fot. PAP

Przełamać niemoc

Piłkarska reprezentacja Polski podejmie dziś w meczu towarzyskim reprezentację Litwy. Jest to ostatnie spotkanie naszej kadry przed rozpoczynającymi się we wrześniu eliminacjami do mistrzostw Europy 2016. Podopieczni Adama Nawałki mają sporo do udowodnienia sobie oraz kibicom.

Bilans Adama Nawałki w roli selekcjonera to dwa zwycięstwa, dwa remisy oraz dwie porażki. Jedyne triumfy biało- czerwonych pod wodzą byłego trenera Górnika Zabrze miały jednak miejsce w mało poważnych meczach na Bliskim Wschodzie, kiedy to zawodnicy z naszych ekstraklasowych klubów podejmowali rezerwy Norwegii oraz Mołdawii. Wykluczając te dwa pojedynki można stwierdzić, iż ostatnia wygrana Polaków w najsilniejszym składzie datowana jest na… wrzesień ubiegłego roku, kiedy to pokonali oni San Marino 5:1. Wtedy też padły ostatnie bramki dla naszej reprezentacji (nie uwzględniamy meczów kadry ligowej z Norwegią i Mołdawią).

Niemoc strzelecka polskich piłkarzy to jeden z największych problemów kadry. Wiele krytycznych słów spada przede wszystkim na Roberta Lewandowskiego, króla strzelców Bundesligi w zakończonym niedawno sezonie. W związku z tym trener Nawałka w dzisiejszym meczu zamierza przetestować wariant gry z dwoma napastnikami. Partnerem nowego snajpera Bayernu Monachium ma być Arkadiusz Milik, wypożyczony z Bayeru Leverkusen do Ajaxu Amsterdam. Być może dwóch graczy z przodu to recepta na lepszą skuteczność polskich zawodników.

Seria słabych występów z pewnością obniżyła morale kadry. Kiepska atmosfera nie pomaga w dobrym przygotowaniu się do spotkań. Na domiar złego z występów w reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki zrezygnował Eugen Polanski. Małym pocieszeniem w tej sytuacji może być fakt, iż Polska w najnowszym rankingu FIFA awansowała z 72. Na 69. miejsce.

Dzisiejszy rywal naszych piłkarzy- Litwa- sklasyfikowana jest na 106. miejscu w tym rankingu. Litwini nie są więc rywalem, przed którym nasi reprezentanci powinni odczuwać strach. W ich kadrze próżno szukać piłkarzy klasy Lewandowskiego czy Szczęsnego. W składzie na pojedynek z Polakami powinni się jednak znaleźć gracze znani kibicom z boisk polskiej ekstraklasy, tacy jak: Tadas Kijanskas (były piłkarz Korony Kielce) czy Georgas Freidgeimas (dawniej ŁKS Łódź). W meczu z Polską po stronie litewskiej zabraknie takich graczy, jak chociażby: Marius Stankevicius (były gracz Valencii i Lazio) czy Deivydas Semberas (były zawodnik CSKA Moskwa).

Jakość piłkarska jako faworytów każe upatrywać Polaków, ale za Litwinami stoi statystyka bezpośrednich spotkań. Z reprezentacją naszych północno- wschodnich sąsiadów mierzyliśmy się do tej pory 8 razy; trzykrotnie wygraliśmy, trzy razy padł remis, zaś dwukrotnie górą byli rywale. Ostatni raz pokonaliśmy naszych dzisiejszych przeciwników… w grudniu 2003 roku. Od tej pory zaliczyliśmy w tych pojedynkach dwie porażki i remis. Ostatni mecz z Litwą reprezentacja Polski rozegrała w marcu 2011 roku w Kownie i przegrała wtedy 0:2. Czy dziś biało- czerwoni przełamią się i w końcu zdobędą gola i wygrają? Początek meczu o godzinie 17:30.

Sport/ RIRM   

drukuj