fot. pixabay.com

„Nasz Dziennik”: Komu przeszkadza amantadyna i przychodnia „Optima” w Przemyślu?

Stosowanie amantadyny – według Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) – może zagrozić bezpieczeństwu zdrowotnemu pacjentów.

RPP postanowił o wszczęciu z urzędu postępowania wobec przychodni „Optima” z Przemyśla. „Do Biura Rzecznika Praw Pacjenta docierały niepokojące informacje, dotyczące stosowania amantadyny poza wskazaniami wynikającymi z Charakterystyki Produktu Leczniczego” – przekazał „Naszemu Dziennikowi” Departament Dialogu Społecznego i Komunikacji Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Jak dodaje, o przebiegu postępowania, wnioskach i dalszych krokach będzie informować na bieżąco.

RPP wystąpił do NFZ o dane dzieci, którym podawano lek, a także o dane pacjentów, którym go ordynowano bez potwierdzenia zakażenia koronawirusem. RPP zwrócił się także do konsultantów krajowych w dziedzinach: medycyny rodzinnej oraz chorób zakaźnych, tj. odpowiednio do: dr hab. n. med. Agnieszki Mastalerz-Migas oraz prof. Andrzeja Horbana, o opinię, czy leczenie COVID-19 amantadyną jest zgodne z aktualną wiedzą medyczną, czy w toku tego leczenia można lek podawać dzieciom oraz czy można stosować znacznie większe dawki leku.

„Z odpowiedzi przesłanych przez konsultantów wynika, że lek Vigeryt K nie jest zalecany w przebiegu COVID-19, zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Leczenie choroby COVID-19 tym lekiem nie jest też zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Przypominamy też, że badania kliniczne finansowane przez Agencję Badań Medycznych, dotyczące zastosowania amantadyny w zapobieganiu progresji i leczeniu objawów COVID-19, nie zostały jeszcze ukończone” – dodają służby prasowe rzecznika.

Kolejne postępowanie

To już drugie postępowanie wobec przemyskiej placówki, w której skutecznie leczy się amantadyną. Wcześniej do „Optimy” trafiło wezwanie Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie do przedłożenia kopii dokumentacji medycznej pacjentów, którym wystawiono recepty na leki zawierające amantadynę, rymantadynę, jak również pacjentów z podejrzeniem zakażenia lub zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 w okresie od marca 2020 roku do 30 kwietnia 2021 roku. Włodzimierz Bodnar, pulmonolog, pediatra pracujący w przychodni, przypomina, że obie kontrole i postępowania są niezasadne.

W grudniu ubiegłego roku było wydane stanowisko ministra zdrowia, że można poza schematami zapisywać amantadynę, więc to postępowanie Rzecznika Praw Pacjenta jest bezpodstawne – podnosi specjalista. Poza tym coraz więcej badań na świecie wskazuje na skuteczność leku nie tylko w przebiegu COVID-19, ale także po infekcji.

Także argument, że leczeni są pacjenci bez potwierdzonego testem koronawirusa, jest nieuzasadniony medycznie.

Trzeba zadać Rzecznikowi Praw Pacjenta pytanie, dlaczego np. jest rozbieżność testu na COVID-19 aż o 20 proc.? Czy jeśli pacjent ma objawy, to nie będziemy go leczyć i pozwolimy mu umrzeć? Objawy są typowe, a z wiarygodnością testów jest różnie. Leczyłem pacjenta, który miał 40 proc. płuc zajętych, i dopiero czwarty test wykazał, że to COVID. W ten sposób dochodzimy do paradoksów, gdybyśmy leczyli tylko na podstawie pozytywnego testu – zauważa Włodzimierz Bodnar.

To standard

„Interwencją” Rzecznika Praw Pacjenta jest też zaskoczona dr Katarzyna Ratkowska, lekarz medycyny, psychiatra.

Leczenie pozarejestracyjne jest praktyką powszechną w medycynie od zawsze. Większość leków jest stosowana poza wskazaniami rejestracyjnymi, bo te są często bardzo wąskie. Na przykład w psychiatrii wiele leków jest w rejestracji na leczenie depresji, a powszechnie używane są w zaburzeniach nerwicowych, czyli lękowych, bo tam jest wspólny mechanizm działania – podkreśla lekarz. Amantadynę w chorobie Parkinsona neurolodzy stosują od lat, bo ma wskazanie rejestracyjne, ale także w stwardnieniu rozsianym, gdzie nie ma tego wskazania.

Jak dodaje dr Ratkowska, z ustawy o zawodzie lekarza i z kodeksu etycznego wynika, że lekarz powinien leczyć pacjenta zgodnie ze swoją wiedzą medyczną, przekonaniem, jak najlepiej, wszelkimi dostępnymi mu środkami.

I tu nie trzeba żadnego ministerialnego rozporządzenia. Takie podejście jest praktykowane w medycynie od zawsze. Informuje się pacjenta o właściwościach leku, dlaczego się go stosuje, jeśli jest poza wskazaniami. Mówi o objawach ubocznych, jakie ten lek ma, a pacjent musi wyrazić na to zgodę. W moim przekonaniu tutaj zupełnie sztucznie wywoływana jest tylko wokół amantadyny taka wrzawa, że lek w covidzie jest stosowany poza wskazaniem – zaznacza specjalistka i tłumaczy, że lek ten jest dopuszczony także do ordynowania dzieciom od 10. roku życia.

W praktyce jest też stosowany również u dzieci młodszych w przeliczeniu na 1 kg ciała.

Gdyby zajrzeć w publikację „Leki współczesnej terapii”, to amantadynę można podawać dzieciom w leczeniu przeciwwirusowym. Nie jest określone, o jaki wirus konkretnie chodzi, i dawkuje się między 4 a 8 mg na kg masy ciała. To są wytyczne ogólnie dostępne w książkach medycznych i nikt tego nie wycofał – podnosi Włodzimierz Bodnar.

W ocenie Anny Marii Siarkowskiej, poseł PiS, postępowania wobec przychodni „Optima” są niezrozumiałe.

 – Przypomnę, że ta placówka zawsze była otwarta dla pacjentów, także w pandemii. Lekarze, korzystając z najlepszej wiedzy medycznej, nie zasłaniając się strachem przed zakażeniem, przyjmowali osobiście pacjentów, i to trzeba docenić. Dla wielu chorych była to wówczas jedyna możliwość uzyskania pomocy. Piętnować powinniśmy raczej te placówki, w których pacjenci zostali pozbawieni leczenia – podsumowuje parlamentarzystka.

Aneta Przysiężniuk-Parys, „Nasz Dziennik”

drukuj