Dr R. Pietras: In vitro to jest też rodzaj aborcji
Resort zdrowia mówi o sukcesie, a kliniki postulują zmiany w programie refundacji in vitro, przede wszystkim płynniejsze finansowanie. Od wprowadzenia rządowego programu refundacji sztucznego zapłodnienia zakwalifikowano do niego ponad 20 tys. par. Przeszło 14 tys. z nich rozpoczęło procedurę zapłodnienia pozaustrojowego, co przełożyło się na 7 tys. ciąż. Dane przytacza „Dziennik Gazeta Prawna”.
Eksperci wskazują jednak, że nie można zapominać o niegodziwości tej metody. Dr Robert Pietras, specjalista ginekolog-położnik, wskazuje, że każda ciąża powstała przy zastosowaniu in vitro niesie za sobą wielokrotnie więcej uśmierconych ludzkich istnień.
– To trzeba by było pomnożyć przez co najmniej dziesięć albo i trzydzieści razy więcej. W Anglii robiono takie badania, że stracono milion zarodków, żeby uzyskać 38 tys. ciąż z in vitro. Ta liczba jest porażająca. Ile musiało być zarodków, ile musiało być poczęć. Wielu ludzi w Polsce, ale też i w innych krajach w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że jest to związane z wielkim ryzykiem i jednocześnie z holocaustem. Najwięcej ludzi umiera poprzez aborcję, a in vitro to jest też rodzaj aborcji, dlatego że to jest dobór tych zarodków, które mogą być i uśmiercanie tych, które nie mogą być. I w różnym stadium eliminacja tych zarodków – mówi dr Robert Pietras.
Lekarz wskazuje, że przy całym szacunku do dzieci poczętych tą metodą, są one bardziej narażone na wady rozwojowe. Jak zauważa, wielu jego znajomych medyków z uwagi na tego rodzaju konsekwencje zrezygnowało ze stosowania tej metody.
Finansowanie procedury in vitro z naszych podatków ma miejsce od połowy ubiegłego roku. Program potrwa do końca 2028 r. i będzie łącznie kosztować 2,5 mld złotych.
RIRM



