fot. PAP/Leszek Szymański

Min. Z. Ziobro: Środowisko sędziowskie nie jest zdolne do samooczyszczania

Czy środowisko sędziowskie jest zdolne do samooczyszczenia? Po tym, jak Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie uchyliła immunitetu sędzi Beacie Morawiec, są ku temu poważne wątpliwości. Prokuratura zamierzała postawić jej zarzuty korupcyjne.

Prokuratura Krajowa chciała uchylenia immunitetu byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, Beacie Morawiec. Śledczy zamierzali postawić jej zarzuty korupcyjne. Sędzia miała przyjąć łapówkę od biznesmena za pozytywny wyrok w jego sprawie. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego stanęła w obronie sędzi, która jest prezesem Stowarzyszenia Sędziów THEMIS. Krytykuje ono zmiany w polskim wymiarze sprawiedliwości.

– To rozstrzygnięcie po raz kolejny dowodzi, że środowisko sędziowskie nie jest zdolne do samooczyszczania, zdecydowanej walki ze złem i patologiami wewnątrz własnego środowiska – mówił minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

Wcześniej Izba nie uchyliła immunitetu sędziemu Włodzimierzowi Wróblowi, który według śledczych nie wystawił zwolnienia z aresztu mężczyźnie, który odbył swój wyrok. W efekcie oskarżony jeszcze miesiąc przebywał w zakładzie karnym. Z kolei w przypadku sędziego Igora Tuleyi Izba Dyscyplinarna nie zgodziła się na jego doprowadzenie do prokuratury. Sprawa dotyczy podejrzenia ujawnienia informacji ze śledztwa. To pokazuje, że Izba nie jest skutecznym organem – wskazał wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta.

– Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ulega presji, która jest kreowana przez część środowiska sędziowskiego i boi się wydawania odważnych rozstrzygnięć – powiedział Sebastian Kaleta.

Zadaniem Izby Dyscyplinarnej jest rozstrzyganie spraw z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, prokuratorów i innych zawodów prawniczych. Izba rozpatruje wnioski w sprawie wyrażenia zgody na pozbawienie wolności lub pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego. Według Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej funkcjonowanie Izby jest złamaniem prawa wspólnotowego. Z kolei grupa sędziów z Izby Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego orzekła, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego i unijnego.

– Sędziowie nie powinni być ponad prawem. Powinni podlegać tak jak wszyscy obywatele. Izba Dyscyplinarna jest od tego – mówił poseł PiS, Waldemar Andzel.

Opozycja, choć nie uznaje Izby Dyscyplinarnej za sąd, to jednak pochwala jej decyzję ws. sędzi Beaty Morawiec.

– Ta instytucja nie istnieje w obrocie prawnym. Jest ona fikcyjną instytucją, ale szanuję to, że ludzie, którzy tam się zebrali przy kawie i ciasteczkach, postanowili słusznie. To fajnie – zaakcentował poseł Lewicy, Andrzej Rozenek.

Z kolei poseł Michał Szczerba z PO przekonywał, że decyzja Izby jest celowym zagraniem.

– Mam wrażenie, że istnieje próba uwiarygodnienia tej pseudo Izby – oznajmił Michał Szczerba.

Izba Dyscyplinarna, podejmując tak kontrowersyjne decyzje, zabiega o swój lepszy wizerunek – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

– Przez tego typu decyzje chce być postrzegana dobrze i przez totalną opozycję, i przez zagranicę – podsumował prof. Mieczysław Ryba.

W efekcie sędzia Beata Morawiec wróciła do orzekania.

 

TV Trwam News

drukuj