fot. PAP/Rafał Guz

„Nasz Dziennik”: TSUE wzywa do łamania Konstytucji

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swych orzeczeniach przekracza zakres praw przyznanych Unii Europejskiej i jej organom. Zasadna jest treść oświadczenia pięciu sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego stwierdzającego, że Trybunał w Luksemburgu w stosunku do Polski podważa hierarchiczny zakres obowiązywania źródeł prawa i zgodność obowiązywania prawa unijnego z nadrzędnością konstytucji państw członkowskich – powiedział Piotr Łukasz Andrzejewski, wiceprzewodniczący Trybunału Stanu, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Nasz Dziennik: Czy presja zawarta w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z połowy lipca ws. systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów mieści się w naszych zobowiązaniach wobec Unii?

Sędzia Piotr Łukasz Andrzejewski: Nie mieści się. Polska zobowiązana jest przestrzegać wyłącznie wiążącego ją prawa międzynarodowego (art. 9 Konstytucji RP). Zakres orzecznictwa organów Unii Europejskiej (w tym Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej) wiąże Polskę tylko i wyłącznie z mocy przyznanych przez Polskę organom zewnętrznym kompetencji (art. 9 i 90 pkt 1 Konstytucji RP). Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swych orzeczeniach przekracza zakres praw przyznanych Unii Europejskiej i jej organom. Zasadna jest treść oświadczenia pięciu sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego stwierdzającego, że Trybunał w Luksemburgu w stosunku do Polski podważa hierarchiczny zakres obowiązywania źródeł prawa i zgodność obowiązywania prawa unijnego z nadrzędnością konstytucji państw członkowskich. Unijny Trybunał Sprawiedliwości swoimi orzeczeniami przekraczającymi kompetencje orzecznicze narusza suwerenność naszego państwa. W swych stanowiskach uzurpuje sobie nieprzyznane kompetencje orzecznicze. Tworzy bezpodstawnie, doraźnie treść materialno-prawnych zobowiązań państwa członkowskiego Unii Europejskiej. W oparciu o arbitralne opinie Komisji Europejskiej konstruuje nieistniejące zobowiązania Polski.

Stosuje przemoc instytucjonalną, usiłując ręcznie sterować funkcjonowaniem naczelnych organów władzy w Polsce.

Mało tego, nakłania polskich sędziów do nieprzestrzegania Konstytucji RP i nieposłuszeństwa prawu stanowionemu przez polską władzę ustawodawczą. Orzeczenia TSUE w takim zakresie stanowią jedynie opinię wykładającą charakter „praworządności” w Unii Europejskiej. Nie są wiążącą dyrektywą prejudycjalną dla funkcjonowania i orzecznictwa sądów w Polsce. Według traktatu lizbońskiego granice kompetencji Unii Europejskiej wyznacza zasada przyznania (art. 5 Traktatu o Unii Europejskiej), a wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w traktatach należą do państw członkowskich (art. 4 Traktatu o Unii Europejskiej). Nadto protokołem londyńskim przy podpisywaniu traktatu lizbońskiego Polska zastrzegła niewiązanie jej treścią Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest ustrojowym, legalnym, konstytucyjnym organem państwa polskiego z mocy zgodnej z Konstytucją i niekwestionowanej w tym zakresie ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku o Sądzie Najwyższym.

Co zatem dalej z Izbą Dyscyplinarną?

Izba Dyscyplinarna winna sprawnie, bez zbędnej zwłoki, wykonywać swoje ustawowe obowiązki. Aktualnie mankamentem jest wstrzymywanie rozpoznawania wnoszonych do niej spraw i nienadawanie im biegu. W trybie administracyjnym I prezes Sądu Najwyższego może w stosunku do zachowawczo zachowującego się w tym zakresie prezesa Izby Dyscyplinarnej uruchomić dyspozycję rozpoznawania zawisłych w Izbie spraw. Reprezentuję pogląd, iż skład tej izby winien być uzupełniony przez sędziów delegowanych celem rozpoznawania uchylania immunitetów i rozpatrywania odpowiedzialności dyscyplinarnej wszystkich tych sędziów, którzy łamią konstytucyjną zasadę legalizmu w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Orzecznictwo TSUE nie może być w tej sytuacji pretekstem do łamania praw podsądnych (art. 45 Konstytucji RP i art. 6 Europejskiej konwencji praw człowieka) do rozpoznania ich spraw „przez niezależnego i niezawisłego sędziego bez zbędnej zwłoki”. Sędziowie ci w interesie podsądnych winni być odsunięci od sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Oczekujemy w tym zakresie jednoznacznego stanowiska rządu i I prezes Sądu Najwyższego.

Zaznaczył Pan, że podziela zadanie premiera, jak i rzecznika rządu odnośnie do funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej…

Tak. Ocena ta wynika z oportunistycznego, asekuracyjnego stanowiska niektórych sędziów Sądu Najwyższego blokujących prawidłowe funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej. Pełzający pucz części środowiska sędziowskiego winien się spotkać z bardziej zdecydowaną reakcją i odpowiedzialnością. Oświadczenie części sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z 24 maja 2021 roku winno rodzić skutki w stanowisku państwa polskiego przypominającym zakres i charakter zobowiązań państwa w stosunku do Unii Europejskiej i jej zobowiązań w stosunku do Polski. Wykonanie orzeczeń TSUE może dotyczyć wykładni prawa Unii (tworzonego ad hoc) przez jej organy, jak i przyjętego przez jej instytucje, ale nie wykładni polskiej Konstytucji i funkcjonowania polskich organów władzy.

Pana zdaniem kolejny etap reformowania wymiaru sprawiedliwości, o którym słyszymy, powinien objąć także Izbę Dyscyplinarną?

Nie. O taki kształt kontroli odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokatów, radców prawnych, notariuszy, komorników sądowych zabiegałem od połowy lat 90. ubiegłego wieku jako senator kilku kadencji, mając bogate doświadczenie w funkcjonowaniu odpowiedzialności dyscyplinarnej… Uważam uregulowanie statusu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego za satysfakcjonujące.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki/Nasz Dziennik

drukuj