
Ks. D. Bartocha SDB: Nie koncentrujemy się na tym, że ks. Jan Świerc i towarzysze ponieśli męczeńską śmierć. Bardziej pokazujemy, że mieli pasję w swoim życiu, że chcieli robić coś bardzo dobrego
Ks. Jan Świerc i jego ośmiu towarzyszy to ludzie, którzy podejmowali odpowiedzialnie swoje obowiązki, jakie im przyszło pełnić. Kiedy dzisiaj mówimy o ich powołaniu, to nie koncentrujemy się na tym, że ponieśli męczeńską śmierć, chociaż to jest akt heroiczny i ważny. Bardziej pokazujemy, że byli to ludzie, którzy mieli pasję w swoim życiu, że chcieli robić coś bardzo dobrego, że w tej pasji odnaleźli duchowość salezjańską ks. Jana Bosko i za wszelką cenę chcieli tą duchowością dzielić się i służyć społeczeństwu. Myślę, że dzisiaj wielu młodych ludzi bardzo chciałoby też odnaleźć taką pasję – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ks. Dariusz Bartocha SDB, przełożony Towarzystwa Salezjańskiego Inspektorii Krakowskiej pw. św. Jacka. W sobotę w Krakowie odbędzie się beatyfikacja dziewięciu salezjanów, którzy ponieśli męczeńską śmierć w niemieckich obozach koncentracyjnych.
W najbliższą sobotę, 6 czerwca, w krakowskim Sanktuarium św. Jana Pawła II odbędzie się [beatyfikacja] ks. Jana Świerca i ośmiu towarzyszy – salezjanów-męczenników II wojny światowej.
– Współbraci, którzy byli w obozach i poginęli, było o wiele więcej. Już kilkanaście lat temu był beatyfikowany bł. Józef Kowalski, który był aresztowany razem z tymi, o których teraz mówimy. Natomiast wtedy nie znaleźliśmy tylu świadectw, żeby poprowadzić ten proces. Teraz, po pierwsze, udało się to zrobić, po drugie, poszukiwania tych postaci zaowocowały tym, że mamy jeszcze więcej pamiątek, wspomnień, tekstów o nich czy świadectw. Koncentrujemy się głównie na tym, żeby zobaczyć ich życie, bo męczeństwo było skutkiem pewnej niewygody dla reżimu takich ludzi, którzy pracowali dobrze, którzy byli w jakiś sposób obowiązkowi, którzy wychowywali młodzież. To jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza jak wychowywali do patriotyzmu – mówił ks. Dariusz Bartocha SDB.
Męczeństwo dziewięciu salezjanów było świadomym przyjęciem krzyża, świadectwem całkowitego ofiarowania życia Chrystusowi.
– To byli ludzie, którzy podejmowali odpowiedzialnie swoje obowiązki, jakie im przyszło pełnić. To był trudny czas dla Polski, kiedy mówimy o czasie ich życia. To początek nowego wieku, to czas przed pierwszą wojną światową i jej w trakcie. Między innymi ks. Jan Świerc organizuje obozy dla uchodźców z terenów wschodnich, którzy chcą maszerować dalej, do Europy Zachodniej. Taki obóz przejściowy na parę tysięcy ludzi został zorganizowany w Oświęcimiu. To są decyzje o tym, by prowadzić szkoły, które nie były łatwe do zorganizowania, do poprowadzenia, do służenia wielu osobom. To bardzo ciężka praca, ale poniekąd taka zwyczajna, nie jakaś nadzwyczajna. (…) Kiedy dzisiaj mówimy o ich powołaniu, to (…) nie koncentrujemy się na tym, że ponieśli męczeńską śmierć, chociaż to jest akt heroiczny i ważny. Bardziej pokazujemy, że byli to ludzie, którzy mieli pasję w swoim życiu, że chcieli robić coś bardzo dobrego, że w tej pasji odnaleźli duchowość salezjańską ks. Bosko i za wszelką cenę chcieli tą duchowością dzielić się i służyć społeczeństwu. Myślę, że dzisiaj wielu młodych ludzi bardzo chciałoby też odnaleźć taką pasję – podkreślił przełożony Towarzystwa Salezjańskiego Inspektorii Krakowskiej pw. św. Jacka.
Beatyfikacja męczenników rozpocznie się w sobotę Eucharystią o godz. 10.00. Poprzedzać ją będzie modlitwa, która rozpocznie się o godz. 9.00.
– Zaproponowaliśmy godzinę modlitwy, którą poprowadzi młodzież. Z naszego charyzmatu jest dosyć oczywiste dla nas, że chcieliśmy, żeby oni byli tymi, którzy wprowadzą nas w liturgię. Będzie trochę modlitwy, trochę adoracji, trochę śpiewu, by przygotować się do liturgii. Liturgia ma przypisany już cały porządek, więc niewiele tam było do zmiany czy zaproponowania. To, co być może jest pewną zmianą w stosunku do innych beatyfikacji, to to, że nie mamy relikwii. Jedyne, co pozostało po naszych współbraciach, to pewnego rodzaju pamiątki, stąd – tak jak zwykle niesie się relikwiarze, żeby potem oddać cześć nowym beatyfikowanym – my przyniesiemy tylko trochę dokumentów. To będą testamenty, to będzie obrazek prymicyjny, to będą podania o śluby, to będą zapiski w dzienniczku z ostatnich rekolekcji, to będzie doktorat księdza Antonowicza, czyli coś, co jest pamiątką po nich, ale nie są to wprost relikwie – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.
Relikwii nie udało się pozyskać z oczywistych względów – ciała salezjanów zamordowanych w Auschwitz i Dachau, podobnie jak wielu innych ofiar niemieckich zbrodni II wojny światowej, zostały spalone.
Dziewięciu salezjanów-męczenników, którzy zostaną wyniesieni na ołtarze w najbliższą sobotę, to: ks. Jan Świerc, ks. Ignacy Antonowicz, ks. Ignacy Dobiasz, ks. Karol Golda, ks. Franciszek Harazim, ks. Franciszek Miśka, ks. Ludwik Mroczek, ks. Włodzimierz Szembek oraz ks. Kazimierz Wojciechowski.
radiomaryja.pl



