli, że jest problem z ich politycznym nominatem i nic z tym nie zrobili”.

– Ten lekarz to sygnalizował, a oni woleli wyrzucić go z pracy niż zrobić porządek z własnym działaczem – zaznaczył.

Były wiceminister sprawiedliwości zauważył, że nie jest to odosobniony przypadek w Warszawie.

– W Zarządzie Transportu Miejskiego był sygnalista, który rzekomo miał mieć ochronę, a został wyrzucony z pracy przez Rafała Trzaskowskiego. Te mechanizmy nie działają. Jak w sądach mają doktrynę Neumanna, czyli naszych nie ruszać, tak jest w tych wszystkich instytucjach w Polsce – powiedział.

Poseł Michał Woś zwrócił uwagę, że „prokuratura nawet nie weszła do Warszawskiego Szpitala Południowego. Oni zdążyli uporządkować tam salonik VIP, mimo że inny lekarz przyznał, że zabrali salę chorych, aby przygotować pomieszczenie dla polityków Platformy”.

– Nie zabezpieczyli żadnej dokumentacji. Jeżeli coś jest podręcznikowym przykładem możliwości mataczenia, (…) to właśnie to. Dają swojemu lekarzowi-milionerowi bez specjalizacji dziesiąty dzień na to, żeby ustalali wersje, poczyścili dokumenty, skorygowali faktury, poprzenosili meble. W tym czasie wolą wykorzystać instytucje państwa do ścigania lekarza sygnalisty. Ciężko o mocniejszy przykład patologii – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Rozmowę z posłem Michałem Wosiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj