fot. PAP/Maciej Kulczyński

Ekstraklasa. Twierdza Wrocław nadal niezdobyta

Cztery zwycięstwa, remis i zero porażek takim bilansem legitymują się w ligowych meczach na stadionie we Wrocławiu piłkarze Śląska w obecnym sezonie. Dziś podopieczni trenera Jana Urbana pokonali u siebie poznańskiego Lecha 2:0 w spotkaniu 10. kolejki Lotto Ekstraklasy. Jednego z goli dla gospodarzy zdobył z rzutu karnego były gracz Kolejorza Marcin Robak.


Śląsk w trwającej kampanii ligowej prezentował do tej pory dwa różne oblicza. Na własnym stadionie potrafił bowiem ograć prawie każdego rywala, z kolei na wyjeździe nie umiał zanotować choćby jednego zwycięstwa. Na szczęście dla ekipy Jana Urbana mecz z Lechem odbył się we Wrocławiu. Chęci na  przerwanie dobrej passy przeciwnika mieli poznaniacy, którzy po dziewięciu kolejkach byli liderem tabeli. To zwiastowało ciekawy pojedynek.

W 6. minucie pierwszy groźny strzał w kierunku bramki gości oddał Robert Pich, jednak nieznacznie chybił. Chwilę później z podobnej pozycji uderzył Arkadiusz Piech i tym razem Matus Putnocky musiał sparować piłkę na rzut rożny. W 24. minucie gospodarze mieli szansę z rzutu wolnego. Do futbolówki podszedł Marcin Robak, który kopnął precyzyjnie, ale zbyt lekko, aby golkiper Kolejorza nie zdążył z interwencją.

Napór miejscowych trwał i przyniósł efekt w 25. minucie. Akcję Jakuba Koseckiego i Mariusza Pawelca z prawej strony boiska skutecznie wykończył Robert Pich. Tuż przed przerwą na trybuny, za krytykowanie decyzji arbitra, został odesłany trener Lecha Nenad Bjelica. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy sędzia podyktował rzut karny za faul na Jakubie Koseckim. Do piłki podszedł Marcin Robak i pewnie wykorzystał okazję.

Po zmianie stron sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Liderowi z Poznania zdecydowanie brakowało pomysłu na rozmontowanie defensywy rywala. Warto odnotować sytuację dla gości z 52. minuty. Wówczas prawą stroną w „szesnastkę” przedarł się Nicki Bille Nielsen i postanowił strzelić w krótki róg bramki Śląska, jednak Jakub Wrąbel był dobrze ustawiony i nie dał się zaskoczyć. Więcej klarownych okazji poznaniacy sobie nie stworzyli, co najlepiej świadczyło o ich dzisiejszej dyspozycji. Wrocławianie spokojnie utrzymali prowadzenie do końca i mogli cieszyć się z wygranej 2:0.

Śląsk, dzięki kompletowi punktów, awansował na piąte miejsce w ligowej tabeli. Lech natomiast, mimo porażki, zachował pozycję lidera, lecz może ją stracić na rzecz Górnika Zabrze, Zagłębia Lubin, Legii Warszawa lub Wisły Kraków.

***

Śląsk Wrocław Lech Poznań 2:0 (2:0)
Robert Pich 25′ Marcin Robak 45′(k.)

Śląsk: Jakub Wrąbel – Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Dorde Cotra – Jakub Kosecki, Sito Riera, Michał Chrapek (79′ Dragoljub Srnić), Robert Pich – Arkadiusz Piech (69′ Kamil Vacek), Marcin Robak (88′ Łukasz Madej)

Lech: Matus Putnocky – Emir Dilaver, Rafał Janicki, Lasse Nielsen (61′ Niklas Barkroth), Mario Situm – Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski, Darko Jevtić (77′ Mihai Radut) – Christian Gytkjaer (46′ Nicki Bille Nielsen)

Żółte karki: Michał Chrapek, Sito Riera, Marcin Robak, Jakub Kosecki (Śląsk) oraz Mario Situm, Emir Dilaver, Maciej Makuszewski (Lech)

Sport.RIRM

drukuj