fot. pixabay.com

Kontrole na stokach

Nad stokami narciarskimi ponownie zbierają się ciemne chmury. Policja zapowiada kontrolę stoków. Jej wyniki zdecydują o tym, czy pozostaną one otwarte.

Stoki już kuszą pierwszych chętnych na narty. Branża wypracowała nowe zasady reżimu sanitarnego w trakcie rozmów z rządem. Teraz wicepremier Jarosław Gowin tłumaczy, że do otwarcia stoków doszło z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy.

– Zadzwonił do mnie od razu w poprzednią niedzielę i to on bardzo stanowczo powiedział mi, że nie zaakceptuje zamknięcia stoków – mówił w Polsat News Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

Zamknięte pozostaną za to restauracje i ośrodki wypoczynkowe. Dla lokalnych przedsiębiorców, w tym także górali, to ogromny cios. Część z nich zapowiada, że jeśli prezydent przyjedzie do nich na narty, nie zostanie wpuszczony na Podhale. Padają hasła o zablokowaniu Zakopianki. 6 grudnia może dojść do manifestacji w Warszawie. W ostatni weekend narciarze tłumnie pojawili się w Krynicy-Zdroju. Media społecznościowe obiegły zdjęcia, z których trudno wyciągnąć wnioski o przestrzeganiu zasad reżimu sanitarnego, dlatego policja zapowiedziała kontrole na stokach.

Zaniepokojenie wyraża Adam Niedzielski, minister zdrowia.

– Jeżeli te kontrole, które będą prowadzone od najbliższego weekendu, potwierdzą, że mamy sytuacje nieprzestrzegania, potwierdzą, że mamy naruszenie tego reżimu, który wspólnie został ustalony, a na dodatek jak będę widział, że na poziomie dziennych wyników pod koniec tygodnia będziemy mieli przyrost zachorowań, którego nie będzie można przypisać innym elementom, będę rekomendował zamknięcie stoków – powiedział Adam Niedzielski.

Nad właścicielami stoków ponownie mogą zawisnąć ciemne chmury. Wypracowane do tej pory zasady reżimu sanitarnego ograniczają liczbę narciarzy do jednej osoby na 100 m2.

 

TV Trwam News

drukuj