fot. PAP/EPA

Białoruś wybiera prezydenta

Niedziela to dzień wyborów prezydenckich na Białorusi. Ubiegający się o reelekcję Aleksandr Łukaszenka ma silną konkurentkę, ale mimo to – jak podkreślają eksperci – wynik jest już przesądzony. Pojawiają się głosy, że urzędujący od 26 lat na Białorusi prezydent zrobi wszystko, by kolejna kadencja również należała do niego.

Kandydatów na prezydencki fotel jest wielu. Jednak na prowadzenie wysuwają się dwie postaci: ubiegający się o reelekcję prezydent Aleksandr Łukaszenka i jego kontrkandydatka Swiatłana Cichanouska.

– Jest to kandydatka, która ma szerokie poparcie w ramach całej opozycji białoruskiej, zdecydowanie szersze, aniżeli wcześniejsi kandydaci, którzy startowali w wyborach w poprzednich latach. To polityk bardzo charyzmatyczny. Ona potrafi zjednać tłumy. Wie, jak mówić do ludzi, zwłaszcza do ludzi młodych, do ludzi, którzy żądają zmian na Białorusi, a takich ludzi jest coraz więcej –  zaznaczył Jakub Mizera, politolog.

Coraz większe poparcie dla Swiatłany Cichanouskiej sprawiło, że Łukaszenka zaczął obawiać się utraty władzy.

– On nie dopuści do tego, aby te wybory przegrać – podkreślił były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski.

W sobotę wieczorem milicja zatrzymała w Mińsku najbliższą współpracownicę Cichanouskiej. Kobieta wkrótce potem została wypuszczona. W areszcie wciąż pozostaje wcześniej zatrzymana szefowa sztabu oraz kilka innych osób. Łukaszenka walczy o wygraną. W niedzielę w Mińsku pojawiły się problemy z dostępem do internetu. W takiej sytuacji rodzi się pytanie o demokratyczność głosowania.

– Nierzadko Białoruś była oskarżana o łamanie standardów demokratycznych – o fałszowanie wyborów. Istnieje ryzyko, że tak może się zdarzyć i teraz – wskazał Jakub Mizera.

Powstaje pytanie, jak zachowa się Rosja. Część ekspertów nie wyklucza, że przegrana Łukaszenki i rozpoczęcie demokratyzacji kraju może oznaczać wkroczenie rosyjskich wojsk na Białoruś.

TV Trwam News

drukuj