fot. Monika Bilska

[NASZ TEMAT] Prof. W. Polak: Przyczyną wprowadzenia stanu wojennego w Polsce była chęć zniszczenia „Solidarności”

Dzisiaj wiemy, że nie jest prawdą to, co Jaruzelski przez długie lata mówił – że jego działania uchroniły Polskę przed interwencją sowiecką. Na odwrót. Zwracał się do czynników sowieckich, do członków biura politycznego, także do szefa wojsk Układu Warszawskiego marszałka Kulikowa, żeby dostać gwarancję: jeżeli on własnymi siłami nie zdoła zniszczyć „Solidarności” to sowieci do Polski wkroczą i pomogą mu ją zniszczyć – wskazał prof. Wojciech Polak, historyk, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja. 

Mija 38 lat od wprowadzenia w Polsce przez komunistyczne władze PRL stanu wojennego. 13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski poinformował o utworzeniu Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wprowadzeniu na terenie całego kraju stanu wojennego. To jedna z najczarniejszych dat w najnowszej historii Polski. Prof. Wojciech Polak wskazał, że celem wprowadzenia stanu wojennego było zniszczenie „Solidarności”.

– Przyczyną wprowadzenia stanu wojennego w Polsce była chęć zniszczenia „Solidarności”. „Solidarność” w ciągu 16 miesięcy legalnego działania stała się potężnym ruchem społecznym, który mocno wykraczał poza funkcję tylko związku zawodowego. Ten ruch społeczny w praktyce realizował cele, których państwo komunistyczne nie chciało realizować lub nie mogło. Stawał się dla Polaków nadzieją na niepodległość, na normalność, ale także dawał im wolne słowo w postaci nieocenzurowanej prasy (…). Dawał możliwość wymiany zdań, wywierał wpływ na rządzących, na komunistów – mówił prof. Wojciech Polak.

Historyk przypomniał, iż Wojciech Jaruzelski przygotowując stan wojenny działał z jednej strony z własnej inicjatywy, a z drugiej strony na polecenie Moskwy.

– Na spotkaniu dwóch członków sowieckiego biura politycznego Antropowa i Ustinowa z Wojciechem Jaruzelskim, który był wtedy premierem i Stanisławem Kanią, pierwszym sekretarzem partii, na bocznicy kolejowej w Brześciu nad Bugiem na początku kwietnia – tam Jaruzelski i Kania zadeklarowali, że wprowadzą stan wojenny (…). Wiemy, że Jaruzelski wahał się. Powodem wahania był strach przed tym, że nie da rady zniszczyć „Solidarności” własnymi siłami. Zwracał się do czynników sowieckich, do członków biura politycznego, także do szefa wojsk Układu Warszawskiego marszałka Kulikowa, żeby dostać gwarancję: jeżeli on własnymi siłami nie zdoła zniszczyć „Solidarności” to sowieci do Polski wkroczą i pomogą mu zniszczyć „Solidarność”. Dzisiaj wiemy, że nie jest prawdą to, co Jaruzelski przez długie lata mówił, że jego działania uchroniły Polskę przed interwencją sowiecką. Na odwrót – wyjaśnił rozmówca Radia Maryja.

Zatrzymania działaczy opozycji i ,,Solidarności” rozpoczęły się już w nocy 12 grudnia. W wyniku represji życie straciło ok. 100 osób.

– Pierwsze koperty nakazujące wykonywanie pierwszych działań związanych ze stanem wojennym były otwierane o godz. 16.00 12 grudnia. W nocy z 12 na 13 grudnia dokonano akcji internowań. W sumie internowanych przez cały stan wojenny było ponad 10 tys., które umieszczono w 52 obozach internowania. W nocy także zajęto niektóre zakłady pracy, opanowano niektóre punkty strategiczne – zaznaczył.

Polacy 13 grudnia 1981 r. obudzili się w nowej rzeczywistości.

– Wprowadzono godzinę policyjną od godz. 22.00 do godz. 5.00 rano. Zawieszono wszystkie organizacje, związki zawodowe, w tym „Solidarność”, zabroniono zgromadzeń, zawieszono większość praw obywatelskich, z prasy wychodziły tylko niektóre dzienniki partyjne (…), był zakaz przemieszczania się poza miejsce swojego zameldowania, telefony wyłączono, listy były cenzurowane itd. Wprowadzono drakońskie kary za protesty, przeciwstawianie się stanowi wojennemu, które były wymierzane także przez sądy wojskowe w odniesieniu do cywilów. Pomimo tego strajkowało ok. 100 zakładów pracy. Część strajków została brutalnie rozpędzona. Najdłużej strajkowały kopalnie. „Ziemowit” i „Piast” aż do 28 grudnia i to pod ziemią, w strasznych warunkach. Doszło oczywiście do użycia broni w kopalni „Wujek”, gdzie zastrzelono 9-ciu górników. Śmiertelnych ofiar było dużo więcej. W niektórych miastach dochodziło do ogromnych rozruchów, zajść ulicznych. Tak było np. w Gdańsku, gdzie 16 grudnia na ulicę wyszło ze 100 tys. ludzi. Byłem tam wtedy. Mogę powiedzieć jedno: to było piekło na ziemi – akcentował prof. Wojciech Polak.

Jest taka natura polska, że jeżeli przegrywamy w otwartym polu, to przechodzimy do konspiracji – dodał historyk.

– Zawsze tak było. Nauczyliśmy się tego w XIX w. Tak samo wtedy, w grudniu 1981 r. W pewnym momencie było wiadomo, że przegraliśmy, że Jaruzelski zniszczył „Solidarność” i opanował wszystko, ale nikt się nie zastanawiał co robić. To było oczywiste – przechodzimy do podziemia – podkreślił rozmówca Radia Maryja.

Stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982 r., a 22 lipca 1983 r. odwołany. Nie oznaczało to jednak końca represji.

radiomaryja.pl

drukuj