fot. twitter.com/ipngovpl

Kołobrzeg: jest zgoda na lokalizację pomnika ofiar operacji antypolskiej NKWD 1937-1938

Pomnik „Ofiar Operacji Antypolskiej NKWD 1937-1938 i Zagłady Nadberezyńców” może stanąć w Kołobrzegu przy ul. 6 Dywizji Piechoty, przed głównym wejściem na cmentarz komunalny. Ta lokalizacja kończy wielomiesięczny spór inicjatorów wzniesienia pomnika i miejskiego samorządu.

Teren zielony przy ul. 6 Dywizji Piechoty w Kołobrzegu, przed głównym wejściem na cmentarz komunalny i w sąsiedztwie wojennej nekropolii to zaakceptowana przez władze Kołobrzegu i większość radnych lokalizacja pomnika „Ofiar Operacji Antypolskiej NKWD 1937-1938 i Zagłady Nadberezyńców”.

Inicjatorem wzniesienia pomnika jest komitet społeczny, którego prezesem jest Krzysztof Nowacki. Według informacji podanych na oficjalnej stronie internetowej stowarzyszenia, koszt budowy pomnika szacowany jest na ok. 420 tys. zł. Zbiórka pieniędzy trwa. Autorem projektu pomnika jest lokalny artysta rzeźbiarz Romuald Wiśniewski, który ma być także wykonawcą.

Pomnik ma przedstawiać pełnowymiarową postać klęczącego cywila – ofiarę, z pochyloną do przodu głową i rękami skrępowanymi na plecach, za którym stoi enkawudzista. Całość składa się z dwóch ścian z betonu architektonicznego, wysokich na ok. 2 m i 3 m, usytuowanych na prostokątnym placu. Figura ofiary ma zostać wykuta z brązu, natomiast żołnierza – z betonu architektonicznego. W tle, za pomnikiem ma stanąć ponad 6-metrowy maszt.

Na lewej, niższej, ścianie pomnika umieszczone zostaną napisy o treści: „Pamięci Polaków zamordowanych w latach 1937-1938 w wyniku operacji antypolskiej ludobójstwa dokonanego przez NKWD w Związku Sowieckim” oraz „Pamięci Nadberezyńców którzy w ramach tej akcji również ulegli zagładzie”. Na prawej ścianie umieszczone zostanie motto z trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie”.

Inicjatorzy wzniesienia pomnika informują na stronie stowarzyszenia, że ma on „przypominać mieszkańcom Kołobrzegu, przewodnikom i turystom o dramatycznych losach mieszkańców polskich zaścianków za ziemiach położonych między Berezyną a Dnieprem” oraz „ukazywać, jak ważnym, a jednak zapomnianym lub ukrywanym wydarzeniem w dziejach Europy był pogrom Polaków na ziemiach zajętych przez Sowietów”.

Podają, że „będzie to pierwszy pomnik w Polsce upamiętniający te ofiary”.

Spór między inicjatorami wzniesienia pomnika a kołobrzeskim samorządem, w który włączyła się też Gmina Wyznaniowa Żydowska, nie dotyczył samej budowy pomnika, a jego lokalizacji. Trwał on ponad rok i dopiero na ostatniej, styczniowej sesji Rady Miasta Kołobrzeg udało się go zakończyć. Większość radnych zgodziła się na kompromis, aby pomnik stanął przed wejściem na cmentarz komunalny. W głosach sprzeciwu podnoszono, że „miejsce pomnika, jest przy innych, na cmentarzu”, a działkę przy ul. 6 Dywizji Piechoty można by, po zmianie w planie przestrzennego zagospodarowania, przeznaczyć na parking. Wcześniej komitet społeczny chciał dla pomnika lokalizacji w turystycznej dzielnicy uzdrowiskowej, na terenie zielonym, przy rondzie na skrzyżowaniu ulic Zdrojowej i Adama Mickiewicza, w sąsiedztwie lapidarium żydowskiego.

W ramach tzw. „operacji polskiej” przeprowadzonej przez NKWD w latach 1937-1938 w ZSRR aresztowano ponad 143 tys. osób. Co najmniej 111 tys. skazano na karę śmierci. Blisko 30 tys. Polaków zesłano do łagrów. Na Ukrainie, która była największym skupiskiem ludności polskiej w ZSRR, osądzono niemal 56 tys. osób. Ponad 47 tys. z nich zamordowano.

Według IPN aresztowanych w ramach operacji mężczyzn oskarżano o przynależność do nieistniejącej od 1921 r. Polskiej Organizacji Wojskowej, która miała rzekomo prowadzić działalność szpiegowsko-wywrotową na rzecz II Rzeczypospolitej. Na większości z nich wykonano wyrok śmierci. Żony „szpiegów” lub „wrogów ludu” były zsyłane na 5 do 10 lat w głąb ZSRR za to, że nie informowały organów władzy sowieckiej o „kontrrewolucyjnej działalności szpiegowskiej” mężów. Ich dzieci często odsyłano do domów dziecka lub więziono w obozach i koloniach pracy.

PAP

drukuj