fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

B. Kownacki: Zakup nowych samolotów umożliwi sprawną politykę dyplomatyczną

Nawet do 1 mld 700 mln złotych – tyle mogą kosztować Polskę nowe samoloty do przewozu najważniejszych osób w państwie. „To duży wydatek, ale rozłożony na kilka lat” – wskazywał Bartosz Kownacki, wiceszef MON-u. Jak tłumaczył w środowej audycji „Polski punkt widzenia”, jest to wydatek konieczny, umożliwiający sprawną politykę dyplomatyczną naszego kraju.

Komitet Stały Rady Ministrów przyjął wieloletni program rządowy w zakresie samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Jest szansa na to, że pierwsze samoloty pojawią się w Polsce już w przyszłym roku – deklarował minister Bartosz Kownacki.

Jest to przemyślana koncepcja, która została wypracowana w Ministerstwie Obrony Narodowej, bo jest to ten resort, który później będzie odpowiadał za przelot VIP-ów. Mamy kilka rodzajów samolotów i kilka możliwości korzystania z transportu najważniejszych osób w państwie – mówił wiceszef MON-u.

Na potrzeby państwa – w ocenie gościa środowej audycji „Polski punkt widzenia” – miałby odpowiedzieć zakup nie tylko dwóch małych samolotów, wykorzystywanych przez kilkuosobowe delegacje, ale także dwóch średnich, które – jak mówił Bartosz Kownacki – są tak naprawdę dużymi maszynami mogącymi pomieścić kilkadziesiąt osób, wykorzystywanymi przez prezydenta czy premier.

Będą dwa równoległe przetargi ogłoszone w tym samym momencie. Liczę, że w ciągu dwóch, trzech miesięcy będzie już można zrealizować to zadanie, natomiast są to przetargi, które będą zawierały umowę opcji, czyli dokupu kolejnych samolotów w przyszłości – wskazywał wiceszef MON-u.

Minister tłumaczył, że zakup samolotów jest niezbędnym narzędziem do realizacji polityki własnego państwa. Kompromitacją – mówił – jest sytuacja, w której głowa państwa leci rejsowym samolotem za Atlantyk, gdzie jest przeszukiwana przez służby. Nie chodzi o ekstrawagancję czy rozrzutność, ale szanowanie samych siebie i sprawną realizację polityki państwa – zaznaczył polityk.

Wydatek ma być rozłożony na kilka lat. „Takie są ceny samolotów. Pamiętajmy, że muszą być one uzbrojone w odpowiednie systemy” – zauważył Bartosz Kownacki.

Te kwoty w liczbach bezwzględnych mogą robić wrażenie, ale chodzi o to, że kiedy my tych samolotów nie mamy, kiedy nie możemy sprawnie realizować polityki dyplomatycznej naszego kraju, to koszty, straty, jakie ponosimy z tego tytułu, są dużo większe. Państwo tej wielkości musi mieć po prostu odpowiednią flotę – akcentował minister.

Wiceszef MON-u – na antenie Telewizji Trwam – skomentował wyrok wydany przez sąd ws. gen. Pawła Bielawnego, byłego wiceszefa BOR-u, oskarżonego o nieprawidłowości przy ochronie VIP-ów w Smoleńsku.

To elementarne poczucie sprawiedliwości, żeby osoby, które są odpowiedzialne za ten dramat, jaki miał miejsce w Smoleńsku, ponosiły konsekwencje. Można wyrazić tylko zdziwienie, że przez sześć lat – aż sześć lat – czekaliśmy, żeby pierwszy wyrok skazujący w tej sprawie ujrzał światło dzienne i to jeszcze nieprawomocnie – mówił polityk.

Według ministra, w ciągu ostatnich pięciu lat nie było w Polsce klimatu politycznego do wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ułomne mechanizmy prokuratury – tłumaczył Bartosz Kownacki – były potęgowane przez nastawienie polityczne.

Była duża część polityków w ówczesnej koalicji rządzącej, która robiła wszystko, żeby zdeprecjonować ludzi, którzy zginęli w Smoleńsku, żeby wyśmiać dramat smoleński. (…) Sygnał był taki, że prokuratura nie odczuwała impulsu ze strony polityków, żeby to postępowanie prowadzić. Wręcz odwrotnie, ten impuls był: „Dajcie sobie spokój” – mówił wiceszef MON-u.

Jak dodał, w sprawie smoleńskiej akty oskarżenia usłyszało zaledwie kilka osób. Minister zaznaczył, że liczba odpowiedzialnych jest dużo większa.

Obecny wiceminister obrony narodowej negatywnie ocenił również poczynania Bogdana Klicha, ówczesnego szefa MON-u.

Jest osobą, która nadzorowała 36. pułk. Chciałbym usłyszeć wyjaśnienia, dlaczego doszło do takiego stanu, który był w 36. specpułku. To była jednostka niewydolna organizacyjnie. Ona wcześniej czy później musiała doprowadzić do dramatu, dlatego że byli to ludzie, którzy w żaden sposób nie byli w stanie sprostać ilości zadań, jakie były na nich nakładane – zauważył Bartosz Kownacki.

Całość środowej audycji „Polski punkt widzenia” z udziałem wiceszefa MON-u można obejrzeć [tutaj].

RIRM

drukuj