Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem Waldemara Żurka całkowicie sparaliżowało Fundusz Sprawiedliwości
Ministerstwo Sprawiedliwości doprowadziło do paraliżu Funduszu Sprawiedliwości. Wiele osób i organizacji potrzebujących wsparcia nie otrzyma pomocy. Kontrowersje wzbudza też wynajęcie zewnętrznej firmy, która ocenia wnioski konkursowe.
Środki z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczane są na wsparcie pokrzywdzonych oraz na przeciwdziałanie przestępczości. Trafiają do organizacji, stowarzyszeń i fundacji pomocowych w całej Polsce. Obecny – czteroletni program wsparcia – kończy się wraz z końcem roku. Nowego programu na razie nie będzie, co oznacza, że organizacje pomocowe i ofiary przestępstw pozostaną bez wsparcia.
„Informujemy, że od 1 stycznia 2026 r. wstrzymane zostanie wsparcie, którego udzielamy jako Ośrodek Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem. […] Zespół Niebieskiej Linii IPZ pozostaje w gotowości, by działać, jednak bez środków na funkcjonowanie i realizację zadań nie jest możliwe ani przyjmowanie nowych osób pokrzywdzonych, ani kontynuowanie wsparcia, które się rozpoczęło” – przekazała Niebieska Linia Instytutu Psychologii Zdrowia.
Ministerstwo Sprawiedliwości – które zarządza Funduszem – rozpisało konkurs do programu na przyszły rok. Do 6 grudnia resort miał ogłosić wyniki, ale zamiast tego wydłużył czas na rozpatrywanie wniosków do 31 stycznia przyszłego roku.
– Chcemy robić to rzetelnie i uczciwie. To wymaga czasu, to wymaga też nauki dla tych, którzy muszą te wnioski wypełniać. Więc te konkursy są prowadzone, bądźcie cierpliwi – stwierdził minister Waldemar Żurek.
Brak finansowania oznacza, że od stycznia pokrzywdzeni nie będą mogli liczyć na pomoc.
– Co ma zrobić kobieta, której podano pigułkę gwałtu, która potrzebuje pomocy psychologicznej, pomocy prawnej? Ta kobieta została dzisiaj bez pomocy. Co ma zrobić mężczyzna, który uległ wypadkowi, potrzebuje pomocy prawnej oraz rehabilitacji? – pytał Sebastian Łukaszewicz, poseł PiS.
Wiceminister sprawiedliwości, Sławomir Pałka, przyznał, iż przyczyną opóźnień są obawy urzędników o zarzuty podobne do tych, które prokuratura Waldemara Żurka stawia politykom PiS i urzędnikom za rządów Zjednoczonej Prawicy.
„To częściowo wynikało z paraliżu decyzyjnego związanego z obawami o wykonywanie tych czynności przez urzędników. Proszę sobie wyobrazić, że część pana byłych kolegów z pracy ma teraz zarzuty za czynności, które pan ma teraz wykonywać” – wskazał wiceminister Sławomir Pałka w wywiadzie dla WP.pl.
– Zastępca ministra Żurka przyznaje wprost – tak zastraszyliśmy urzędników, że boją się normalnie pracować i rozdzielać pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości i dlatego od pierwszego stycznia przestanie działać Sieć Pomocy Pokrzywdzonym. Sieć, która w tej chwili już prawie czterysta punktów w całym kraju obejmuje – dodał poseł PiS, Marcin Warchoł.
Na tym jednak nie koniec kontrowersji wokół Funduszu. Okazuje się, że Ministerstwo Sprawiedliwości wynajęło za blisko milion złotych firmę zewnętrzną do oceny wniosków w ramach Funduszu Sprawiedliwości. Co więcej, firma ta zaproponowała pracę Karolinie Święcickiej. To była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości, którą wcześniej upolityczniona prokuratura trzymała w areszcie ws. rzekomych nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.
„Imponujące! Ministerstwo Niesprawiedliwości Żurka bije o głowę ministerstwa z orwellowskiej dystopii. […] obsługę Funduszu Sprawiedliwości zlecili prywatnej firmie za niemal milion złotych. I chcieli zatrudnić w niej urzędniczkę, którą wcześniej za rzetelną obsługę tego samego Funduszu skrzywdzili – aresztując i do dziś bezpodstawnie ścigając. I nazywają to wszystko >>uczciwą zmianą reguł gry<<. Przy okazji tysiące ofiar przestępstw zostawili nagle, od 1 stycznia, na lodzie, co pewnie każą nazywać wyrazem troski o pokrzywdzonych. >>Pewnego dnia Partia ogłosi, że dwa i dwa to pięć, i wszyscy będą musieli w to uwierzyć…<< – Orwell >>Rok 1984<< – napisał w mediach społecznościowych były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, któremu prokuratura Waldemara Żurka chce postawić zarzuty właśnie za rzekome nieprawidłowości przy wypłacaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Wstrzymanie wsparcia z Funduszu Sprawiedliwości pokazuje, że polityczne zarzuty mają konsekwencje nie tylko dla polityków opozycji, ale i dla zwykłych – nawet pokrzywdzonych obywateli.
TV Trwam News



