Oddział IPN w Krakowie i Fundacja „Osądź mnie Boże…” zapraszają na uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ks. Władysława Gurgacza

Oddział IPN w Krakowie i Fundacja „Osądź mnie Boże…” im. ks. Władysława Gurgacza SJ zapraszają na uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ks. Władysława Gurgacza oraz Stefana Balickiego i Stanisława Szajnę z Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców – Żołnierzy Niezłomnych zamordowanych po przeprowadzeniu przez komunistyczny sąd pokazowego procesu. Uroczystość rozpocznie się 14 września 2019 r. o godz. 10.00 przed budynkiem Muzeum Archeologicznego przy ul. Senackiej 3 (budynek dawnego sądu).

Władysław Gurgacz urodził się 2 kwietnia 1914 roku w leżącej u stóp malowniczego Pogórza Dynowskiego niewielkiej wiosce Jabłonica Polska. 4 sierpnia 1931 roku wstąpił do nowicjatu zakonu jezuitów w Starej Wsi, gdzie przez kolejne lata umacniał się w wierze i dojrzewał duchowo, a w 1933 roku złożył pierwsze śluby zakonne. W Starej Wsi przebywał do 1934 roku, następnie zaś wyjechał do Pińska.

W 1937 roku w tamtejszym kolegium jezuickim okres trzyletniej nauki uwieńczył egzaminem dojrzałości. Pobyt w pińskim kolegium był dla niego ważny nie tylko z uwagi na zdobyte wykształcenie, ale przede wszystkim ze względu na przyjaźń z jezuitą ks. Józefem Pachuckim.

Po pomyślnie zdanym egzaminie dojrzałości młody jezuita rozpoczął w krakowskim kolegium Towarzystwa Jezusowego studia filozoficzne, stanowiące wprowadzenie do studiów teologicznych. Na zaproszenie ks. Józefa Pachuckiego (od 1936 roku superiora w Częstochowie) w okresie wielkanocnym i poprzedzającym go Wielkim Tygodniu w 1939 roku Gurgacz gościł na Jasnej Górze. W Wielki Piątek, 7 kwietnia, złożył tam akt całkowitej ofiary ze swego życia za Ojczyznę, prosząc: „Przyjm, Panie Jezu Chryste, ofiarę, jaką Ci dzisiaj składam, łącząc ją z Twoją Najświętszą krzyżową Ofiarą. Za grzechy Ojczyzny mojej, tak za winy narodu całego, jako też i jego wodzów, przepraszam Cię, Panie, i błagam zarazem gorąco, byś przyjąć raczył jako zadośćuczynienie całkowitą ofiarę z życia mego.”

Od 1942 roku ks. Gurgacz kształcił się w Warszawie. W tym czasie coraz bardziej odczuwał dolegliwości, które lekarze zdiagnozowali jako owrzodzenie dwunastnicy. Podjęcie kuracji wiązało się z koniecznością wyjazdu, co też uczynił, zamieszkując gościnnie w majątku Ludwiki i Adama Grabkowskich w Kamiennej. Pomimo choroby nie zrezygnował z pracy duszpasterskiej ani z przygotowań do złożenia egzaminu licencjackiego. Ta nieustanna praca, a zarazem problemy ze stosowaniem diety, były przyczyną pogorszenia się stanu jego już i tak nazbyt słabego zdrowia.

Za zgodą władz zakonnych egzamin licencjacki zdawał w Starej Wsi. Jak się okazało, decyzja ta ocaliła mu wówczas życie, bowiem latem 1944 roku nie było go w Warszawie i uniknął losu współbraci z kolegium przy ulicy Rakowieckiej, których brutalnie zamordowali Niemcy. Stracił wtedy inną bliską mu osobę, ks. Władysława Wiącka, drugiego obok ks. Pachuckiego spowiednika i kierownika duchowego.

Pierwsze sygnały świadczące o tym, że kazania ks. Gurgacza zaczynają być dla komunistów solą w oku, pojawiły się wkrótce po jego przyjeździe do Krynicy, już w listopadzie 1947 roku. Niestety, różnego rodzaju szykany pojawiały się coraz częściej, a ich kulminacja nastąpiła podczas odprawianych przez jezuitę rekolekcji wielkopostnych w marcu 1948 roku.

Znający ks. Gurgacza kleryk wspominał: Ludzie słuchali go z uwagą i nieraz płakali. Na rekolekcjach mówił to, co każdy ksiądz powinien mówić, mianowicie udowadniał istnienie Pana Boga. Było to w sprzeczności z marksizmem. Kałucki i jacyś inni jeszcze – jak to mówił „pseudonaukowcy” – twierdzili, że Chrystus nie był postacią historyczną. A jeśli nawet był, to był jakimś reformatorem, który naraził się możnym żydowskim i dlatego go zabili. A ks. Gurgacz dziwił się: „Jak można w dzisiejszych czasach mówić, że Chrystus nie był postacią historyczną?!”. Przytaczał Józefa Flawiusza, Pliniusza i Tacyta, u których są wyraźne wzmianki o Chrystusie. Tak bardzo przekonująco udowadniał tezy katolickie i tak bardzo blado wypadali przy tym ci uczeni radzieccy, że zwróciło to uwagę heroldów komunistycznych, jakimi są milicja i UB, którzy także słuchali tych jego rekolekcji. Kiedy ks. Gurgacz imiennie zaprosił miejscowych kolejarzy na rekolekcje, to już do szczytu się zdenerwowali, że on klasę robotniczą chce bałamucić.

Bardzo ważna, choć dla wielu nie do końca zrozumiała, była przedstawiana przez ks. Gurgacza wykładnia dobra i zła podczas konfliktu zbrojnego. Jak się wydaje, oparta została na zaczerpniętym od św. Augustyna pojęciu wojny sprawiedliwej, a więc wojny mogącej być z moralnego punktu widzenia usprawiedliwioną. Taka wojna musi jednak spełniać szereg warunków. Najistotniejszy dotyczy prowadzenia działań o charakterze obronnym, podejmowanych w odpowiedzi na czyjąś agresję. Specyfika sytuacji, w jakiej znalazła się Polska w okresie II wojny światowej, a także po jej zakończeniu, pozwalała wnioskować, że ówczesne działania zbrojne spełniają warunki wojny sprawiedliwej.

Ksiądz Władysław Gurgacz zginął jako ofiara mordu sądowego 14 września 1949 roku w krakowskim więzieniu przy ulicy Montelupich. Jego grób zachował się do dnia dzisiejszego między innymi dzięki współbraciom jezuitom. Spoczywa w jednej mogile ze Stefanem Balickim, na dawnym cmentarzu wojskowym przy ulicy Prandoty w Krakowie. Obok nich pochowany został trzeci zamordowany przez stalinowski sąd żołnierz PPAN, Stanisław Szajna.

List z ostatnią wolą ks. Gurgacza nigdy nie został wysłany. Funkcjonariusze komunistycznego państwa włączyli go bowiem do akt sprawy, uniemożliwiając tym samym, by dotarł do ks. Krupy. Ostatnią prośbę niezłomnego kapłana spełnili po wielu latach ludzie, w sercach których znalazł on wyjątkowe miejsce. Msza święta, o którą prosił, została odprawiona w 75. rocznicę jego święceń kapłańskich.

RIRM

drukuj