fot. https://www.facebook.com/CzarnekPL/photos

Lewica chce odwołania dr. hab. P. Czarnka ze stanowiska ministra edukacji i nauki

Lewica chce natychmiastowego usunięcia dr. hab. Przemysława Czarnka ze stanowiska ministra edukacji i nauki. Przy wsparciu m.in. tzw. Akcji Demokracji ruszyła zbiórka podpisów pod – jak to określono – obywatelskim wotum nieufności. Środowiskom lewicowym przeszkadza m.in. nauczanie religii w szkołach, którego minister broni oraz nadanie większych uprawnień kuratorom oświaty. Dr hab. Przemysław Czarnek jest ponadto obwiniany za niskie pensje pedagogów. 

Zbieranie podpisów ma być takim propagandowym efektem – ocenił prof. Mieczysław Ryba, politolog. Dodał, że w rzeczywistości to sprzeciw ministra wobec ideologii w szkołach budzi największe zastrzeżenia tej grupy.

– Oni chcą na tym zbić swój kapitał, bo wiemy, że antypisowski elektorat nienawidzi ministra Przemysława Czarnka ze względów ideologicznych. To jest główny powód zbiórki, natomiast ministra odwołuje się przez wotum nieufności w Sejmie lub decyzję premiera. Nie wydaje mi się, żeby oni byli w stanie zebrać większość sejmową. Wiadome, iż minister na różne sposoby broni szkoły przed ideologią, jest zwolennikiem wolności nauki, aby nie wyrzucać profesorów za poglądy. To się nie podoba tym, którzy wierzą w ideologię neomarksistowską. Akcja Lewicy jest nakierowana na to, żeby zaistnieć w przestrzeni swojego własnego elektoratu – mówił prof. Mieczysław Ryba.

Minister Przemysław Czarnek konsekwentnie powtarza – wbrew krytyce m.in. lewicowych organizacji – że szkoła nie jest miejscem na demoralizowanie dzieci. Nie zgadza się też z tym, by w placówkach oświatowych funkcjonowały podmioty edukujące uczniów wbrew wiedzy czy woli rodziców.

Szef resortu edukacji wyciąga także konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za włączanie uczniów w akcje polityczne, jak np. Tour de Konstytucja. To zmobilizowało m.in. Lwicę do atakowania oraz nawoływania do odwołania szefa resortu edukacji i nauki.

 

RIRM

drukuj