fot. flickr.com

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej zatrudniają pracowników z Azji

Spawacze z Indii, informatycy z Chin, robotnicy z Bangladeszu – to oni zapełniają wakaty w firmach nad Wisłą. Jak napisał „Dziennik Gazeta Prawna”, w I półroczu br. w Polsce było zatrudnionych 117 tys. pracowników spoza Europy. Liczba ta stale wzrasta.

Przedsiębiorcy alarmują, że w Polsce trudno o doświadczonych i wykształconych pracowników technicznych, m.in. spawaczy. Szkoły niestety nie przygotowują w tych sektorach wystarczającej liczby specjalistów. Coraz trudniej także o pracowników z Ukrainy, których zatrudniają niemieckie firmy. Dlatego spółki rekrutują Azjatów.

Brak krajowych pracowników to też wynik poprawy sytuacji gospodarczej w Polsce – zauważa dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

– Nawet ukraińskie zasoby (zwłaszcza od kilku miesięcy – od kiedy Ukraińcy mogą swobodniej wjeżdżać w głąb Unii Europejskiej, a więc Polska dla wielu stała się już tylko przystankiem), te zasoby ukraińskie także już nam nie wystarczają, dlatego polscy pracodawcy – a ich sytuacja poprawia się również z miesiąca na miesiąc –  szukają w innych źródłach pracowników o kwalifikacjach, których potrzebują do tego, by ich firmy funkcjonowały. Te źródła to są inne kraje europejskie położone na wschód od nas, to jest np. Mołdawia. Ale są to też źródła dalej od Polski położone, jak Indie – informuje dr Marian Szołucha.

Gazeta podaje przykłady: na Mazowszu zgodę na pracę dostało w tym roku prawie 700 Hindusów i prawie 1,2 tys. Nepalczyków; w warmińsko-mazurskim łącznie takie zgody dostało tylko 2 tys. pracowników z zagranicy, aż 155 jest z Bangladeszu.

RIRM

drukuj