fot. PAP/Lech Muszyński

Nie ustają ataki na hodowców i rolników

„Piątka dla Zwierząt” – zakładająca m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra, choć nie uzyskała zgody w parlamencie, jest wprowadzana po cichu – alarmują politycy Konfederacji.

Pierwsze w Polsce przypadki zakażenia koronawirusem wśród norek wykryto na Pomorzu pod Żukowem 27 stycznia br. W efekcie hodowca norek został zmuszony do uboju i utylizacji wszystkich zwierząt.

Wybitych zostało około 6 tys. norek. Szacunkowa wartość to około 10 mln zł. Nie był to jedyny taki przypadek. Jednak, jak się okazuje, poszkodowanym hodowcom nie przysługuje odszkodowanie.

– Dzisiaj mamy taką sytuację, że aktywista antyhodowlany został ministrem rolnictwa odpowiedzialnym właśnie za hodowlę. A więc mamy efekty takie jakie mamy: niszczenie polskiego rolnictwa, niszczenie polskiej hodowli i polskiego rolnika, odbieranie szacunku nam, rolnikom. Na to zgody nie ma – mówił prezes Instytutu Gospodarki Rolnej i hodowca norek Szczepan Wójcik.

Dlatego też posłowie Konfederacji podjęli interwencję u ministra rolnictwa ws. hodowli norek w Polsce.

– Minister Grzegorz Puda, wydając pozwolenie na to, by zabić tysiące norek (chociażby w Kartuzach w woj. pomorskim), zrobił to de facto bezprawnie, bez jakiegokolwiek przemyślenia, bez jakiejkolwiek analizy, tylko dlatego, że uznał, że to dobry sposób, by zlikwidować branżę futerkową w Polsce – stwierdził poseł Konfederacji Michał Urbaniak.

Interwencja poselska nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów.

– Niestety Pan Minister, wbrew obowiązującemu prawu, nie chciał z nami rozmawiać, poprosił tylko o wszystkie pytania na piśmie – powiedział poseł Konfederacji Robert Winnicki.

Zdaniem byłego ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego, likwidacja norek ze względu na COVID-19 to realizacja tylnymi drzwiami ustawy o tzw. ochronie zwierząt.

– Nie udało się tego zrealizować słynną mityczną Piątką dla Zwierząt, to teraz realizują to COVID-em, uzyskując jednocześnie akceptację społeczną, bo tam gdzie walczymy o zdrowie ludzi, łatwiej nam zaakceptować różne radykalne rozwiązania – zwrócił uwagę Jan Krzysztof Ardanowski, szef prezydenckiej rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.

Hodowców zwierząt futerkowych po raz kolejny zaatakowała poseł do Parlamentu Europejskiego Sylwia Spurek.

– Ostatnie miesiące jasno pokazały, że fermy zwierząt futerkowych to nie tylko cierpienie zwierząt oraz straty w środowisku, ale także zagrożenie dla zdrowia publicznego – mówiła eurodeputowana.

Znana ze skrajnie lewicowych poglądów Sylwia Spurek oprócz postulatów likwidacji branży futerkowej ma jeszcze inne, równie skrajne pomysły. Sprzeciwia się hodowli zwierząt do produkcji mięsa, mleka, jaj, a nawet miodu. Wraz ze skrajną lewicą dąży do zakazu wytwarzania produktów spożywczych pochodzących od zwierząt. Zamiast nabiału, mięsa i jaj – roślinne zamienniki. Na początek proponuje wprowadzenie zakazu reklam mięsa i nabiału.

– Już dawno powinien być zakaz reklamy każdego produktu, który szkodzi zdrowiu ludzi, negatywnie wpływa na klimat, powoduje cierpienie zwierząt, narusza prawa człowieka. Mamy zakaz reklamy i promocji papierosów – czas na zakaz promowania mięsa, mleka, nabiału – stwierdziła Sylwia Spurek.

To zupełnie niezrozumiana i oderwana od rzeczywistości wypowiedź – mówił wiceprezes Lubelskiej Izby Rolniczej Antoni Skura.

– Zastanawiam się, czy akurat Pani nie błądzi w rozumieniu tego świata, bo nie wyobrażam sobie egzystencji na tym świecie bez żywności – powiedział.

Takie lewicowe postulaty uderzyłyby najbardziej w rolników, o których najmniej się wspomina – wskazał minister Jan Krzysztof Ardanowski.

– Rolnicy, żeby przeżyć, żeby ich gospodarstwa mogły dalej funkcjonować i przynosić jakieś dochody, będą musieli ponieść ogromne inwestycje, na które pieniędzy nie ma, bo Unia tych pieniędzy nie daje – zaznaczył były minister rolnictwa.

To realizacja pomysłów Billa Gatesa, na które zresztą Sylwia Spurek się powołuje – wskazał z kolei poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.

– To jest pomysł Billa Gatesa, to jest pomysł korporacji, abyśmy nie mieli normalnego rolnictwa, jak w tej chwili, tylko będziemy płacili gigantyczne pieniądze za mięso wyprodukowane w laboratorium – mówił.

Pomysły lewicy wprawiają wielu w osłupienie. To totalne nieporozumienie – podkreśla producent mleka Krzysztof Boguszewski.

– Jeżeli chcę zjeść schabowego, zjeść kurczaka, zjeść jajko czy wypić szklankę mleka, to jest mój wybór. Jeżeli ktoś chce być wegetarianinem i chce jeść szczaw czy trawę – jego wybór – powiedział.

Narzucanie społeczeństwu wegetarianizmu czy weganizmu, u których podstaw stoją cele polityczne, z pewnością mają charakter ideologiczny  – zaznaczył socjolog dr Jerzy Żurko.

– Oczywiście nie każdy wegetarianizm czy weganizm ma charakter ideologiczny, ale w momencie, kiedy się go propaguje w celach politycznych, to oczywiście w 100 proc. go ma – wskazał socjolog.

Co zrobi obóz rządzący? Czy dalej pod naciskiem środowisk lewicowych będzie dążył do realizacji ich postulatów, czy też stanie po stronie rolnictwa, które jest jedną z najważniejszych gałęzi polskiej gospodarki?

TV Trwam News

drukuj