Dr M. Skwarzyński: Fala podważania autorytetu organów sądowych rozpoczęła się od Trybunału Konstytucyjnego, przeszła przez Sąd Najwyższy, a teraz przechodzi przez Trybunał Stanu
Fala podważania autorytetu organów sądowych rozpoczęła się od Trybunału Konstytucyjnego, przeszła przez Sąd Najwyższy, a teraz przechodzi przez Trybunał Stanu. Na to się nakłada jeszcze upolitycznienie władz w Sądzie Okręgowym, w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, co ma doprowadzić w konsekwencji do tego, żeby w Polsce nie było realnie istniejącego wymiaru sprawiedliwości. Jeżeli się rozmontowuje system w ten sposób, że nie będzie wiarygodnego organu, który będzie się cieszył autorytetem, to wymiar sprawiedliwości po prostu przestanie działać – mówił w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja dr Michał Skwarzyński, prawnik z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Trwa dekonstrukcja polskiego sądownictwa przez ekipę Donalda Tuska. Obecnie trwa zamieszanie wokół Trybunału Stanu i sprawą odebrania immunitetu pierwszej prezes Sądu Najwyższego, Małgorzacie Manowskiej.
– Proszę zwrócić uwagę, że fala podważania autorytetu organów sądowych rozpoczęła się od Trybunału Konstytucyjnego, przeszła przez Sąd Najwyższy, a teraz przechodzi przez Trybunał Stanu. Na to się nakłada jeszcze upolitycznienie władz w Sądzie Okręgowym, w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, czyli w kluczowym sądzie dotyczącym spraw politycznych, co ma doprowadzić w konsekwencji do tego, żeby w Polsce nie było realnie istniejącego wymiaru sprawiedliwości, realnie istniejących organów. Proszę pamiętać, że wymiar sprawiedliwości istnieje wtedy, kiedy są organy, które tę sprawiedliwość wymierzają, kiedy są środki ochrony, kiedy jest jakaś procedura, kiedy są pełnomocnicy, oskarżyciele itd. Jeżeli się rozmontowuje system w ten sposób, że nie będzie wiarygodnego organu, który będzie się cieszył autorytetem, to wymiar sprawiedliwości po prostu przestanie działać – zwrócił uwagę dr Michał Skwarzyński.
Rozmówca Radia Maryja przypomniał, że upadek I Rzeczypospolitej rozpoczął się od upadku sądownictwa.
Zdaniem gościa „Aktualności dnia” działania wymierzone w Trybunał Stanu są atakiem wyprzedzającym, który ma zdewaluować ten organ – ostatni cieszący się jeszcze autorytetem – w obliczu ewentualnej konieczności pociągnięcia do odpowiedzialności winnych za stan i działania państwa po zmianie władzy.
– Oczywiście wybrano bardzo prozaiczny sposób, żeby w pretekście zaatakowania pierwszej prezes Sądu Najwyższego doprowadzić do sytuacji, w której zdekompletuje się skład, a potem krzyczeć, że oto nie ma składu i Trybunał nie spełnia swojej roli i nie orzeka w sprawie immunitetu pierwszej prezes Sądu Najwyższego. To sytuacja o tyle kuriozalna, że dla każdego prawnika od początku było jasne, że sędziowie Trybunału Stanu, którzy składają zeznania w tej sprawie jako świadkowie, później sami nie będą mogli w tej sprawie orzekać. Jest to dość proste wnioskowanie i dość łatwe do zweryfikowania przez każdego obywatela. Proszę zwrócić uwagę, że w konstytucji Rzeczypospolitej mamy prawo do sprawiedliwego procesu i mamy prawo do obrony. Tak samo mamy prawo do rzetelnego, sprawiedliwego procesu i prawo do obrony w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Co wynika z tych aktów normatywnych? Że jeżeli mamy postępowanie, które może się skończyć sankcją, które ma charakter sankcyjny wobec człowieka, to musi być pełny reżim bezstronności, niezależności sędziów, którzy w tego typu procedurze orzekają. Procedura immunitetowa sędziego jest uznana jako procedura, która jest elementem procedury objętej sankcją, bo zmierza do wymierzenia sankcji. Czyli w procedurze immunitetowej pierwszej prezes Sądu Najwyższego musi być zastosowany pełny standard rzetelności, bezstronności sędziego – w tym przypadku członków Trybunału Stanu. W oczywisty sposób sędziowie, którzy sami oceniają jako świadkowie działanie pani Manowskiej jako nielegalne, nie mogą później w bezstronny, niezależny sposób oceniać tego samego zachowania jako sędziowie Trybunału Stanu i dlatego zostali wyłączeni – wyjaśnił prawnik.
Według polskiego prawa nie można mnożyć ról procesowych. Oznacza to, że jedna osoba nie może występować w więcej niż jednej roli. Jak zaznaczył dr Michał Skwarzyński, jest to niedopuszczalne systemowo.
– Jak ktoś już występuje w charakterze świadka, to na pewno nie występuje w charakterze sędziego w tym samym procesie. Tu jest tego typu sytuacja. Można oczywiście zaklinać rzeczywistość, tworzyć jakieś opinie, opowiadać jakieś bzdury w mediach, ale w tej prostej rzeczywistości nie da się zakrzyczeć prawdy, że osoba, która wypowiada się merytorycznie jako świadek w sprawie, z punktu widzenia konstytucji, z punktu widzenia międzynarodowego systemu ochrony praw człowieka, nie może być w tej samej sprawie sędzią, bo nie ma waloru bezstronności i niezależności. Wyraziła przed orzeczeniem publicznie (albo nawet niepublicznie, ale w sposób znany stronom) pogląd w sprawie. To wyklucza jej udział w tym postępowaniu (…). Dla mnie wyłączenie tych sędziów jest w oczywisty sposób właściwe, było legalne. Nastąpiło wyłączenie w składzie prawidłowym, czyli trzech sędziów wyłączyło pozostałych sędziów – podkreślił gość „Aktualności dnia”.
Zdaniem prawnika zamieszanie dotyczące Trybunału Stanu nie wynika z ignorancji, ale jest celowym działaniem obliczonym na zniszczenie autorytetu tego organu. Możliwe, że dojdzie do utworzenia pseudotrybunału w składzie podyktowanym politycznym zamówieniem.
Całość rozmowy z dr. Michałem Skwarzyńskim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



