Poseł M. Romanowski stawił się w prokuraturze
Poseł PiS, Marcin Romanowski, stawił się w Prokuraturze Krajowej, która wezwała go w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratorzy zamierzają powtórzyć mu 11 zarzutów i przesłuchać go w charakterze podejrzanego. Polityk zapowiadał już wcześniej, że zjawi się w prokuraturze, ale nie będzie to oznaczało legitymizacji bezprawności działań, które w stosunku do niego chcą wykonać śledczy. Wskazał, że trudno nazwać je przesłuchaniem, bo mamy do czynienia z nielegalnie przejętą prokuraturą.
Marcin Romanowski oświadczył też, że wciąż korzysta z polskiego immunitetu parlamentarnego, gdyż procedura uchylenia mu go była przeprowadzona nieprawidłowo.
– Trudno uważać, żeby był on uchylony, w sytuacji kiedy wnioskował o to Dariusz Korneluk, który nie jest Prokuratorem Krajowym. Uchwała Sejmu wprost mówi o Prokuratorze Krajowym, który wnioskował. Z tego, co wiem, prawdziwy Prokurator Krajowym, pan Dariusz Barski, nie składał takiego wniosku – zaznaczył polityk.
Marcin Romanowski utrzymuje też, że zarzuty, które chce mu postawić prokuratura, są śmieszne. Dodaje, że nie ma podstaw, by mówić o jakichkolwiek przestępstwach.
– Postawiono zarzut tylko po to, żeby usprawiedliwić wniosek aresztowy, żeby wywołać efekt medialny. Przypominam, że sam zgłosiłem się wcześniej do prokuratury (w piątek), a w poniedziałek zostałem medialnie zatrzymany. Myślę, że wszyscy doskonale rozumieją, czemu to służyło. Z punktu widzenia prawnego tego typu działania nie mają absolutnie żadnego uzasadnienia poza efektem medialnym i taki sam efekt ma wywołać ten zarzut – wyjaśnił Marcin Romanowski.
Prokuratura wzywała posła już tydzień temu. Jego obrona informowała wtedy, że przebywał on na Węgrzech w związku ze sprawami zawodowymi. Wskazywała też na przeszkody związane z niemożnością przeprowadzenia przez prokuraturę czynności m.in. brak skutecznego przedłużenia śledztwa i niemożliwość ponownego przedstawienia zarzutów.
RIRM



