fot. PAP/EPA

Polacy za granicą. Lewandowski z karnych się nie myli, kolejny gol snajpera Bayernu

Robert Lewandowski potwierdził, że na chwilę obecną prawdopodobnie nie ma w Europie lepszego wykonawcy rzutów karnych od kapitana reprezentacji Polski. Dziś napastnik Bayernu Monachium wykorzystał kolejną już „jedenastkę”, ale jego zespół jedynie zremisował z VfL Wolfsburg 2:2.


Pierwsza połowa spotkania nie zapowiadała jednak niespodzianki, do przerwy Bawarczycy prowadzili bowiem 2:0. Strzelanie na Allianz Arenie rozpoczął w 33. minucie Robert Lewandowski, który – zdaniem sędziego – został sfaulowany przez Felixa Uduokhaia w polu karnym rywala, a następnie w swoim stylu pewnie egzekwował „jedenastkę”.

Dla naszego rodaka był to dwudziesty siódmy rzut karny wykorzystany z rzędu. Takiej serii nie ma nikt na świecie. Co warto również podkreślić, w obecnym sezonie – licząc wszystkie klubowe rozgrywki – kapitan reprezentacji Polski zdobył już jedenaście goli w zaledwie dziewięciu występach.

Tuż przed zmianą stron podopieczni Carlo Ancelottiego zadali kolejny cios, tym razem po dość szczęśliwym trafieniu Arjena Robbena. Kiedy wydawało się, że komplet punktów pozostanie w Monachium, za odrabianie strat zabrał się Wolfsburg.

Ekipa Jakuba Błaszczykowskiego, który pojawił się na boisku w 46. minucie i zaliczył całkiem niezły mecz, kontaktową bramkę zanotowała w 56. minucie. Wówczas z rzutu wolnego, z dość sporej odległości, przymierzył Maximilian Arnold. Piłka nie miała prawa wpaść do siatki, ale dobrze ustawiony Sven Ulreich popełnił fatalny w skutkach błąd. Zamiast wybić futbolówkę przed siebie, ta przełamała mu ręce po niegroźnym uderzeniu niemieckiego pomocnika.

W końcowej fazie spotkania drużyna debiutującego dziś na ławce trenerskiej Wilków Martina Schmidta dopięła swego. Dośrodkowanie Paula Verhaegha wykorzystał wprowadzony chwilę wcześnie Daniel Didavi, popisując się skuteczną „główką”. Tym samym remis stał się faktem, a strata Bayernu do Borussii Dortmund w tabeli może jutro wzrosnąć do trzech oczek.

Z wygranej cieszył się w piątkowy wieczór z kolei Kamil Glik. Jego AS Monaco rozbiło na wyjeździe Lille OSC 4:0, m.in. po dwóch golach rewelacyjnego Radamela Falcao. Kolumbijski snajper w bieżącym sezonie już jedenastokrotnie wpisywał się na listę strzelców w Ligue 1, potrzebując do tego jedynie siedmiu kolejek. Nasz stoper natomiast rozegrał dobre zawody, pewnie dyrygując linią obronną swojego zespołu przez pełne dziewięćdziesiąt minut.

***

Ligue 1 (Francja) 7. kolejka:

Lille OSC AS Monaco 0:4 (0:2)
Stevan Jovetić 24’ Rachid Ghezzal 30’Radamel Falcao 48’ 73’(k.)

Bundesliga (Niemcy) 6. kolejka:

Bayern Monachium VfL Wolfsburg 2:2 (2:0)
Robert Lewandowski 33’(k.) Arjen Robben 42’ – Maximilian Arnold 56’ Daniel Didavi 83’

Sport.RIRM

drukuj